W wojewódzkich sądach administracyjnych zapadają pierwsze wyroki dotyczące przyznania 500+. Na razie jest ich ponad 20. Tak przynajmniej wynika z bazy NSA.
– Tam, gdzie pojawiają się nowe przepisy, są też wątpliwości. Obywatele mają prawo pytać i dochodzić swoich praw – ocenia Paweł Maczyński z Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej.
Nie dla wszystkich
Sprawy wpływające do sądów dotyczą choćby sposobu liczenia kryterium dochodowego. Aby otrzymać 500 zł na pierwsze dziecko, trzeba bowiem wykazać dochód przypadający na osobę w rodzinie nie wyższy niż 800 zł. Ale do sądów wpływają też sprawy osób, które są świadome, że przekroczyły kryterium dochodowe na pierwsze dziecko, a domagają się świadczenia wychowawczego. Zdaniem wnioskujących ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci dyskryminuje jedynaków i jest sprzeczna z istotą świadczenia. 500+ ma bowiem pomóc w wychowywaniu dziecka. A rodziny mniej zamożne korzystają już z systemu świadczeń rodzinnych, który wspiera biedniejszych.
Bez łamania konstytucji
Wojewódzkie sądy administracyjne łamania konstytucji się jednak nie dopatrzyły. Gdy dochodzi do różnicowania adresatów przepisów, należy ocenić, czy ma ono uzasadnienie i jasno określone kryterium.
W programie 500+ różnicowanie nie ma charakteru dyskryminującego. Wszystkie pierwsze dzieci w rodzinie traktowane są przecież jednakowo. O naruszeniu zasady równości można by mówić, gdyby ustawodawca uzależnił przyznawanie 500+ od narodowości czy poglądów politycznych (WSA w Szczecinie, sygn. II SA/Sz 1111/16, i WSA w Kielcach, II SA/Ke 699/16 i 729/16).
Zdarzało się, że do sądów odwoływali się cudzoziemcy. Sąd przyznał np. 500+ dzieciom uchodźców i osobom mającym status długoterminowego rezydenta RP, czyli obywatelom państw trzecich, którzy przebywają legalnie i pracują w Unii ponad pięć lat.
Liczy się szybkość wniosku
Dużo problemów przysparzają też sprawy skonfliktowanych rodziców, którzy osobno wystąpili o 500+. Jeśli oboje opiekują się dziećmi, świadczenie otrzymuje ten, kto pierwszy złoży wniosek.
– Rodzice, zwłaszcza przed rozwodem, często nie mogą dojść do porozumienia, któremu należy się świadczenie. Trafiają do nas więc dwa wnioski. Potem matka albo ojciec odwołują się, argumentując, że to oni w rzeczywistości sprawują opiekę, a drugi rodzic nie zajmuje się dzieckiem – mówi Eliza Dygas, kierownik działu świadczeń rodzinnych w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Płocku. I dodaje, że w takich przypadkach przeprowadzany jest wywiad środowiskowy. Pracownikowi socjalnemu trudno jednak jednoznacznie wykazać, który z rodziców zamieszkujących w jednym miejscu opiekuje się dzieckiem. Jest tak nawet w rodzinach, w których problemem jest przemoc, a jeden z rodziców ma założoną niebieską kartę.