Tomasz Michalik: Polski VAT ma już 30 lat i wciąż się zmienia

Przez ostatnie trzy dekady VAT trochę się zmienił, za to świat jest już zupełnie inny – mówi Tomasz Michalik, doradca podatkowy, członek zespołu ekspertów ds. VAT przy Komisji Europejskiej.

Publikacja: 05.07.2023 07:12

Tomasz Michalik

Tomasz Michalik

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Był deszczowy poniedziałek, 5 lipca 1993 roku, gdy w Polsce zaczął obowiązywać zupełnie nowy podatek – VAT. Z ponurą pogodą współgrały nastroje przedsiębiorców i ich księgowych, którzy nie bardzo wiedzieli, jak wystawić fakturę. Jak wyglądały te pionierskie czasy?

Z punktu widzenia finansów państwa nastała piękna pogoda, bo nowy podatek szybko stał się głównym dostarczycielem pieniędzy do budżetu. Tak zresztą zostało do dziś. Z perspektywy podatników było znacznie gorzej. Mieli zaledwie pięć miesięcy na przygotowanie się do tej rewolucji, a niewiele było źródeł wiedzy o nadciagającej wielkiej zmianie. Przecież wówczas żyliśmy w innym świecie, gdy informacje rozchodziły się znacznie wolniej niż dziś. To był świat faksów i pagerów, które dziś są eksponatami muzealnymi. Komputery nie były jeszcze wśród przedsiębiorców powszechne. No i nie było internetu. O interpretacjach nowych przepisów o VAT można było się dowiedzieć z wypowiedzi przedstawicieli resortu finansów i administracji skarbowej w prasie, w tym w „Rzeczpospolitej” i w specjalistycznych pismach. Siłą rzeczy takie informacje były dość zdawkowe. Obszar VAT był jednym wielkim polem minowym, bo nie wiadomo było, jak urzędy skarbowe zinterpretują nowe przepisy. Dodajmy, że w pierwszym okresie sankcje za nieprawidłowe rozliczenia wynosiły nawet do 500 procent zawyżonej kwoty do odliczenia.

Zdarzały się wówczas spory o to, czy można odliczyć VAT z faktury zawierającej błędny kod pocztowy w adresie nabywcy…

Tak, były też spory o błędy ortograficzne w opisie towaru na takiej fakturze – organy podatkowe wcale nierzadko przyjmowały, że błędy ortograficzne np. w adresie sprawiały, że faktura nie daje prawa do odliczenia podatku naliczonego. Ministerstwo Finansów rozumiejąc groteskowość sytuacji, którą samo stworzyło opublikowało nawet „listę błędów mniejszej wagi”, czyli takich błędów które nie przekreślały możliwości odliczenia podatku naliczonego wynikającego z takiej faktury. Z dzisiejszego punktu widzenia wygląda to absurdalnie, ale wtedy wielu osobom nie było do śmiechu. Zdarzyły się przypadki firm, które wtedy upadły właśnie ze względu na surowe sankcje za przewinienia dotyczące podatku od towarów i usług.

Wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej zaczęła obowiązywać nowa ustawa o VAT. Co wtedy się zmieniło poza nowym sposobem opodatkowania handlu wewnątrz Wspólnoty?

To był kamień milowy, w obszarze VAT zmiana o charakterze cywilizacyjnym – bo jej istotą nie była prosta zmiana przepisów, co też nastąpiło, bo trzeba było dostosować ustawę do dyrektywy. Najważniejsze było coś innego. Od maja 2004 roku do interpretowania i stosowania przepisów o VAT, a także o akcyzie, nie tylko można ale trzeba było już stosować dorobek prawny i orzeczniczy Unii. Dziś rola Trybunału Sprawiedliwości UE w obszarze VAT jest dla wszystkich oczywista – ale w 2004 roku wszyscy uczestnicy obrotu musieli przejść przyspieszony kurs prawa europejskiego a w szczególności roli i funkcji TSUE (wtedy – Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości). Bardzo bogate już wówczas orzecznictwo TSUE określiło zasady odczytywania i stosowania regulacji dyrektywy - często było to zupełnie inne rozumienie, niż sądów i urzędów skarbowych w Polsce. To wtedy należało zrozumieć, że nasze tradycyjne interpretowanie przepisów podatkowych w oparciu jedynie o wykładnię gramatyczną nie ma żadnego sensu. TSUE zawsze zastanawiał się, czemu służy dany przepis i dlaczego oraz w jakim celu został tak a nie inaczej skonstruowany. Dziś takie podejście coraz bardziej upowszechnia się w orzecznictwie sądów administracyjnych. Co więcej, w zasadzie niemal nie ma decyzji organów podatkowych i wyroku sądu administracyjnego, które nie szukają oparcia w konkretnych orzeczeniach TSUE – aczkolwiek czasem traktując je instrumentalnie.

