Koordynacja i konsylia powoli stają się fundamentem systemu, który ma prowadzić pacjenta przez kolejne etapy diagnostyki i terapii w sposób uporządkowany, przewidywalny i oparty na współpracy wielu specjalistów – mówili eksperci podczas konferencji z okazji Światowego Dnia Walki z Rakiem, zorganizowanej w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie.
Koordynacja jako filar ścieżki pacjenta
Koordynacja leczenia pacjenta onkologicznego zaczyna się już na etapie podejrzenia choroby nowotworowej. To koordynator dba o to, żeby terminy przeprowadzenia badań, otrzymania wyników i wizyt były dopilnowane. – Dzięki temu rzeczywiście mamy możliwość dopilnowania terminów zarówno diagnostyk, odbycia się organizacji konsylium i też w prawidłowym czasie rozpoczęcia leczenia – powiedziała Elżbieta Potentas, zastępca dyrektora ds. Koordynacji Onkologicznej Białostockiego Centrum Onkologii. Dzięki temu lekarz może skupić się na decyzjach medycznych, a nie na kwestiach organizacyjnych – tłumaczyła.
Jednocześnie koordynacja wciąż nie funkcjonuje jednakowo w całym kraju. – Obecnie jest ona jeszcze różnie traktowana w zależności od tego, w jakim ośrodku funkcjonuje ten system – przyznała Elżbieta Potentas, wskazując na różnice między ośrodkami Solo I i Solo III. Mimo to, jak podkreśla, sieć sprzyja stopniowemu ujednolicaniu standardów.
Czytaj więcej
– Nie możemy zakładać, że każda osoba – zwłaszcza ta, która nie ma dostępu do komputera czy inter...
Konsylia wielodyscyplinarne pozwalają leczyć pacjenta na odległość
Obok koordynacji leczenia, coraz większą rolę w organizacji leczenia odgrywają konsylia lekarskie, czyli zespołowe podejmowanie decyzji terapeutycznych. Konsylia istniały już wcześniej, ale dopiero Krajowa Sieć Onkologiczna nadała im nową jakość – powiedział Piotr Rutkowski, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Onkologicznego. – To, co daje Krajowa Sieć Onkologiczna, to przede wszystkim możliwość organizacji konsyliów wielodyscyplinarnych pomiędzy ośrodkami – dodał. Dzięki temu wielu pacjentów nie musi już fizycznie podróżować do ośrodków referencyjnych. Jak podkreślił szef PTO, w przypadku nowotworów rzadkich tylko jedna czwarta chorych musi przyjechać do ośrodka referencyjnego fizycznie. Takie rozwiązanie zmniejsza obciążenie pacjentów i skraca czas podejmowania decyzji, a jednocześnie umożliwia dostęp do wiedzy ekspertów z różnych dziedzin.