fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Paweł Kukiz: Jestem od idei. Zmienię system

Paweł Kukiz
Fotorzepa/ Radek Pasterski
Wierzę, że Jarosław Kaczyński będzie chciał napisać nową konstytucję i to jest obecnie celem jego życia – mówi muzyk i działacz polityczny Paweł Kukiz

Czuje się pan politykiem?

Paweł Kukiz: Jestem obywatelem, który walczy o podmiotowość nie tylko swoją, ale także ogółu obywateli. Chcąc nie chcąc, muszę posługiwać się narzędziami politycznymi.

Tym narzędziem będzie partia polityczna?

To nie są narzędzia w rozumieniu XX-wiecznych definicji politycznych. Brzydzę się tą socjotechniką. Powiedziałem kiedyś Januszowi Korwin-Mikkemu: „pan jest człowiekiem systemu”. On zamarł. Wtedy mu wyjaśniłem: „co prawda posługuje się pan hasłami antysystemowymi, ale narzędzia socjotechniczne ma systemowe. Posługuje się pan kłamstwem, podstępem, rzeczami nieetycznymi”. Dziś polityka jest zaprzeczeniem etyki. Szczyt osiąga się, mając wiedzę o tym, jak najlepiej kłamać.

Ale partię pan musi stworzyć.

Nie muszę. Wystarczą obywatelskie listy wyborcze. Tak np. powstał AWS. Porozumienie różnych podmiotów – w tym politycznych – które miały wspólny cel: przejąć władzę i zmienić państwo. Tu są pewne analogie. To będzie struktura bez struktur.

Jak ona zostanie zabezpieczona, by nie przerodziła się w partię polityczną? PO też miała być ruchem obywatelskim.

Ja jestem tym zabezpieczeniem. W nazwie Ruchu jest moje nazwisko.

Jak to będzie wyglądać organizacyjnie?

Moim głównym celem jest zmiana ustroju państwa. I uprzedzając pytanie o program: czy można mieć większy program niż zmiana ustroju? To tak jakby zapytać chłopów pańszczyźnianych, którzy chcieli uwłaszczenia, jak chcą to zrobić bez programu. Chcę zmienić relację obywatel-władza. Tak, by władza wykonywała polecenia obywatela, była pod obywatelską kontrolą. Czy można mieć bardziej ambitny program w niereformowalnym systemie?

Przekonuje pan, że do tego doprowadzi zmiana ordynacji wyborczej. Czy coś jeszcze musiałoby się zmienić?

Proszę nie traktować tego, jak obniżenia VAT na kiwi do poziomu bananów. To jest zmiana zasadnicza. Zmienia system, odwraca relacje. Bez zmiany tych relacji, mogę coś zaproponować, ale nie jestem w stanie wprowadzić takich reform, które byłyby proobywatelskie. Jeżeli system napisany jest przeciw obywatelowi, to nie jestem w stanie nic zrobić, np. zreformować sądownictwa i prokuratury, zapobiec wyprowadzaniu z Polski kapitału. Bo to nadzorują partiokraci, którzy traktują państwo jak dojną krowę, a obecna ordynacja powoduje, że czynią to bezkarnie.

Program PiS zakłada zatrzymanie kapitału w Polsce.

To akurat bardzo mi się podoba. Ja w tym podatku od banków, przewidzianym na 0,39 proc., przesunąłbym jeszcze przecinek w prawą stronę.

Czy będzie chciał pan to przeforsować w kolejnym Sejmie, czy też jeśli Polacy opowiedzą się za JOW, Sejm powinien się rozwiązać i zmiany miałby forsować nowy parlament?

Jeśli wynik referendum będzie wiążący dla władz, to takie rozwiązanie byłoby pożądane z punktu widzenia moralności i szacunku do woli narodu, ale po pierwsze, wykluczają takie rozwiązanie ustawowe terminy, a po drugie, oni będą bronić tego systemu do końca świata. Taki Niesiołowski w tym systemie do końca życia może być posłem.

W USA nie jest niczym dziwnym senator albo kongresmen z 40-letnim stażem.

W JOW tego Niesiołowskiego, by nie było. Zastąpiłby go ktoś nowy. Owszem, sympatycy PO wybraliby polityków tej partii, ale ideowych, znanych sobie społeczników, a nie aparatczyków.

Czyli po jesiennych wyborach parlamentarnych musiałyby być kolejne?

Gdyby się okazało, że wprowadzam na tyle liczną i zdyscyplinowaną etyką grupę posłów i znalazłbym koalicjanta, z którym łączyłoby nas przekonanie, że podstawowa wada tkwi w ustroju i potrzebna jest nowa konstytucja, to choć jestem zwolennikiem JOW, priorytetem byłoby napisanie nowej konstytucji, a następnie rozwiązanie Sejmu i nowe wybory. Na podstawie nowej konstytucji.

I ci sami ludzie, którzy wrócą do Sejmu, ale już z okręgów jednomandatowych, będą w stanie zmienić system?

Nie mogę mówić za innych. Ale traktuję swoje zadanie jako wprowadzenie do Sejmu jak największej liczby etycznych, transparentnych ludzi, którzy nie idą po władzę, ale po to, by zmienić konstytucję i stworzyć takie warunki, by mogli wrócić do swoich obecnych zajęć.

Ale zanim oni porzucą pracę, zdecydują, że chcą kandydować, to dowiedzą się, jak ta nowa konstytucja ma wyglądać?

Konstytucja ma być wynikiem konsensusu społecznego, a nie zgody neoarystokratów, jakimi są obecne partie polityczne. Neoarystokratów, którzy już dawno stracili kontakt z rzeczywistością i dawnymi zawodami, jakie wykonywali przed „posłowaniem”.

O potrzebie zmiany konstytucji mówi PiS. Partia ta proponowała kiedyś system prezydencki.

W środowiskach zwolenników JOW panuje przekonanie, że powinno się wprowadzić 460 okręgów i system parlamentarno-gabinetowy. Ja do tego grona nie należę. Uważam, że powinno dojść do wzmocnienia władzy wykonawczej poprzez wzmocnienie prezydenta. W skrócie to mogłoby być tak, że posłowie byliby wybierani w JOW na wzór systemu brytyjskiego, a prezydent miałby takie uprawnienia jak w modelu francuskim.

Taki model odpowiadałby panu najbardziej?

Każdy model jest lepszy od tego, co jest obecnie. Ordynacja proporcjonalna spowodowała, że od 1989 r. rządzą ci sami ludzie, a właściwie te same środowiska – wąska grupa społeczna, która uwłaszczyła się na państwie i obywatelach. 65 proc. w pierwszym Sejmie to była nomenklatura. Zupełnie inaczej niż w Czechach. Tam nie ma priorytetu zmiany ordynacji, bo tam zrobiono dekomunizację. Postkomuniści nie przyjęli do siebie jedynie 35 proc. opozycji, z której większość była gotowa do asymilacji i współpracy z nimi.

W Polsce jest jeszcze czas na dekomunizację?

Teraz to już Pan Bóg będzie ich rozliczał. Problemem jest system hakowy. Ludzie, którzy mogliby być przyzwoici, są podatni na wpływ, bo nie wyspowiadali się ze swojej przeszłości. Dlatego ja bym chciał, żeby na moich listach znaleźli się ludzie między 25. a 45. rokiem życia. Co oczywiście nie będzie żelazną regułą.

A pan będzie kandydował do Sejmu, czy do Senatu?

Ja muszę być w Sejmie.

Wracając do konstytucji. PiS nie zgadza się na JOW.

To nieprawda. Słyszałem wypowiedzi dotyczące systemu mieszanego. A ja mówię o 460 JOW, ale nie mówiłem dotąd o systemie prezydenckim. Jeśli my będziemy mieć odpowiednią liczbę ludzi w parlamencie, to jest pole do kompromisu. Tak samo można dyskutować kwestię finansowania partii z budżetu. Jestem tego wrogiem i sam nie mam zamiaru korzystać, choć pewnie miałbym łatwiej. Możemy się porozumieć w sprawie pozostawienia dotacji partyjnych przez kolejne cztery lata, po to, aby zapobiec możliwości zmonopolizowania okręgów jednomandatowych przez PO, która w różny,  nietransparentny sposób zarobiła mnóstwo pieniędzy.

Czy pójdzie pan na kompromis z PiS?

Pójdę na kompromis z każdym, kto da mi gwarancję wywiązania się z umowy.

PO też jest w stanie zgodzić się na JOW.

Platforma jest w stanie zgodzić się na wszystko, byleby mieć dalej możliwość grabienia Polaków.

Czyli nie będzie żadnych rozmów z PO?

Nie mogę składać takich deklaracji. Jeżeli sugerowany przez pana koalicjant będzie mnie odpychał, będę musiał myśleć o innych rozwiązaniach, prowadzących do zmiany konstytucji, na którą wpływ będą mieli nie obywatele, a nie tylko sympatycy PiS.

Co musiałoby się zmienić w PO, żeby siadł pan z nią do stołu?

Ja rozmawiam z każdym. Gdyby teraz Leszek Miller przedstawił projekt zmiany ordynacji na jednomandatową i projekty ustaw hamujące drenaż Polski, to bym ten projekt popierał. Ja popieram dany projekt, a nie osobę czy partię.

Grzegorz Schetyna byłyby lepszym partnerem niż Ewa Kopacz?

Jeżeli będzie konieczność gry dla dobra ojczyzny z PO, to z pewnością pierwszą osobą będzie Schetyna.

Macie ze sobą kontakt?

Widziałem się z nim kilka dni temu. Mijaliśmy się w jednej ze stacji telewizyjnych i przywitaliśmy się w obecności kamer. Tyle.  Z pewnością w Schetynie, który również niesie ze sobą cały bagaż tego zdeprawowania Platformy, zostało najwięcej państwowca. Na ile to jest przygniecione różnymi zobowiązaniami, które można traktować jako haki, tego nie wiem. Być może będę posiadał taką wiedzę, kiedy uda się partycypować we władzy i mieć dostęp do dokumentów.

Nie obciążają go takie afery jak hazardowa czy infoafera?

Nie znam dokładnie afery hazardowej.

Donald Tusk go wtedy zdymisjonował.

Tusk spychał go przez wiele lat. To również można rozpatrywać w kategoriach, że wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Według mnie największym wrogiem Polski jest Tusk.

To Schetyna pomógł mu dojść na szczyt.

Co ja mogę na to poradzić? A Brudziński z Kaczyńskim nie potrafili utrzymać władzy. Oni są wszyscy tacy sami.

Wyborcy mogą pytać o pana wiarygodność, pamiętając, że pan wspierał wcześniej PO.

Wspierałem postulat zmiany ordynacji wyborczej na jednomandatową, który powstał kilkanaście lat temu podczas rozmowy ze Schetyną na podwórku mojego domu podczas jego budowy. Oni mieli „3 x tak”, a po tej rozmowie pojawiło się „4 x tak”. Schetyna zapytał mnie wtedy: „jak myślisz, co zrobić, żeby ludzie poszli do wyborów”. Odpowiedziałem mu, że ludzie nie chcą głosować na partie.

Wzięli to, bo było to chwytliwe?

Nie wiem dlaczego, ale wzięli. Nikt inny nie chciał tego wziąć. Wtedy wspierałem tę partię. Z największą przyjemnością wspierałbym wtedy koalicję PO-PiS, która stworzyłaby nową konstytucję i wpisała do niej 460 JOW, a ja mógłbym sobie  skakać po rockowej scenie.

