Reklama

Bogusław Chrabota: Marszałek Czarzasty zaszarżował w Kijowie

Włodzimierz Czarzasty podtrzymuje tradycje polskich szwoleżerów. Pędzi w szalonym cwale po swój osobisty sukces. Nie zważając na nikogo i na nic. To jego chwila i ma tego pełną świadomość.
Bogusław Chrabota: Marszałek Czarzasty zaszarżował w Kijowie

Foto: EPA/ANDRII NESTERENKO

Do Kijowa marszałek Sejmu pojechał wiedząc, że nie będzie tam ani Karola Nawrockiego ani Donalda Tuska. Dla premiera rocznicowy wyjazd na Ukrainę byłby jednak politycznie ryzykowny. Rząd stara się szukać w kwestii ukraińskiej pewnego wyważenia. Werbalnie i politycznie wspiera Kijów, ale co do wysłania na Ukrainę – w przypadku zawieszenia broni – polskich jednostek, zachowuje pełną rezerwę. Cóż, sondaże są jednoznaczne; większość Polaków tego nie popiera. Podobnie jak coraz częściej daje o sobie znać nad Wisłą ukrainosceptycyzm; Tusk w trosce o przewagę nad PiS-em musi się trzymać sondażowych realiów. Nie może pozwolić sobie na szarżę.

Reklama
Reklama

Foto: Tomasz Sitarski

Czego nie może Tusk, może marszałek Czarzasty

Odkąd zasiadł na fotelu marszałka próbuje wykorzystać ten wyrok historii na swoją rzecz. Stawia się Nawrockiemu, w Sejmie stosuje „marszałkowskie weto”, wobec zarzutów dotyczących swojej biznesowo-towarzyskiej przeszłości wyciąga przeciw prezydentowi armatę jego potencjalnie „nieciekawych” relacji z czasów trójmiejskich. Wypad do Kijowa był dla niego niezwykłą okazją, by zaistnieć już nie tylko w polskiej, ale i europejskiej polityce.

Marszałek nie był oszczędny w słowach. Nie używał eufemizmów: —„Trzeba naprawdę umieć nazwać zło” — mówił. — „Putin i Rosja to jest po prostu nieszczęście dla Ukrainy, potencjalnie nieszczęście dla Polski i dla całej Europy. Tu nie ma żadnego relatywizowania, to wszystko trzeba nazywać po imieniu”. Podczas wystąpienia w ukraińskiej Radzie Najwyższej zapewnił, że „chyli czoło przed poległymi w obronie niepodległej Ukrainy i potępia Władimira Putina jako zbrodniarza”. W sprawie akcesji Ukrainy do Unii Europejskiej też był nadzwyczaj jednoznaczny: — „Nie ma narzekań. Ukraina musi wejść do UE. Musimy to zrobić. Nie ma co jęczeć”. Wypada podkreślić, że był jedynym z europejskich polityków, któremu dane było wystąpić 24 lutego 2026 r. na forum Rady Najwyższej. Dlatego echo tego wystąpienia rozniosło się tak szeroko. Formalnie – jako marszałek Sejmu – jest drugą osobą w państwie. Takich polityków się słucha.

Reklama
Reklama

Czarzasty gra na wzrost popularności Nowej Lewicy

Czy posunął się za daleko? Nie mam takiego wrażenia; większość europejskich liderów ceni sobie odwagę i determinację na rzecz Ukrainy. Zarazem słowa Włodzimierza Czarzastego mają wartość czysto deklaratywną. Jako lider niewielkiej partii i średnio liczącego się klubu parlamentarnego ma – w przeciwieństwie do premiera, czy prezydenta – niewielką sprawczość. Gra tylko na konto swoje i swojej partii. Ale zyskuje rozgłos i tak potrzebne jego ugrupowaniu punkty. Przy okazji załatwił jeszcze jedną ważną dla siebie rzecz. Ostry atak na Putina miał na celu jednoznaczne odcięcie się od swoich podejrzanych relacji z tą czy tamtą Rosjanką. Po powrocie z Kijowa może śmiało spojrzeć w twarz Nawrockiemu i powiedzieć: nie bałem się tam jechać. Po to, by znaleźć się na czarnej liście Putina. A pan, panie prezydencie?

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Dlaczego wystąpienie Radosława Sikorskiego podobało się Karolowi Nawrockiemu?
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Po raz pierwszy w historii III RP szef MSZ wyraził taką ostrożność wobec sojuszu z USA
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Orędzie Donalda Trumpa. Dla Polski najważniejsze to, czego nie powiedział
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Eksplozje w Moskwie i Ukrainie. Czy Putin otwiera nowy, groźny etap wojny?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama