O udział w piątkowym posiedzeniu Rady długo zabiegał przewodniczący Porozumienia Rezydentów, Sebastian Goncerz. Po medialnym nagłośnieniu sprawy otrzymał zaproszenie na obrady, jednak mógł uczestniczyć w jednym punkcie posiedzenia – tym dotyczącym zmian w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego. Goncerz nie kryje oburzenia całą sprawą. – Frustruje mnie to, jak trudno uzyskać 5 minut na wypowiedź w obszarze, który nas dotyczy. Mimo pism i wniosków ze strony członków Rady wpuszczono mnie jedynie na jeden punkt programu i to po medialnej aferze. Mimo to w social mediach Ministerstwo pochwaliło się, że moja obecność na posiedzeniu była dowodem na otwartość na dialog z ich strony. Budzi to we mnie pewien zgrzyt – powiedział „Rz” przewodniczący Porozumienia Rezydentów.
Jak dowiedziała się „Rz”, na kolejne posiedzenie Rady mają zostać zaproszeni także przedstawiciele związków zawodowych ratowników medycznych i pielęgniarek, żeby przedstawić swoje stanowisko w toczącej się dyskusji.
Z relacji uczestników piątkowego spotkania wynika, że atmosfera podczas Rady ds. Zdrowia Psychicznego (30 stycznia) była napięta. Jej członkowie omawiali uwagi zgłoszone do projektu nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, jednak Rada nie przyjęła żadnych wiążących uchwał w tej sprawie. Liczba zgłoszonych opinii była tak duża, że część z nich wzajemnie się wyklucza, a inne, zdaniem uczestników, są legislacyjnie nie do przyjęcia. Rada nie była w stanie wypracować wspólnego stanowiska.
Czytaj więcej
Cała branża jest dziś zbulwersowana propozycjami Ministerstwa Zdrowia. Zamiast uporządkować ustaw...
Uwagi młodych lekarzy do projektu nowelizacji
Lekarze rezydenci sygnalizowali obawy dotyczące niektórych zapisów projektu nowelizacji ustawy jeszcze w ubiegłym roku. Najostrzejsza krytyka dotyczy zmian w zakresie odpowiedzialności lekarzy. Jak tłumaczy przewodniczący Porozumienia Rezydentów, proponowane przepisy de facto usuwają lekarza specjalistę z wielu kluczowych procesów decyzyjnych, w tym tego dotyczącego przyjęcia pacjenta bez zgody. – Dotychczas w ustawie była sugestia, żeby w przypadku przyjęcia pacjenta bez zgody skonsultować się z lekarzem specjalistą, a teraz zamiast niej będzie wymagana konsultacja z innym lekarzem, nie specjalistą. Pod tym pojęciem może kryć się również inny lekarz rezydent, który nie powinien podejmować tej decyzji samodzielnie. Wychodzę z założenia, że przyjęcie pacjenta bez zgody wymaga specjalistycznej wiedzy i wiąże się z dosyć wysoką odpowiedzialnością zarówno prawną, jak i etyczną – podkreśla Goncerz.