W czwartek odbyło się na Nowogrodzkiej zaplanowane wcześniej spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. Jak poinformował po jego zakończeniu rzecznik PiS Rafał Bochenek, dotyczyło ono m.in. sytuacji wewnątrz ugrupowania. – Ostatnie dni pokazały, że działając razem, w sposób zintegrowany możemy odnosić sukcesy i realizować założone cele – napisał w serwisie X Bochenek.

Jak udało nam się ustalić, w związku z tym spotkaniem prezesowi Kaczyńskiemu bardzo zależy, by spory wewnątrz partii łagodzić i nie wynosić ich na zewnątrz. To z obawy, żeby nie pogłębiać rozłamów między frakcjami, na czym szczególnie skorzystałaby frakcja radykalna, czyli politycy związani ze Zbigniewem Ziobrą.

– W tym spotkaniu chodziło o to, by znaleźć pomysł na Mateusza Morawieckiego. By grał wspólnie do jednej bramki, stał się twarzą partii i jednym z jej silnych filarów. Nie chcemy, by był na obrzeżach czy wręcz na zewnątrz PiS. Rozłamów nie chcemy – mówi nam jeden z polityków ugrupowania znający kulisy spotkania na Nowogrodzkiej.

Choć spotkanie w siedzibie PiS zaplanowane było już wcześniej, na pewno na jego tematykę wpływ miała debata Władysława Kosiniaka-Kamysza z Mateuszem Morawieckim która odbyła się w ramach Europejskiego Forum Rolnictwa i wzbudziła spore zainteresowanie. Spotkanie, mimo że było miejscami mocną wymianą zdań, przebiegało w przyjaznej atmosferze. Mimo że lider PSL jest częścią rządu Koalicji 15 października, przez byłego premiera z PiS nie jest traktowany wrogo, co zaczęło wzbudzać wątpliwości i powodować rozmaite spekulacje.

Tym bardziej, że w partii Jarosława Kaczyńskiego część polityków chciałaby się pozbyć Morawieckiego. – Im szybciej się go pozbędziemy, tym lepiej. Ciąży nam ten balast, co wykorzystują obie Konfederacje. Za Morawieckim ciągną się nie tylko złe decyzje w czasie pandemii i wojny na Ukrainie, ale afera RARS, którą zaraz partia dostanie rykoszetem – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” jeden z wiceprezesów PiS.

Układ o nieagresji w partii Jarosława Kaczyńskiego działa więc tylko oficjalnie. Nieoficjalnie politycy podgryzają się i chcą szybko wypchnąć Morawieckiego z PiS, nawet wbrew Kaczyńskiemu. W partii spekuluje się, że były premier mógłby wrócić do łask... Donalda Tuska.

Czytaj więcej

Prof. Sowiński: rozpoczęło się testowanie różnych politycznych układów

Czy Mateusz Morawiecki może wrócić do współpracy z Donaldem Tuskiem?

– W polityce nigdy nie mówi się nigdy. Morawiecki reprezentuje tę bardziej pragmatyczną część PiS, która składa się z ludzi, którzy rządzili, byli ministrami, a on sam premierem. Inaczej się patrzy na sprawę, gdy się rządziło, a w szczególności było się szefem rządu. Morawiecki nauczył się odpowiedzialności i tego, że nie wszystko da się powiedzieć. Ale politycznie spalił dużo mostów – tak Tomasz Siemoniak, wiceprezes Koalicji Obywatelskiej odpowiedział na pytanie „Rzeczpospolitej”, czy wyobraża sobie współpracę KO z Morawieckim i ewentualną jego partią w przyszłości.

Ale czy rzeczywiście Morawiecki spalił za sobą mosty? Spotkanie z Kosiniakiem-Kamyszem pokazuje, że jednak nie. Mimo zarządzenia PiS o medialnym jednogłosie w partii, były premier zachował suwerenność i korzysta z niej wyjątkowo skwapliwie. W opublikowanej niedawno rozmowie z WP.pl zapowiedział założenie stowarzyszenia i uderza w polityków związanych ze Zbigniewem Ziobrą, z którymi jest skonfliktowany. A już nieraz w polskiej polityce założenie stowarzyszenia lub ruchu było początkiem do preludium przed założeniem partii.

