Robert Gwiazdowski: Bronię tego, co słuszne

Nie jest słuszne, aby sami sędziowie decydowali o tym, kto ma być sędzią.

Aktualizacja: 29.06.2023 09:02 Publikacja: 29.06.2023 03:00

III Kongres Prawników Polskich

III Kongres Prawników Polskich

Foto: Krajowa Izba Radców Prawnych

Zakończył się III Kongres Prawników Polskich. W tym roku pod hasłem: „Rządy prawa – wszystkich sprawa”. Czyli również moja. „Nie ma większego zagrożenia dla demokracji, wolności i sprawiedliwości niż obywatele, którzy biorą wszystko za pewnik i nie bronią tego, co słuszne” – podkreślił gość specjalny kongresu, prezes TSUE Koen Lenaerts. Świadom tego zagrożenia, niczego nie biorę za pewnik. Nawet tego, co twierdzą zgromadzeni na kongresie. I bronię tego, co słuszne.

Model słuszności we współczesnym prawie ukształtowany został w filozofii greckiej, prawie rzymskim i tradycji judeo-chrześcijańskiej. Można go zrekonstruować na podstawie poglądów „nauczycieli rodzaju ludzkiego” – jak wyraził się Hegel o Platonie i Arystotelesie.

Zdaniem Platona właściwym celem prawa jest realizacja dobra powszechnego. Podkreślmy: powszechnego. A nie aktualnej większości politycznej, która w dodatku jest de facto mniejszością całego społeczeństwa. Zdaniem Arystotelesa z kolei „słuszność (epikeia) jest sprawiedliwością, a nawet czymś lepszym od pewnego rodzaju sprawiedliwości, choć nie od sprawiedliwości samej w sobie, lecz od błędu wynikającego z ogólnego sformułowania. I to właśnie jest istotą słuszności, że jest korekturą prawa tam, gdzie ono niedomaga”. Andrzej Stelmachowski mawiał, że Arystoteles pierwszy stworzył rozwiniętą teorię prawa słusznego.

Grecką epikeię Rzymianie oddawali jako aequitas, oznaczając tym mianem to, co uczciwe lub zgodne z sumieniem. Pojęcie słuszności stanowi element definiowania prawa (ius) oraz prawoznawstwa (iurisprudentia – mądrość prawnicza). Klasyczna definicja terminu „prawo” sformułowana została we fragmencie otwierającym „Digesta” Justyniana, przywołującym słowa Ulpiana: „Prawo jest sztuką tego co dobre i słuszne”.

Pojęcie aequitas stanowiło uzasadnienie potrzeby oparcia prawa na zasadach słuszności i sprawiedliwości, które powinny naprawiać niesprawiedliwości (iniquitates). Wraz z pojęciem dobrej wiary (bona fi des) i użyteczności (utilitas) było jedną z podstaw działalności prawotwórczej pretorów. Konstytucja cesarza Konstantyna z 314 roku wyrażała zasadę, iż przy rozważaniu wszelkich spraw należy brać bardziej pod uwagę sprawiedliwość i słuszność niż argumenty wynikające z formalizmu prawnego.

Więc śmiem twierdzić, że nie jest słuszne, aby sami sędziowie decydowali o tym, kto ma być sędzią. Zwłaszcza że w większości są to sędziowie, którzy zasady słuszności często nie stosowali w sprawach dotyczących obywateli, zasłaniając się literą prawa, w czym celują sędziowie NSA. O czym napiszę w kolejnym felietonie.

Czytaj więcej

Kongres prawników: Gwiezdne wojny o rządy prawa
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Rząd Tuska w sprawie KRS goni króliczka i nie chce go złapać
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Czy tylko PO ucywilizuje lewicę? Aborcyjny happening Katarzyny Kotuli
Opinie Prawne
Marek Dobrowolski: Trybunał i ochrona życia. Kluczowy punkt odniesienia
Opinie Prawne
Łukasz Guza: Ministra, premier i kakofonia w sprawach pracy
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Opinie Prawne
Bychawska-Siniarska, Gliszczyńska-Grabias: Polska niechlubnym liderem SLAPP-ów