- Nie było żadnego spisku wewnątrz France Télécom - oświadczył w TV Europe 1 nowy dyrektor generalny spółki, który 1 marca zastąpił Didiera Lombarda.
Odpowiadał na pytanie, czy ze strony dyrekcji France Télécom istniała świadoma wola do skłaniania pracowników do odchodzenia z firmy poprzez stwarzanie im wynaturzonych warunków pracy - jak uznała inspekcja pracy w swym raporcie. Raport stał się podstawą wszczęcia postępowania przez prokuraturę.
- Uważam, że taka interpretacja stanowi zbitkę pojęć graniczącą z kalumnią ze strony tych, którzy rozpowszechniają taką tezę — dodał Richard.
Prezes potępił zaciekłość niektórych osób, które usiłują z całą mocą wykorzystać dramaty jednostek do przygotowania procesu przedsiębiorstwa.
Z danych dyrekcji i związków wynika, że w latach 2008-2009 odebrało sobie życie 35 pracowników FT. Związkowe "obserwatorium stresu" doliczyło się od stycznia 2010. r dalszych jedenastu.
Richard wykluczył definitywne odejście ze spółki swojego poprzednika, Didiera Lombarda. Uważa, że rezygnacja ze stanowiska i przekazanie sterów zupełnie wystarczy.
Prezes zwrócił się też o czas na przebudowę modelu zarządzania, bo uważa, że operator nie został jeszcze "wyleczony", jego rekonstrukcja nie zaczęła się na dobre. Pod koniec roku, prezes zamierza przedstawić swoje dokonania.