Zacznijmy od podstaw: czy prawica jest dziś w Polsce silna, czy słaba? Z jednej strony widać, że narzuca tematy. Nawet Donald Tusk w niektórych sprawach pozycjonuje się po prawej stronie. Są spory wokół stref czystego transportu, rośnie sceptycyzm wobec części zielonej polityki. Prezydent zresztą też reprezentuje obóz prawicowy. To realna dominacja czy raczej tylko takie wrażenie?
Poruszył pan kilka kwestii – elektorat i wymiar ideologiczny. W tym kontekście prawica w Polsce nadal jest silna, zwłaszcza w porównaniu z krajami Europy Zachodniej. Może wyraźnie zabierać głos w sprawach, które są dziś na agendzie – jak ekologia czy kwestie obyczajowe. I są trzy partie prawicowe, które zdobywają dużą część głosów i dobrze radzą sobie na scenie politycznej. Dziś rządzi koalicja liberalna, w dużej mierze, moim zdaniem nawet lewicowa, więc może powstawać wrażenie, że prawica straciła impet. Ale potencjał i sama siła elektoratu wciąż są duże.
W kampanii prezydenckiej obserwowalny był wyraźny zwrot Rafała Trzaskowskiego w prawo, ale w zasadzie dotyczyło to również innych kandydatów.
Jest takie przekonanie, powtarzane już trochę jak mantra w polskim życiu publicznym, że okno Overtona przesuwa się w prawo. Przez długi czas po prawej stronie było właściwie tylko Prawo i Sprawiedliwość. Na prawo od PiS nie było niczego. Potem pojawiła się Konfederacja – dziś kojarzona głównie ze Sławomirem Mentzenem i Krzysztofem Bosakiem. A później jeszcze Grzegorz Braun. Ostatnie wybory prezydenckie pokazały, że ma całkiem spore poparcie. Stąd u wielu bierze się wrażenie, że percepcja wyborców przesunęła się w prawo. Ale z drugiej strony, formacje lewicowe czy liberalne – a Donalda Tuska wielu postrzega jako lidera liberalno-lewicowego, bo Platforma w wielu sprawach zachowuje się jak lewica – też zdobywają dużą część głosów. W Polsce ten podział jest dziś w zasadzie pół na pół. Pokazały to wybory prezydenckie. Nawrockiego poparli praktycznie wszyscy wyborcy prawicowi, z różnych ugrupowań i to dało wynik lekko ponad 50 proc. Trzaskowski zebrał tę drugą połowę.
Czytaj więcej
Prezes PiS Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej zabrał głos w sprawie możliwości zawarcia s...
Z czego wynika przesunięcie okna Overtona – jeśli założymy, że rzeczywiście mamy do czynienia z tym zjawiskiem? Moja teza jest taka: jesienią 2020 r. po decyzji Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji nastąpiła fala protestów i wzrost aktywności młodych kobiet; odpowiedzią jest bunt również młodych, ale mających prawicowe poglądy mężczyzn, którzy mówią niejako "dość dominacji takiej narracji w debacie publicznej". Da się dziś patrzeć na społeczeństwo w tak prosty sposób? Może to rozproszone segmenty?
W tej tezie jest sporo prawdy, choć zjawisko jest szersze. Widzimy to jako zwrot w prawo, bo patrzymy na głosy oddane na partie prawicowe. Ale to jest też bunt przeciwko mainstreamowi. Bunt – zwłaszcza młodych wyborców – wobec tego, co postrzegają jako „prawdę objawioną” lewicowo-liberalnych elit, mediów, establishmentu.
Gdyby zapytać ich o poglądy ideowe, to wielu z nich nie pasowałoby do klasycznego obrazu wyborcy prawicowego. Nie byliby jednoznacznie prawicowi w każdym obszarze. A jednak głosują na partie prawicowe, bo te – w Polsce i na Zachodzie – są dziś postrzegane jako antyestablishmentowe.