Ministerstwo Sprawiedliwości w trzeciej turze deregulacji chce obniżyć wymagania stawiane kandydatom na tłumaczy przysięgłych (patrz ramka pod tekstem).

Dziś, aby tłumaczyć dokumenty procesowe czy urzędowe, trzeba m.in. ukończyć studia wyższe. Po nowelizacji wystarczy wykształcenie średnie. – Tłumacze nie muszą dokonywać naukowych analiz, dlatego wystarczy im wykształcenie średnie – tak resort sprawiedliwości argumentuje deregulację.

Tłumacze są innego zdania.

Język nie wystarczy

Ich przedstawiciele podkreślają, że czym innym jest tłumaczenie bajek, a czym innym praca na rzecz organów ścigania czy notariuszy.

– Nie tylko musimy dokonywać analiz i syntez, ale robić to błyskawicznie – mówi Dorota Górak-Łuba, prezes Bałtyckiego Stowarzyszenia Tłumaczy. Dogłębna znajomość systemów prawnych państw zaangażowanych w spór, szeroka wiedza ogólna i terminologiczna, wysoki stopień dojrzałości i wyczucie sytuacji to przymioty, których matura nie zapewnia – uważa.

Jarosław Kaługa, tłumacz przysięgły często występujący przed sądem, mówi, że najbardziej stresujące i wyczerpujące jest bieżące tłumaczenie podczas zatrzymań, przesłuchań czy na sali rozpraw.

– Potrzebna jest nie tylko znakomita znajomość języka, ale i umiejętność zachowania się w sytuacjach stresujących – dodaje.

Proponując deregulację, resort chce m.in. ułatwić dostęp do zawodu tłumaczom języków rzadkich, którzy nie spełniają dzisiejszych wymagań, a są potrzebni. Zdaniem tłumaczy można to jednak zrobić inaczej.

– Wystarczy zapewnić ministrowi sprawiedliwości prawo dopuszczania do zawodu w uzasadnionych przypadkach kandydatów z wykształceniem innym niż wyższe studia magisterskie – uważa Danuta Kierzkowska, prezes Polskiego Towarzystwa Tłumaczy Przysięgłych i Specjalistycznych. Jej zdaniem ustawodawca pogodziłby tak doraźny interes wymiaru sprawiedliwości ze stanowiskiem tłumaczy. Część przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości ma obawy, co przyniesie deregulacja, ale nie wszyscy.

Autopromocja
Real Estate Impactor

Gala wręczenia nagród liderom w branży nieruchomości

ZOBACZ RELACJĘ

Zweryfikuje rynek

- Nikt nie może mieć najmniejszych wątpliwości, że tłumacz nie tylko nie popełnił błędu, ale i dobrze zrozumiał intencje świadka czy oskarżonego. W sprawach karnych znaczenie ma nie tylko konkretny wyraz, ale i kontekst, w jakim pada. Na podstawie tłumaczonych dokumentów, zeznań,wyjaśnień często zapadają wyroki skazujące – podkreśla Robert Kosecki, prokurator. Jego zdaniem wyższe wykształcenie pomaga w szerszym spojrzeniu na tłumaczenie. Jacek Przygucki, sędzia Sądu Okręgowego w Suwałkach, w deregulacji nie widzi zagrożenia. W jego sądzie toczą się procesy obywateli Łotwy, Estonii, Białorusi, Rosji i Litwy.

– Nie sposób byłoby je prowadzić bez tłumaczenia dokumentów i na bieżąco rozprawy. Sędzia korzysta ze sprawdzonych tłumaczy. Tych, którzy sobie nie radzą, zweryfikuje rynek – uważa sędzia Przygucki.

Co się zmieni w przepisach

Papierowa lista odejdzie do lamusa

Trzecia transza deregulacji przewiduje: