Petycja w tej sprawie pojawiła się na jednym z portali. "Dość! Po prostu dość! Polski Sejm to nie chlew do prezentowania chamstwa przez Krystynę Pawłowicz. Język i zachowanie tej kobiety jest poniżej standardów zwykłych relacji międzyludzkich w społeczeństwie" - uważa autor apelu.

Podkreśla, że „wykrzykiwanie do posłów, wyzwiska, fizyczne naruszanie nietykalności osobistej posłów innych frakcji politycznych, mówienie o polskim pośle , wykluczają Krystynę Pawłowicz z życia publicznego".

"Sejm nie może być wylęgarnią zachowań nagannych. Sejm nie może propagować zachowań karalnych. Sejm nie może służyć Krystynie Pawłowicz do realizacji własnych frustracji życiowych i dewiacji osobowościowych. Prosimy i żądamy od Jarosława Kaczyńskiego, by nakłonił Krystynę Pawłowicz do złożenia mandatu poselskiego" – kończy autor petycji.

Przez kilka dni pod jego apelem podpisało się już blisko 10 tys. osób. Jednak urzędującego posła nie jest wcale łatwo pozbawić mandatu.

Zgodnie z prawem wygasa on m.in. na skutek śmierci, utraty prawa wybieralności lub nieposiadania go w dniu wyborów.

Poza tym poseł traci mandat w momencie powołania go w toku kadencji na stanowisko lub powierzenia funkcji, których stosownie do przepisów Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej albo ustaw (np. na prezesa NBP) nie można łączyć z mandatem posła.

Wygaśnięcie mandatu następuje także w wyniku wyboru w toku kadencji na posła do Parlamentu Europejskiego. Poseł może być także pozbawiony mandatu prawomocnym orzeczeniem Trybunału Stanu lub też może sam zrzec się mandatu.