Reklama

Raport NIL o jakości kształcenia medycznego. "Nowe" kierunki lekarskie odstają od "starych"?

Naczelna Izba Lekarska opublikowała wyniki ogólnopolskiej ankiety dotyczącej jakości kształcenia na kierunkach lekarskich. Wyniki pokazują rosnące nierówności między uczelniami "starymi" i "nowymi" oraz rodzą poważne pytania o przyszłość systemu kształcenia medyków.

Publikacja: 06.02.2026 17:10

Brak pełnej kontroli nad kadrą i bazą dydaktyczną utrudnia zapewnienie spójnej jakości kształcenia l

Brak pełnej kontroli nad kadrą i bazą dydaktyczną utrudnia zapewnienie spójnej jakości kształcenia lekarskiego.

Foto: Adobe Stock

Naczelna Izba Lekarska przeprowadziła ankietę dotyczącą jakości kształcenia medycznego po raz trzeci. Wzięło w niej udział 19 uczelni medycznych, w tym te „stare”, mające długoletnią historię dydaktyczną, jak i „nowe”, które zaczęły masowo otwierać kierunki lekarskie w ostatnich latach. W tegorocznej edycji, tak samo jak w poprzednich, pytano o kwestie rekrutacji na studia, liczbę studentów i kadry oraz kwestie badawcze. Pojawiły się również nowe pytania: o wprowadzenie zajęć z dbałości o zdrowie psychiczne medyków, jak i o wprowadzenie obowiązkowego przeszkolenia obronnego. Udział w ankiecie był dobrowolny. Niektóre uczelnie nie raportowały wszystkich danych. 

Jak podkreślają autorzy badania, celem nie było stworzenie rankingu, lecz dostarczenie rzetelnych danych, które mogą pomóc w podejmowaniu decyzji systemowych – zarówno uczelniom, jak i decydentom. – Ta ankieta powstała trochę z naszej bezradności związanej z tym, że masowo były otwierane nowe kierunki lekarskie. Mieliśmy przypuszczenia, że nie wszędzie na tych kierunkach jest utrzymywana jakość kształcenia – mówi Damian Patecki, przewodniczący Komisji Kształcenia Medycznego Naczelnej Izby Lekarskiej.

Lepsi dydaktycy uczą na starych uczelniach

Wszystkich studentów, kształcących się na uczelniach, które wzięły udział w badaniu, jest prawie 32 tys. (31 866), z czego 4 576 uczy się na uczelniach „nowych”. Największe ośrodki akademickie to m.in. Śląski Uniwersytet Medyczny, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Gdański Uniwersytet Medyczny czy Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. – Główny ciężar kształcenia studentów na kierunku lekarskim mają uczelnie z tradycją. Oczywiście tutaj trzeba wziąć pod uwagę to, że tylko część z tych nowo uruchomionych uczelni w tej chwili ma pełny cykl kształcenia – tłumaczył Artur Białoszewski, ekspert NIL ds. badań i analiz. 

Czytaj więcej

Nowi pacjenci szybciej u lekarza. Jak NFZ udało się zmniejszyć kolejki?

Około 5 tys. studentów to osoby z tzw. English Division, które mają zajęcia po angielsku. Jak mówił Artur Białoszewski, często podnoszoną kwestią jest propozycja zabrania części miejsc dla studentów anglojęzycznych, aby zwiększyć liczbę miejsc na studiach w języku polskim. Przekonanie, że wśród tych 5 tys. osób są sami obcokrajowcy, nie jest jednak prawdą. – Część studentów na English Division to są studenci polscy, którzy na przykład wiążą swoją karierę nie z wykonywaniem zawodu w Polsce, ale chcą po prostu zdobyć kształcenie u nas, a potem wyjechać do innych krajów i tam praktykować kwestie związane z zawodem – wyjaśnił ekspert NIL.

Reklama
Reklama

Na uczelniach, które wzięły udział w badaniu, pracuje prawie 9 tys. dydaktyków (8 818), w tym 1058 profesorów i 1231 doktorów habilitowanych. Statystycznie na nowych uczelniach przypada więcej nauczycieli na 100 studentów (35 vs 27), jednak w ujęciu bezwzględnym większość doświadczonej kadry pozostaje w ośrodkach tradycyjnych.

Przepełnione grupy kliniczne

Szczególnie niepokojące są dane dotyczące liczebności grup klinicznych. – Maksymalnie w grupie klinicznej uczelnie zgłaszały, że było 24 osoby. Jeżeli mówimy o jakości kształcenia, 24 osoby w grupie klinicznej nie do końca są w stanie uzyskać umiejętności, wiedzę, jak i kompetencje w zakresie kształcenia – komentował Białoszewski. W przeważającej większości liczby te były mniejsze – grupy te liczyły po 6 lub 7 osób. Zdaniem badaczy to dalej za dużo dla efektywnego kształcenia. Pozytywnym wynikiem była natomiast liczebność grup seminaryjnych, która w większości uczelni wynosiła tyle samo studentów.