Czy w przyszłym klubie Ruchu Kukiza będzie dyscyplina głosowań?

Etyka i patriotyzm ma dyscyplinować Ruch, a nie rozkaz.

W trakcie głosowania nad np. legalizacją leczniczej marihuany każdy poseł będzie mógł głosować dowolnie?

Każdy będzie głosował zgodnie z sumieniem. Jeśli taki narkotyk jak alkohol, po którym jest popełniane 80 proc. przestępstw, może być legalny, a taki jak marihuana, po której nikt nie popełnia ciężkich przestępstw, jest nielegalny, to dlaczego marihuana, tym bardziej lecznicza, nie ma być legalna? I tak ludzie będą palili. Jeśli w USA, Holandii i Czechach można zalegalizować, to dlaczego nie w Polsce?

Dzisiaj jednak nie legalizacja marihuany czy sprawa in vitro jest największym problemem, ale system, który trzeba zmienić.

To jak chce pan zapewnić stabilność w trakcie głosowań w ewentualnej koalicji w Sejmie, którą by pan współtworzył?

Najpierw muszę wprowadzić odpowiednią liczbę ludzi do parlamentu. Jednak podstawową sprawą jest zmiana systemu, bo obecny jest niereformowalny. Musimy napisać nową konstytucję. Nowy Sejm powinien pracować w intencji jej przygotowania. Przed ukonstytuowaniem się rządu powinna powstać ustawa, podobna w swoim charakterze do ustawy Wilczka, dotycząca wielu problemów i ustaw, które należy skreślić. Trzeba odwołać ustawy, które komplikują życie. W Polsce nie ma systemu podatkowego, tylko jest kilkadziesiąt tysięcy przepisów, z których bardzo wiele było pisane po to, żeby zaspokoić partykularne interesy urzędników państwowych. Widziałem jak się pisze takie ustawy.

Jak chce pan zagwarantować potencjalnemu partnerowi politycznemu, że warto wejść z panem w koalicję? Beata Szydło mówi: Kukiz rodzi nadzieje, ale jest też wielką niewiadomą.

Dla mnie pani Szydło jest również ogromną nadzieją, i ten nowy duch w PiS jest również dla mnie ogromną nadzieją, tylko że oni też są niepewni. A są niepewni dlatego, że są w PiS grupy takie, które wolałyby zamrożenia obecnego systemu, ponieważ dbają o swój partykularny interes.

Szydło jest lepszą kandydatką na premiera od Kaczyńskiego?

Podziwiam Jarosława Kaczyńskiego za to, że ponad osobiste ambicje stawia dobro Polski. Chcę wierzyć w szczerość tych intencji. I chciałbym uwierzyć w jeszcze jedną rzecz...

Jaką?

Wierzę, że Jarosław Kaczyński będzie chciał napisać nową konstytucję i to jest obecnie celem jego życia.

Kaczyński mógłby stanąć na czele komisji konstytucyjnej?

On jest również ofiarą obowiązującego systemu i również jest w jakimś stopniu zniewolony przez aparat partyjny, który budował przez całe lata. Ten system już się postarzał i scapiał, a Kaczyński ideowo został wciąż młody. Jestem o tym przekonany.

PiS od dawna głosi potrzebę zmiany konstytucji. Zapytam raz jeszcze, czy na czele komisji konstytucyjnej mógłby stanąć Kaczyński?

Z całą pewnością, ale musiałby być otoczony ideowcami, a nie aparatczykami, których w razie wątpliwości byłby w stanie przekonać w sposób merytoryczny, a nie apodyktyczny.

Ma pan zaufanie do Jarosława Kaczyńskiego, jako ewentualnego partnera politycznego?

Jestem przekonany, że podobnie jak ja stawia Polskę ponad siebie.

Czy przed 6 września możemy się spodziewać szerokiej kampanii referendalnej?