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że były premier rzeczywiście nie chce odejść z partii i liczy, że utrzyma się w niej, mając decydujący głos na kierunek jej działań. Ewentualnie bierze pod uwagę to, że zostanie wypchnięty, bliżej wyborów, dzięki czemu w glorii męczennika będzie mógł się budować politycznie, walcząc o wyborcę centrowego, który zawiódł się na skręcie PiS w radykalnie prawą stronę.

Czytaj więcej

Mateusz Morawiecki chce budować „obóz patriotyczny”, zakłada stowarzyszenie

Były premier z PiS ma coraz więcej partyjnych szabel po swojej stronie

– Muszę przyznać, że nie doceniałem Morawieckiego. Jest jedynym politykiem, który postawił się Kaczyńskiemu i nie tylko przetrwał, ale ten też chwalił go podczas kongresu, bojąc się jego odejścia z partii. Morawiecki politycznie dorósł, zbudował się w partii i jest dzisiaj zawodnikiem wagi ciężkiej, który patrzy w przyszłość – mówi „Rz” jeden z byłych polityków PiS, który przez lata był najbliżej ucha prezesa.

Były premier nie ma łatwej sytuacji, gdyż bliska PiS-owi Telewizja Republika podaje, że Morawiecki spotyka się z Tuskiem. Nasze źródła nie potwierdzają tej informacji. Morawiecki w rozmowie z WP.pl tłumaczy, że to prawicowa intryga przeciwko niemu. Z drugiej jednak strony spotkanie z szefem MON czy łagodny ton Siemoniaka mogą budzić pewne podejrzenia.

– Morawiecki jest wszędzie politycznie, gdzie tylko może. Jakąś siłę wciąż ma. Ma też potencjał na partię centrum – ocenia w rozmowie z „Rz” politolożka dr Anna Materska-Sosnowska z Uniwersytetu Warszawskiego. Zwłaszcza, że Morawiecki podczas spotkania opłatkowego w zeszłym roku pokazał, że ma za sobą kilkudziesięciu polityków PiS. Na spotkania z nim przychodzi po kilkaset osób. – Na klub parlamentarny starczyłoby osób, ale on walczy o coś więcej – mówi nam jeden ze współpracowników Morawieckiego.

Czytaj więcej

Czy Morawiecki odejdzie z PiS? Jarosław Kaczyński ma problem z byłym premierem

PSL rośnie w siłę. Morawiecki również. Czy to początek pięknej przyjaźni?

Pytanie tylko, czy były premier dogada się z ludowcami? – Nie sądzę, żeby doszło do współpracy PSL z Mateuszem Morawieckim i częścią PiS – powiedziała w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, która zna kulisy spotkania byłego premiera z szefem MON. Z naszych informacji wynika, że obecnie nie ma planów współpracy z Morawieckim. Obie strony chcą narzucać polityczną agendę, pokazywać się jako ci, którzy potrafią ze sobą rozmawiać w spolaryzowanej politycznie Polsce i  budować się na lekkim dystansie wobec swoich koalicjantów i szefów.

Ludowcy utrzymują także, że do wyborów parlamentarnych chcą iść samodzielnie. Z kolei w KO powraca jednak temat jednej silnej listy centrowo-liberalnej oraz listy lewicowej. PSL miałby znaleźć się na tej pierwszej, ale partia Kosiniaka-Kamysza sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu. Tym bardziej, że mają coraz lepszą pozycję w sondażach. Incydentalnie PSL był ponad progiem wyborczym, a na ogół oscyluje wokół niego. Czy Morawiecki mógłby być wartością dodaną dla PSL?