Te europejskie wyroki niejednego mogły wtedy zszokować. Na przykład precedens w sprawie małżeństwa Rompelmanów (C-268/83), którzy chcieli wybudować kino, a cegły na te budowę zaczęli gromadzić jeszcze przed rejestracją ich firmy jako podatnika VAT. Trybunał przyznał im prawo do odliczenia podatku z faktur nabycia materiałów budowlanych. Dla polskich urzędów skarbowych, przy ich przy formalistycznym podejściu było to wcześniej nie do pomyślenia.

Sprawa Rompelmanów i wiele innych wyroków stworzyły swoisty pakiet reguł podstawowych, uprawnień obywatela - podatnika, który już od 1 maja 2004 formalnie zaczął w Polsce obowiązywać, choć oczywiście nie od razu się upowszechnił. Inną ważną regułą była możliwość bezpośredniego stosowania prawa unijnego, w tym dyrektyw, oczywiście dotyczących nie tylko VAT, w sytuacji, gdy prawodawca krajowy nie implementował albo błędnie bądź za późno implementował przepis dyrektywy, do wprowadzenia którego był obowiązany. W przełomowym wyroku TSUE w sprawie Van Gend en Loos (C-26/62) – skądinąd niedotyczącym VAT – TSUE przyjął, że obywatel może w pewnych okolicznościach bezpośrednio zastosować prawo unijne z pominięciem prawa krajowego. Potem TSUE myśl tę utrwalał i rozwijał. Ciężko było wielu także prawnikom zaakceptować możliwość pominięcia zapisu ustawy i oparcia się wprost na dyrektywie. A jednak TSUE na to właśnie pozwolił – co więcej, uznał, że tworzy to właściwe konsekwencje dla państwa, które nie wypełniło swojego obowiązku. TSUE jest ostoją praw obywateli UE, w tym obywateli Polski, w tym polskich podatników VAT. Nie możemy tracić tego z pola widzenia mimo tego, że jesteśmy zalewani różnymi medialnymi bzdurami na temat Trybunału. Na szczęście obszarze VAT jego orzecznictwo jest traktowane przez polskie instytucje tak jak należy – czyli z pełną powagą.

Czytaj więcej

Prezydent podpisał SLIM VAT 3 - mniej formalności dla przedsiębiorców

Jak zmieni się stosowanie VAT po kolejnej rewolucji, która się właśnie dokonuje, czyli powszechnej elektronizacji rozliczeń?

Od lat wszystkie państwa UE pracują nad tym, by pobór VAT był coraz bardziej efektywny, a różne nieprawidłowości – eliminowane. Temu właśnie służą nowoczesne sposoby informowania władz skarbowych o dokonanych transakcjach: czy to w formie plików JPK czy w niedługiej przyszłości e-faktur i podłączenia wszystkich kas fiskalnych do centralnej bazy danych fiskusa. Zwłaszcza te ostatnie rozwiązania, pozwalające na monitorowanie działalności podatników przez 24 godziny na dobę i 365 dni w roku, mogą pozwolić na wychwycenie anomalii w rozliczeniach i szybkie ich ukrócenie. Taki model będzie oznaczał tez permanentne sprawdzanie podatnika bez kontroli u niego. Oczywiście taki system może budzić sprzeciw i zyskać określenie permanentnej inwigilacji. Niemniej jednak, w ten sposób, na bazie szybko zgromadzonej dużej ilości informacji, można skutecznie walczyć z oszustwami podatkowymi. To poniekąd efekt przejaw toczącej się od stuleci walki między aparatem państwa a oszustami. Ci ostatni zawsze są o pół kroku naprzód, ale oczywiście władze powinny starać się o skuteczną broń przeciwko nim. Także w interesie uczciwych podatników.

Wyjdźmy jeszcze dalej w przyszłość: jak gospodarka cyfrowa zmieni VAT w Polsce i w całej Unii?

Już dziś toczą się dyskusje o wspólnym europejskim standardzie e-faktur, również w ramach pakietu VIDA (ang. VAT in the Digital Age). Ale przed nami wciąż mnóstwo innych wyzwań. Przecież VAT jest podatkiem z epoki gospodarki „analogowej”, gdzie nietrudno było zidentyfikować daną transakcję jako sprzedaż konkretnego towaru czy usługi. Epoka cyfrowa wiele spraw tu przewartościowała. Weźmy przykład drukarek trójwymiarowych. Drukarka może wydrukować np. jakieś narzędzie. Jeśli kupimy to narzędzie – kupmy towar. Ale jeśli kupimy plik, który przesłany pozwoli na wydrukowanie narzędzia – kupimy usługę. W obrocie transgranicznym to już staje się poważną różnicą. Dotychczas wszystko było jasne, a granica dzieląc towary i usługi - czytelna. Teraz granice się zacierają – także między tradycyjnymi podatnikami i konsumentami, którzy w określonych okolicznościach staja się na chwilę lub stale podatnikami. Coraz trudniej stosować dotychczasową siatkę pojęć w VAT do tych nowych realiów.

