4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Agata Łukaszewicz
Takie prawo mają także, czy się to komuś podoba czy nie, sędziowie. Tak jak chory lekarz idzie do lekarza, tak sędzia po zwrot tego, co stracił, musi iść do sądu. Najnowsza akcja pisania pozwów, tym razem w sprawie tzw. kilometrówek, nie jest pierwszą, jaką prowadzi to środowisko.
Pierwsza ruszyła w całej Polsce w latach 2007–2008. Wówczas sędziowie chcieli dodatkowych pieniędzy za przepracowane nadgodziny. Dwa lata później poszli do sądu po zamrożone pensje. Teraz chcą wyrównania strat po tym, gdy minister sprawiedliwości obciął im o połowę ryczałty na dojazdy do pracy. I choć wielu krytycznie ocenia ich postawę, trzeba przyznać, że korzystają ze swoich konstytucyjnych praw. W tej ostatniej sprawie mają powody czuć się oszukani i trudno nie przyznać im racji. Kiedy godzili się na to, by dojeżdżać do sądu w innej miejscowości, mieli obiecane pieniądze na, najogólniej mówiąc, benzynę i amortyzację samochodu. Teraz minister postanowił oszczędzać właśnie na paliwie i obciął im kilometrówki z 60 do 30 gr.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aby tzw. plan B dotyczący wyborów do KRS nie stał się zarzewiem kolejnego kryzysu, musi spełnić trzy fundamental...
Argumentacja sędziów, którzy zapowiedzieli bojkot wyborów mających wyłonić kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższ...
Droga do wykazania abuzywności klauzul zmiennego oprocentowania opartego na wskaźniku WIBOR wydaje się być wyjąt...
Planowane prawybory do Krajowej Rady Sądownictwa łączą zwaśnione strony sędziowskiego sporu w poszukiwaniu pokrę...