Poza problemem z liczebnością grup klinicznych, uczelnie sygnalizowały problemy kadrowe w kluczowych dziedzinach, takich jak: biochemia, patomorfologia, patofizjologia. – Wynika to m.in. z tego, że niewielu lekarzy wybiera pewne specjalizacje – tłumaczył Białoszewski. Z badania wyszło, że w niektórych ośrodkach akademickich brakuje dalej kluczowej infrastruktury, np. prosektoriów.

Łóżka dydaktyczne – podobne ilości, inna jakość

Łącznie ankietowe uczelnie dysponują 36 047 łóżkami dydaktycznymi. Liczby między starymi a nowymi ośrodkami są dosyć zbliżone, ale nie oznacza to, że gwarantują one taką samą jakość kształcenia klinicznego. – Te uczelnie z tradycją posiadają głównie własne szpitale, natomiast w nowych uczelniach struktura zajęć klinicznych jest oparta na bazie obcej. Ma to znaczący wpływ na jakość kształcenia oraz na dobór kadr w tym zakresie – mówił Białoszewski. Jak dodał Patecki, różnicę generuje też fakt, że uczelnie "nowe" zazwyczaj odbywają zajęcia w szpitalach powiatowych, natomiast "stare" często w szpitalach o najwyższym stopniu referencyjności. Dlatego też, jego zdaniem, kształcenie medyczne w dużych ośrodkach miejskich ma więcej sensu, ponieważ student może zdobyć wiedzę w najlepszych placówkach i mieć do czynienia z różnymi przypadkami klinicznymi, również wieloma chorobami rzadkimi. Szpitale powiatowe nie zawsze posiadają wszystkie kliniki.  

Czytaj więcej

HS - choroba bólu, wstydu i niezrozumienia

Różnice są jeszcze wyraźniejsze w działalności naukowej. Analiza publikacji, projektów badawczych i punktów ministerialnych pokazuje proporcję 9 do 1 na korzyść uczelni „z tradycją”. A potencjał naukowy, jak mówił Białoszewski, ma bezpośredni wpływ na sposób kształcenia lekarzy.

Reklama
Reklama

System kształcenia lekarskiego do poprawy

Autorzy raportu nie mają wątpliwości, że polski system kształcenia medycznego cechuje systemowa nierówność. Wąskim gardłem pozostaje pierwszy rok studiów, gdzie notuje się największą liczbę rezygnacji – w niektórych uczelniach sięgającą nawet 25 proc. Model kliniczny oparty na zewnętrznych szpitalach zwiększa ryzyko rozproszenia standardów, a brak pełnej kontroli nad kadrą i bazą dydaktyczną utrudnia zapewnienie spójnej jakości kształcenia. Jednocześnie uczelnie podkreślają, że bez realnego finansowania ze strony państwa, nie są w stanie wdrażać zmian, których się od nich oczekuje.

Czytaj więcej

Sondaż: Ochrona zdrowia za dopłatą? Większość Polaków na nie

Propozycja likwidacji stażu wraca na stół

Jesienią po raz kolejny powrócił pomysł likwidacji stażu podyplomowego. Zdaniem samorządu lekarskiego dane z ankiety tylko wzmacniają argumenty przeciwko temu pomysłowi. – Ta ankieta jest też szczególnie ważna wobec planów likwidacji stażu podyplomowego, który pojawia się co jakiś czas od 30 lat. Obecnie jest on wprost związany z finansami, bo w ubiegłym roku pani ministra przedstawiła likwidację stażu jako potencjalne źródło szukania oszczędności. Jako samorządy jesteśmy całkowicie przeciwni likwidacji stażu głównie dlatego, że tak zwane stare uczelnie medyczne, mają problem związany z liczebnością grup studenckich, przez co coraz trudniej jest dawać studentom praktyczne umiejętności – tłumaczył Patecki. Dodawał, że obecnie tylko dzięki stażowi osoby te mogą nadrobić braki w kształceniu. 

Rektorzy uczelni medycznych twierdzą, że są w stanie przygotować praktycznie studentów głównie w oparciu o centra symulacji. Zdaniem lekarzy nie jest to możliwe. One nie są w stanie zastąpić praktyki.

W przyszłym tygodniu, w piątek, 13 lutego, Ministerstwo Zdrowia ma przedstawić swoje ostateczne propozycje w zakresie stażu podyplomowego. Na spotkaniu zostanie poruszona również kwestia likwidacji bazy pytań na egzaminie lekarskim oraz działalność izb lekarskich.

Ochrona zdrowia
Ponad tysiąc certyfikowanych koordynatorów. Zmiany w organizacji polskiej onkologii
Ochrona zdrowia
Nieetyczne praktyki w sieciach psychiatrycznych. „Rzeczpospolita” dotarła do umów
Ochrona zdrowia
Bez wspólnego stanowiska Rady ds. Zdrowia Psychicznego. Wprowadzanie zmian w psychiatrii może się przedłużyć
Ochrona zdrowia
Między innowacją a ryzykiem niedoborów. Europejska polityka zdrowotna na trudne czasy
Ochrona zdrowia
Pieniądze na e-zdrowie z KPO poważnie zagrożone – ustaliła „Rzeczpospolita”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama