Rzecznik praw obywatelskich i Helsińska Fundacja Praw Człowieka skrytykowali projekt czystek w sądownictwie lansowany przez premiera i jego ministra sprawiedliwości. Skoro nawet tacy krytycy zmian wprowadzonych przez PiS, skrytykowali przedstawiony plan przywrócenia tego, co było zanim zaczął rządzić PiS, a co nazywane jest, nie wiedzieć czemu, przywracaniem praworządności, to musi być rzeczywiście gniot.
Czytaj więcej
Członków Krajowej Rady Sądownictwa wybiorą sędziowie w wyborach powszechnych, które zorganizuje Państwowa Komisja Wyborcza, a kandydaci do Rady będ...
„Nie ma demokracji dla wrogów demokracji”
Projekt popierają „sędziowie walczący”. To w środowisku sędziowskim taki odpowiednik „demokratów walczących” w środowisku naukowym i politycznym. O ustanowieniu „demokracji walczącej” wspominał premier i poprzedni minister sprawiedliwości i jeszcze paru uczonych w piśmie profesorów prawa zaraz po wyborach parlamentarnych z 2023 r. Walka nasiliła się po wyborach prezydenckich z 2025 r. Bo suweren zrobił psikusa i wybrał nie tego, którego powinien. Jako że demokratyczny proces przywracania we władzy sądowniczej porządków sprzed 2015 r. się nie udał, trzeba zacząć o to walczyć innymi sposobami. Albowiem „nie ma demokracji dla wrogów demokracji”. Hasło to pamiętam z dzieciństwa. Nosili je na wiecach obrońcy prawdziwej demokracji, walczący z różnymi warchołami, którzy podnosili rękę na władzę ludową. Pomocni w tej walce mieli być sędziowie powołani przez Radę Państwa Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej na wniosek ministra sprawiedliwości w rządzie Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Przeważnie sami byli wówczas członkami tej partii, która, zgodnie z obowiązującą wówczas konstytucją napisaną dla nas pod światłym przywództwem samego Józefa Stalina, była „przewodnią siłą społeczeństwa w budowie socjalizmu”
Czytaj więcej
Nie można karać sędziów za stosowanie obowiązujących przepisów, a usuwanie ich za to z zawodu jest niezgodne z prawem. W ten sposób prawnicy koment...
Twórca idei demokracji walczącej – Karl Loewenstein – który był uchodźcą z nazistowskich Niemiec, pisał w 1937 r. że „demokracja nie może stać się koniem trojańskim, dzięki któremu wróg wkracza do miasta”. Po wojnie wziął się więc z zapałem do identyfikowania sędziów, profesorów prawa i innych prawników, którym należy zakazać wnoszenia wkładu do niemieckiej jurysprudencji. Mamy sporo jego naśladowców. Ja na miejscu ministra Żurka w preambule ustawy bym się na niego powołał. A jeśli nie w samej ustawie, to przynajmniej w uzasadnieniu projektu.
Ciekawe, kiedy sędziowie zaczną być skazywani na kary pozbawienia wolności za podszywanie się pod sędziów
Na razie sędziowie walczący uchylają wyroki z tego tylko powodu, że zostały wydane przez sędziów powołanych po 2017 r. Ciekawe, kiedy zaczną skazywać tych sędziów na kary pozbawienia wolności za podszywanie się pod sędziów? Nie „czy”, tylko kiedy! Bo najwyraźniej w tym kierunku zmierzamy.
Nie chodzi tu o żadne zasady. Trudno zresztą uznać za zasadę, że jak Platforma Obywatelska (secundo voto Koalicja) przegrywa wybory, nie można w kraju zmienić niczego, co cieszy się poparciem Platformy Obywatelskiej. Ale jeśli uznamy tę zasadę, to wszyscy sędziowie powołani po 2017 r. powinni zostać wywaleni, a ich wyroki uznane za niebyłe. Jak to uznał jeden walczący sędzia w głośnej sprawie pedofila z Poznania, który zgwałcił 14-letnią dziewczynkę. Co do jego winy wątpliwości nie ma. Winny jest sędzia, który go skazał. Bo dał się powołać PiS-owcom po 2017 r.!
Czytaj więcej
Sędziowie będą wybierać członków Krajowej Rady Sądownictwa, a kandydować do niej będą mogli także tzw. neosędziowie, ale nie wszyscy. To założenia...
Awansowani sędziowie zostali wcześniej powołani przez poprzednich prezydentów na wniosek niezależnej i niezawisłej Krajowej Rady Sądownictwa
Ale jak się okazuje bardziej represjonowani mają być nie ci sędziowie, których powołał prezydent na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa powołanej nie tak, jakby sobie sędziowie walczący życzyli, tylko ci, którzy zostali w w ten sposób awansowani. I tu dochodzimy do istoty tego, o co toczy się walka. O awanse.
Więc przypomnę, że ci awansowani zostali wcześniej powołani przez poprzednich prezydentów na wniosek niezależnej i niezawisłej Krajowej Rady Sądownictwa, w której większość mieli sędziowie wybrani przez sędziów powołanych przez Radę Państwa PRL. Więc chyba nie można uznać, że nie są sędziami. Dopóki siedzieć będą w sądach rejonowych a ich wyroki będą mogli uchylać ci „lepsi”.