Od 2021 r. wizyty u lekarzy specjalistów, czyli w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS), są nielimitowane, co oznacza, że Narodowy Fundusz Zdrowia musi płacić za wszystkie porady, jakich udzielono w systemie publicznej ochrony zdrowia, bez względu na ich liczbę. Zniesienie limitów w AOS miało skrócić kolejki do lekarzy specjalistów, tak się jednak nie stało. Liczba zrealizowanych wizyt niewiele wzrosła w stosunku do kosztów NFZ, a nowym pacjentom nadal trudno było dostać się do lekarza. W kolejce stoją bowiem zarówno pacjenci tzw. pierwszorazowi, jak i ci zapisani na kolejną wizytę.
Żeby zwiększyć liczbę nowych pacjentów, którzy dostali się do lekarza, NFZ zmodyfikował zasady rozliczania świadczeń z przychodniami. Zgodnie z nowym mechanizmem AOS-y, które znajdują się poniżej ogólnopolskiej mediany pierwszorazowych wizyt, mają kwartał na poprawę wyniku o co najmniej 3 pkt proc. bądź do poziomu mediany. W przeciwnym wypadku przez kolejny kwartał dostają za zrealizowane porady mniej pieniędzy – 75 proc. stawki za wizytę zamiast 100 proc. Osobne wskaźniki dotyczą różnych zakresów, czyli inna jest mediana dla poradni kardiologicznych, a inna dla ortopedycznych.
Czytaj więcej
Przychodnie specjalistyczne, które realizują mniej świadczeń pierwszorazowych niż wynosi mediana,...
– Pacjenci, którzy czekali na swoją pierwszą poradę u specjalisty, szybciej trafili do lekarza. To realny efekt zmian, które wprowadziliśmy w 2025 r. w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej – mówi „Rz” Filip Nowak, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.
„Rzeczpospolita” otrzymała dane podsumowujące rezultaty mechanizmu wdrożonego przez NFZ. Wynika z nich, że w trzecim kwartale 2025 r. wykonano o ponad 212 tys. świadczeń pierwszorazowych więcej niż w trzecim kwartale 2024 r. To wzrost o ok. 12 proc.