O ustaleniach jakie zapadły w poniedziałek na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych poinformowała korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka. Jak nieoficjalnie ustalono, sankcje mają dotknąć osoby i firmy, które zaangażowane są w proceder sprowadzania migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki.

Unia Europejska ma zamiar rozszerzyć swoje sankcje na linie lotnicze, biura podróży i inne osoby zaangażowane w transport migrantów na Białoruś, powiedział w poniedziałek szef unijnej dyplomacji Josep Borrell.

W niedzielę Borell i minister spraw zagranicznych Białorusi Uładzimir Makiej rozmawiali telefonicznie o sytuacji na granicy Białorusi i państw UE.

Czytaj więcej

Łukaszenko: Nie chcemy konfliktu na granicy. Polska go potrzebuje

- Rozmawiałem z białoruskim ministrem spraw zagranicznych Makiejem, aby poruszyć niepewną sytuację humanitarną na granicy z Unią Europejską. Życie ludzi musi być chronione, a organizacje humanitarne powinny zostać wpuszczone - oświadczył w mediach społecznościowych Borrell.

Makiej podkreślił "jałowość i przeciwskuteczność" sankcji dla rozwoju stosunków białorusko-unijnych.

Kryzys na granicy

Od rana 8 listopada polskie władze alarmowały, że rozpoczyna się największa jak dotąd próba sforsowania siłą polskiej granicy, w związku ze zmierzaniem w stronę granicy tysięcy imigrantów. Grupy imigrantów miały być sformowane przez białoruskie władze, choć z pojawiających się później doniesień wynikało, że marsz na granicę był oddolną inicjatywą imigrantów. W poniedziałek po południu doszło do siłowych prób przekroczenia polskiej granicy, udaremnionych jednak przez polskie siły bezpieczeństwa.

Według informacji Radia Białystok z wieczora, 9 listopada, dwie kilkudziesięcioosobowe grupy imigrantów siłowo sforsowały granicę Polski. Informacje te potwierdził szef MON, Mariusz Błaszczak.

Autopromocja
Instytut monitorowania mediów, Raport NOM

"Rzeczpospolita" najbardziej opiniotwórczym medium prasowym 2021 roku

CZYTAJ WIĘCEJ

W związku z sytuacją w rejonie przygranicznym stan wyjątkowy na swojej granicy z Białorusią wprowadziła, 9 listopada, Litwa.

Czytaj więcej

Wiceminister: Putin jest stroną konfliktu na granicy, nie może być mediatorem

Na granicy Polski z Białorusią od 2 września obowiązuje stan wyjątkowy w związku ze zwiększoną presją migracyjną na granicę Polski na tym jej fragmencie. Presja ma być efektem wojny hybrydowej prowadzonej przez władze Białorusi, które sprowadzają na terytorium swojego kraju imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, a następnie ułatwiają im przedostanie się na granicę z Polską, a także granice z Litwą i Łotwą. Działania te są odpowiedzią reżimu w Mińsku na sankcje nałożone na Białoruś przez UE.

W związku z sytuacją na granicy rząd podjął decyzję o budowie wysokiej na 5,5 metra zapory na granicy. Zapora ma powstać do połowy 2022 roku. 12 listopada decyzję o budowie ogrodzenia na granicy z Białorusią podjęła Łotwa. Z kolei Ukraina, w związku z kryzysem migracyjnym, skierowała na swoją granicę z Białorusią 8,5 tysiąca dodatkowych żołnierzy i funkcjonariuszy straży granicznej.

Czytaj więcej

Maciej Wąsik: Polskie służby nie dadzą się sprowokować na granicy

Polski rząd podjął też działania dyplomatyczne w krajach, z których pochodzą imigranci docierający do Polski. W ich wyniku m.in. w Iraku zamknięto konsulaty Białorusi w Bagdadzie i Irbilu. Ponadto po rozmowach prowadzonych ze stroną turecką, wobec groźby unijnych sankcji, którymi mogłyby zostać objęte linie lotnicze Turkish Airlines, biletów na samoloty latające z tureckich lotnisk do Mińska, nie tylko linii Turkish Airlines, ale i białoruskiej Belavii, nie mogą już kupować obywatele Iraku, Syrii i Jemenu.