Niektóre nowe zjawiska już są regulowane, jak np. działalność platform kojarzących klientów z osobami okazjonalnie wynajmującymi lokale czy podwożącymi innych samochodami.

To zjawisko będzie się rozwijało i spora część gospodarek krajów rozwiniętych przejdzie do sfery, którą trudno wychwycić dla celów podatkowych dotychczasowymi pojęciami. Tak naprawdę chodzi tu o włączenie do sfery VAT osób, które dotychczas w ogóle nie były podatnikami. Przecież ten podatek dotychczas nie obejmował setek górali, którzy np. w Zakopanem w sezonie wynajmowali pokoje turystom. Ich oferty były rozproszone. Platformy zorganizowały ten rynek i nagle oferty znalazły się w jednym miejscu efektywnie konkurując z tradycyjną ofertą hoteli i pensjonatów. To samo dotyczy przewozów osób. To rynek ogromny i wciąż rosnący więc nic dziwnego, że władze skarbowe się takim biznesem interesują. Ale opodatkowanie takiej działalności wymaga zupełnie nowego podejścia, Zaciera się różnica między podatnikiem a nie-podatnikiem i to wymaga zupełnie nowego myślenia. Pisuje pan w mediach społecznościowych o swoich pasjach i zainteresowaniach?

Zdarza mi się, ale czy to czyni ze mnie podatnika VAT?

Formalnie rzecz biorąc – jeszcze nie. A raczej - chyba nie. Ale platformy społecznościowe skrzętnie gromadzą takie dane i używają ich potem w swoich algorytmach, by kierować spersonalizowaną reklamę do określonych osób. Zarabiają na tym znaczące pieniądze. Pan dostarcza im cennego informacyjnego „surowca”. Być może taką właśnie czynność jak publiczne napisanie o swoim sukcesie w łowieniu ryb czy amatorskich zawodach sportowych też należy potraktować jako transakcję w jakiś sposób podlegającą VAT. Władze włoskie właśnie prowadzą w tej sprawie postępowanie w odniesieniu do jednego z największych podmiotów z obszaru mediów społecznościowych a wszyscy śledzą to postępowanie z zapartym tchem bo jego efekty mogą kompletnie zmienić unijny podatek VAT. Nad opodatkowaniem nowej gospodarki pracuje też Komisja Europejska i należy się spodziewać, że unijny VAT zmieni się w najbliższych latach dość znacząco. Od stanu z roku 1993 odbyliśmy w Polsce i w całej Unii długą drogę, a chcielibyśmy żeby ten nowy system sprawdzał się nie tylko teraz, ale też za kolejne 30 lat.

Był deszczowy poniedziałek, 5 lipca 1993 roku, gdy w Polsce zaczął obowiązywać zupełnie nowy podatek – VAT. Z ponurą pogodą współgrały nastroje przedsiębiorców i ich księgowych, którzy nie bardzo wiedzieli, jak wystawić fakturę. Jak wyglądały te pionierskie czasy?

Z punktu widzenia finansów państwa nastała piękna pogoda, bo nowy podatek szybko stał się głównym dostarczycielem pieniędzy do budżetu. Tak zresztą zostało do dziś. Z perspektywy podatników było znacznie gorzej. Mieli zaledwie pięć miesięcy na przygotowanie się do tej rewolucji, a niewiele było źródeł wiedzy o nadciagającej wielkiej zmianie. Przecież wówczas żyliśmy w innym świecie, gdy informacje rozchodziły się znacznie wolniej niż dziś. To był świat faksów i pagerów, które dziś są eksponatami muzealnymi. Komputery nie były jeszcze wśród przedsiębiorców powszechne. No i nie było internetu. O interpretacjach nowych przepisów o VAT można było się dowiedzieć z wypowiedzi przedstawicieli resortu finansów i administracji skarbowej w prasie, w tym w „Rzeczpospolitej” i w specjalistycznych pismach. Siłą rzeczy takie informacje były dość zdawkowe. Obszar VAT był jednym wielkim polem minowym, bo nie wiadomo było, jak urzędy skarbowe zinterpretują nowe przepisy. Dodajmy, że w pierwszym okresie sankcje za nieprawidłowe rozliczenia wynosiły nawet do 500 procent zawyżonej kwoty do odliczenia.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
ABC Firmy
Nowa usługa w aplikacji mObywatel 2.0. Ministerstwo: to przełom
Aplikacje i egzaminy
Nowa KRS nie zostawia suchej nitki na kandydacie Bodnara na dyrektora KSSiP
Sądy i trybunały
Wznowienie postępowania z powodu "neosędziego"? Sąd nie czuje się związany wyrokiem ws. Wałęsy
Prawo dla Ciebie
Prof. Andrzej Kidyba: decyzja o odsunięciu mnie od zajęć jest skandaliczna
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Sądy i trybunały
Ujawniono drugi przypadek inwigilowania Pegasusem sędziego w Polsce
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?