Komitetów referendalnych powstało ponad tysiąc. Obywatele mają robić kampanię, a nie ja. Co najmniej 50 proc. Polaków powinno przyjść 6 września do urn wyborczych. PiS i PO powinny namawiać do udziału w referendum. Wszędzie gdzie tylko mogę, namawiam ludzie do wzięcie udziału w referendum. Ruch JOW-owców z Wrocławia robi akcję referendalną, Sanocki (były burmistrz Nysy – red.), KNP, Ruch Narodowy, tylko państwo nie robi. Partiom politycznym zależy na tym, żeby referendum było nieważne.

Jak chce pan agitować za referendum do 6 września i zarejestrować do 2 września 21 list do Sejmu? Pod każdą trzeba zebrać 5 tys. podpisów.

Będą. Spokojnie. Każdy ma swój Bagdad do zdobycia. Będą miał minimum 21 list i będę miał podpisy pod tymi listami. Najważniejsze są dwa-trzy pierwsze miejsca i ostatnie. I wszystko musi być transparentne.

Osoby na listach są zweryfikowane? Wiadomo, że nie pojawią się dziwne jednostki?

Nie wiem, czy ktoś nas nie zaskoczy. A czy dziwnymi osobami nie okazali się panowie Nowak, Hofman, pani Sawicka itd.? Proszę zobaczyć, kto zasiada w Sejmie. Sejm przypomina skupisko gangsterów. 90 proc. ZSL, bo PSL był przed wojną, siedzi w agencjach rolnych i spółkach skarbu państwa. Dlaczego nikt nie pyta PSL, na jakiej zasadzie dobierają członków swojej partii i na jakiej zasadzie obsadzają spółki państwowe swoimi ludźmi? Nie bójcie się o mnie. Bójcie się  tych, którzy rządzą.

Czas PSL powinien się skończyć?

Czas partii o charakterze wodzowsko-oligarchicznym powinien się skończyć. Do nich zaliczają się PSL, PO, SLD, PiS i inne.

Samo ugrupowanie Kukiza również ma być oparte na jednej osobie.

Będzie oparte na etyce, a nie na Kukizie.

Wiele osób, jak pan Raczyński, już wypowiada się w imieniu ruchu...

A ja jestem rzecznikiem papieża Franciszka. Proszę to napisać i nagłośnić. To informacja o podobnej wiarygodności.

Na liście ruchu Kukiza znajdzie się Magdalena Ogórek...

Zapraszałem ją na swoje listy, a nie na konkretne miejsce. Jeśli jest otwarta na start w wyborach, to zapraszam. Jeśli jest zainteresowana tylko „jedynką”, to zaproszenie jest nieważne.

Podobnie sytuacja wygląda z panami Wilkiem, Tanajno, Kowalskim i Braunem?

Tak. Nie twierdzę, że dla wszystkich nie będzie „jedynek", ale nie może być zasadą, że wszyscy się zgodzą na budowanie nowej Polski, ale tylko z pierwszych miejsc na liście. Głośne nazwiska powinny wziąć „trójki". Nawet ja nie wiem, czy startuję do Sejmu z „jedynki". Mam w nosie, czy wejdę, czy nie. Ważne, czy ludzie dorośli do zmian.

Nie przeszkadzają panu poglądy Brauna, ocierające się o antysemityzm?

Antysemityzm przeszkadza mi u każdego. Nie wiecie, co mówią politycy PO, kiedy są wyłączone mikrofony. Podobnie w PiS.

W PO i PiS są politycy o przekonaniach antysemickich?

Już odpowiedziałem.

Współpraca z Januszem Korwin-Mikkem i Przemysławem Wiplerem jest definitywnie zakończona?

Współpracy między nami nie będzie i smutku nie odczuwam.

Bronisław Komorowski zdecydował się na referendum w sprawie JOW.

Ale na swoje listy go nie zaproszę. Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy, cytując klasyka. I niech pan Komorowski już skończy. Chwała mu za zarządzenie referendum w sprawie JOW. Przejdzie do historii jako ten, który je rozpisał.

Zasłużył za to na honorową legitymację partii Kukiza z nr 1.

Żadnej partii Kukiza nie będzie.

Gdyby JOW obowiązywały w wyborach do Sejmu i uchwalonoby nową konstytucję, jaka byłaby wtedy rola Pawła Kukiza?

Nie ma jeszcze zatwierdzonych list, a wy pytacie, czy będę w Sejmie przez kolejne kadencje? Ja chcę śpiewać piosenki, a to, co robię jest męczarnią. Taplam się w bagnie i kloace dla dobra Polski i zmiany na lepsze. Mogę spokojnie grać koncerty , zarabiać dobrze i nie przejmować się niczym. A ja wszystko postawiłem na jedna kartę, żeby zmienić Polskę. Nie idę do żłoba. Idę rozwalić te żłoby.

Jeśli zostanie zmieniona konstytucja i zostaną wprowadzone JOW do Sejmu, to padnę na kolana, dziękując Panu Bogu i narodowi, a koalicjanta będę całował po rękach. Ale przede mną są kolejne misje.

Jakie?

Konsolidacja wspólnej Polski na świecie. Trzeba skonsolidować drugą Polskę, która jest za granicą. Musimy zrobić wszystko, żeby stworzyć podobne lobby za granicą, jakie mają Żydzi. Żeby móc spełniać kolejne misje, najpierw trzeba zmienić konstytucję.

Czy powinien się w niej znaleźć zapis o dwukadencyjności parlamentarzystów i samorządowców?

Tak, jestem tego zwolennikiem. Koniec klanowości w polityce.

Tego chce też Lech Wałęsa.

Zrobił błąd, że od razu na początku nie przyznał się do współpracy ze służbami bezpieczeństwa. To Wałęsa jest autorem systemu hakowego w Polsce. Jeśli się zgrzeszyło, to trzeba się głośno przyznać i wyspowiadać, żeby się oczyścić. Gdyby się przyznał, to ja bym mu wybaczył.

Nie obawia się pan, że zostanie przystawką PiS i podzieli losy LPR i Samoobrony?

Mogę zostać czyjąkolwiek przystawką, byleby tylko zmienić konstytucję na taką, która jest w interesie obywateli. Nie mam osobistych ambicji politycznych. Swoje ambicje już spełniłem. Władzę mam na scenie.

Będzie pan łączył działalność polityczną z estradową?

To nie jest działalność polityczna. To jest działalność obywatelska.

Ryszard Petru zaprasza pana na debatę.

Kiedy PO podnosiła VAT do 22 proc., to pan Petru uważał, że to jest za mało. Namawiał do brania kredytu we frankach, a następnie przewalutował kredyt własny w 2008 r.

Powie mu pan to w debacie?

Nie będę debatował z Petru. To tak jakbym miał debatować z Kiszczakiem. O czym? Petru jest obrońcą interesów korporacji i banków.

Czy stanąłby pan do debaty z Ewą Kopacz i Beatą Szydło?

Z panią Szydło mogę porozmawiać o stanie państwa przy kawie. Z panią Kopacz nie zamierzam debatować z takich samych powodów, dla których nie zamierzam dyskutować z Petru.

Ludzie chcą wiedzieć, czy Kukiz zamierza pomagać frankowiczom.

Trzeba zmienić cały system bankowy. Sytuacja frankowiczów jest taka sama jak zlotówkowiczów. Jedni i drudzy padli ofiarą braku nadzoru finansowego, który działa w interesie obywatelskim. Nadzór finansowy powinien był dopilnować, żeby kredyt we frankach nie był spekulacją, a kredyt w złotówkach, który ja wziąłem, nie był lichwą. Trzymam kciuki za panią Szydło, żeby udało się jej ustalić podatek dla banków i żeby przesunęła przecinek w prawo.

Polska powinna wejść do strefy euro?

A skąd. To bzdura.

A jakie powinny być w Polsce podatki?