– My z nimi nie pójdziemy, chyba że przyjdą na kolanach i będą błagać, to się zastanowimy. Mamy lepsze sondaże, wewnętrzne jeszcze lepsze i tworzy się nam betonowy elektorat. Jesienią robimy rebranding, przygotowujemy konkretny program, wzmacniamy struktury. Z PiS, który będzie się dzielić, przed wyborami nic nie zostanie – mówi nam jeden z najbliższych współpracowników Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Podobnie mówi Marek Sawicki, który jednak wyklucza współpracę z Morawieckim, ale jest otwarty na wsparcie dla ustaw projektu naprawczego. – Mateusz Morawiecki nie ma interesu wychodzić z PiS, a Przemysław Czarnek nie jest realnym kandydatem na premiera. Morawiecki szykuje się na lidera PiS, bo czas gra na niekorzyść Kaczyńskiego. Zacznie się w PiS wewnętrzny kocioł, na który szykuje się były premier. Większym konkurentem dla Morawieckiego jest Zbigniew Bogucki, który dzisiaj kształtuje politykę Pałacu Prezydenckiego – zauważa w rozmowie z „Rz” były minister rolnictwa i marszałek senior z PSL.

Czytaj więcej

SAFE-PSL. Minister obrony gra w kompromis, prezydent i premier w wojnę

Ludowcy budują się, niezależnie od partii Donalda Tuska

Jak dowiaduje się „Rzeczpospolita”, jesienią ma odbyć się wielki kongres PSL. – We wrześniu lub październiku, na otwarcie nowego sezonu politycznego szykujemy się z show, które pokaże PSL w nowym świetle. Będziemy mieli silne listy i budujemy się niezależnie od naszych koalicjantów, ale nie w kontrze do nich – mówi nam polityk PSL, który pracuje nad przygotowaniami do kongresu.

Z naszych informacji wynika, że część biznesu polskiego szuka formacji „stabilnej”, która „dowozi projekty”, którą warto poprzeć. Politycznie na programie SAFE ma zyskać PSL, szczególnie lokalnie. Dla PiS to duży problem, bo realnych inwestycji i pieniędzy płynących do samorządów ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego nie przekrzyczy obietnicami i nie podważy realnych inwestycji regionalnych. – W najbliższych miesiącach i latach PSL będzie tylko zyskiwał – mówi nam jeden z ludowców. A Morawiecki?

Jakie będą dalsze losy polityczne Mateusza Morawieckiego?

– On może wyciągnąć część ludzi z PiS. 42 osoby na wigilię pokazały Kaczyńskiemu plecy. Ten facet ma potencjał. A czy może dołączyć do rządu Tuska? Wtedy jego wartość wynosiłaby zero. Do wyborów to niemożliwe. Zwłaszcza, że będą one dotyczyć tego: „Czy ci się podoba rząd Tuska, czy nie?” Wicepremier rządu Tuska nie może uczestniczyć w kampanii antyrządowej z Morawieckim, więc ich współpraca przed wyborami jest niemożliwa – mówi „Rz” bliski współpracownik szefa PSL. Dodaje również, że „nie ma próby przeciągnięcia Morawieckiego do rządu Tuska”. A po 2027 r.?

– Na koniec dnia Czarnek wypchnie Morawieckiego z partii. Radykalizacja PiS i mocny skręt w prawo skończy się brakiem miejsca dla byłego premiera w partii. Wkrótce Czarnek wyprze się obecności w rządzie Morawieckiego – mówi nam Anna Materska-Sosnowska. Konkluzja politolożki może zaskakiwać: – Nie wykluczałabym w przyszłości rządu Morawieckiego z Tuskiem, dzięki PSL. Był Gowin, dlaczego nie Morawiecki? – pyta retorycznie ekspertka. Spośród polityków opozycji największym zaufaniem Polaków cieszy się dziś Mateusz Morawiecki. 

Czytaj więcej

Polacy nadal najbardziej ufają Nawrockiemu. Holownia z najmniejszym zaufaniem