Nie chcę podatków. Najlepiej gdyby wszyscy Polacy płacili KRUS.

Czy powinien zostać przywrócony poprzedni wiek emerytalny?

To skandal, żeby podwyższać wiek emerytalny do 67. roku życia, a w Niemczech obniża się go w tym samym czasie do 63. roku.

Ale system się nie domknie, jeśli zostanie przywrócony poprzedni wiek emerytalny.

O tym proszę rozmawiać z ekonomistami Centrum im. Adama Smitha, panem Kolorzem z „Solidarności”. O tym powinni dyskutować pracodawcy i pracobiorcy. Ja nie jestem od tego. Ja jestem od idei i wizji. Nie jestem omnibusem. Pytajcie mądrzejszych ode mnie. Moim marzeniem jest system trójfilarowy kanadyjski, ale najpierw emerytura obywatelska.

Wcześniej odbierzmy emerytury esbekom i resortowe. Zacznijmy od zabrania dodatków esbekom.

Jak pan chce zmieniać państwo, atakując dziennikarzy, jak choćby Tomasza Lisa?

Media będą inne, trzeba je zreformować. Maksymalnie 25 proc. powinno być skoncentrowane w jednych rękach. Jak można jednocześnie pracować w niemieckiej gazecie i w telewizji publicznej, która ma nieść misję? Jak można było dopuścić do sytuacji, w której 80 proc. mediów lokalnych jest w rękach zagranicznych? Trzeba dbać o to, by większość mediów była w rękach polskich.

Potrzebna jest repolonizacja mediów?

Tak. A także repolonizacja banków. Potrzebna jest tylko dobra wola przy tworzeniu nowej konstytucji.

Ile musi pan zdobyć w wyborach do Sejmu, żeby zmiany były możliwe?

Niczego nie będę liczył. Pracuję. Robię swoje, jak ludzie zdecydują, tak będzie. Ja mam czyste sumienie. Robię, co mogę, nie biorę od ludzi pieniędzy, by napisać nową konstytucję dla naszych dzieci i wnuków. Jeżeli ludzie mi nie zaufają, uznają, że to jest zbyt niebezpieczne, to trudno. Ja zrobiłem wszystko.

A jeżeli uda się powtórzyć wynik z wyborów prezydenckich?

Interesuje mnie każdy wynik, który pozwoli mi wspólnie z koalicjantem, z którym mam dobre relacje i który chce zmienić konstytucję, tę zmianę przeforsować. Jest mi obojętne, czy ja będę miał niższy wynik, a on wyższy, czy na odwrót. Ważne, żeby ten wspólny wynik i wola zmiany były na tyle duże, by wykonać ten plan.

W ewentualnej koalicji nie będzie podziału stanowisk?

Dla mnie to koalicja idei. Oczywiście, wiąże się to również z jakimś stanowiskami. Ale im szybciej napiszemy konstytucję, tym lepiej.

A pan wyobraża sobie siebie jako ministra? Np. kultury?

Nie bardzo. To są bardzo merytoryczne stanowiska wymagające ogromnej wiedzy. Ja jestem od idei. Ja mam pilnować, żeby nas nie oszukano, patrzeć im na ręce. Paradoksalnie największą wiedzę mam o służbach.

To może MSW?

Nie, to za ciężkie zadanie. Najchętniej nie sprawowałbym żadnej funkcji.

Premierostwo też pan wyklucza?

Błagam, ja nie robię tego dla stanowisk. Zrobię wszystko, żeby napisać nową konstytucję. Jeżeli będzie się to wiązało z koniecznością objęcia jakiegoś urzędu, zrobię to.

Również szefa rządu?

Nic nie wskazuje na to, żeby taka konieczność zaistniała. Nie mam zarejestrowanych list, a wy mnie pytacie, czy będę premierem.

Chodzi o gotowość.

Jestem przygotowany na śmierć dla Polski, ale ja chcę dla Polski żyć

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA