Reklama

Szpitale nie chcą się łączyć

Reforma, która miała zwiększyć efektywność szpitali znalazła się w martwym punkcie. Z możliwości łączenia szpitali lub ich oddziałów nikt jeszcze nie skorzystał – dowiedziała się „Rz”.

Publikacja: 21.01.2026 04:30

Szpitale nie chcą się łączyć

Foto: Adobe Stock

Uchwalenie zmian w prawie, które miały stanowić filar pomysłu koalicji rządzącej na reformę szpitali, poprzedziły burzliwe prace, a treść projektu była kilkakrotnie zmieniana. Chodziło m.in. o kontrowersje wokół potencjalnego ryzyka prywatyzacji szpitali – takie zagrożenie miała generować możliwość łączenia placówek publicznych ze szpitalami działającymi w formie spółek kapitałowych. Ostatecznie w ustawie przewidziano, że łączyć mogą się jedynie SP ZOZ-y (samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej), dotychczas nie odnotowano jednak ani jednego przypadku takiej konsolidacji, choć ustawa weszła w życie 17 września 2025 r. – wynika z informacji uzyskanych przez „Rzeczpospolitą” w Ministerstwie Zdrowia.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Szpitale przygotowują się do dużej reformy. Na czym ma polegać?

Znaki zapytania

Nowe przepisy miały umożliwić dostosowanie publicznej ochrony zdrowia do rzeczywistych potrzeb społecznych, również z powodu postępujących zmian demograficznych. Obecnie część oddziałów szpitalnych ma niepełne obłożenie. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2024 r. przeciętne wykorzystanie łóżek w ciągu roku wynosiło 68,6 proc. Optymalna wartość tego wskaźnika to 85 proc.

Oprócz łączenia szpitali publicznych, w ustawie przewidziano możliwość łączenia oddziałów szpitalnych. Tyle że od chwili wejścia w życie przepisów nie odnotowano takiego przypadku – wynika z danych MZ. Pojawiło się za to nikłe zainteresowanie innymi rozwiązaniami, jakie znalazły się w ustawie: trzy podmioty lecznicze zdecydowały się na zamianę trybu realizacji świadczeń z całodobowego na hospitalizację planową lub jednego dnia, a dziewięć placówek zlikwidowało oddział/y.

Reklama
Reklama

– Ostateczna wersja przepisów, określana przez (ówczesną – red.) minister zdrowia Izabelę Leszczynę jako tzw. „czwarte okrążenie”, przyniosła słaby efekt, bo ta ustawa jest niedoskonała. Jest zbyt wiele znaków zapytania – komentuje Waldemar Malinowski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych (OZPSP). Jak zauważa, w ustawie jest mowa o przygotowywaniu przez szpitale programów naprawczych. Opracowanie takich dokumentów jest trudne, w sytuacji kiedy dyrektorzy szpitali nie wiedzą, jak rozwiązana zostanie kwestia tzw. ustawy podwyżkowej, czyli waloryzacji wynagrodzeń minimalnych pracowników ochrony zdrowia. – Nie wiemy, czy ustawa podwyżkowa zadziała, czy nie zadziała, czyli jakie będą koszty prowadzenia działalności (przez szpital – red.) – mówi Malinowski.

Potyczki międzyresortowe

Prezes OZPSP wskazuje też, że ustawa nie jest wsparta rozporządzeniami. – Wiele osób zwraca uwagę, że była mowa o tym, że jeżeli np. oddział ginekologiczno-położniczy zostanie zlikwidowany, to te środki w jakimś stopniu zostaną w kontrakcie szpitala, a tak nie jest. Z tego, co dyrektorzy zgłaszają, wszystko jest zabierane – mówi. Chodzi o przepisy umożliwiające szpitalom, które zlikwidowały oddział, zachowanie części ryczałtu przypadającego na likwidowaną jednostkę. W praktyce ma to polegać na tym, że szpital likwiduje oddział, ale przez kolejne dwa lata dostaje 40 proc. kwoty ryczałtu, jaką otrzymał za jego prowadzenie w poprzednim okresie rozliczeniowym.

Foto: Paweł Krupecki

Rozporządzenie, które ma regulować te kwestie, nie zostało jednak dotychczas znowelizowane. Dlaczego? Przez trzy miesiące toczyła się korespondencja między ministerstwem zdrowia i ministerstwem finansów, która koncentrowała się na kosztach związanych z kontynuacją wypłaty części ryczałtu. Wiceminister finansów Hanna Majszczyk domagała się „oszacowania skutków finansowych po przyjęciu odpowiednich założeń”. W OSR wskazano, że aktualnie nie jest to możliwe, co Majszczyk oceniła – w piśmie z 22 października 2025 r. – jako „stwierdzenie niedopuszczalne”. Napisała też, że „w przypadku braku możliwości oszacowania skutków finansowych należy poddać pod rozwagę rezygnację z wprowadzania projektowanych zmian”, powołując się w tym kontekście na dodatkowe okoliczności związane ze zwiększonymi potrzebami finansowymi NFZ w 2025 r. i w latach następnych. Przypomnijmy, że projekt przepisów o wypłacie części ryczałtu, to jedyna jak dotąd zarysowana formalnie zachęta finansowa do podjęcia przez szpitale procesów naprawczych.

W kolejnym piśmie, z 26 listopada wiceminister domagała się od MZ m.in. wskazania pozycji planu finansowego NFZ, w ramach której zostaną sfinansowane projektowane zmiany. W piśmie z 19 grudnia podtrzymała wcześniejsze stanowisko, a w tym z 31 grudnia przyjęła informację, że przepisy nie wygenerują dodatkowych kosztów dla sektora finansów publicznych, jednocześnie wskazując jednak, że „istotna byłaby informacja, ile świadczeń nie zostanie wykonanych w okresie porównawczym”. Ostatecznie wiceminister finansów uznała projekt za uzgodniony 13 stycznia. Jak informuje resort zdrowia, prace nad nowelizacją rozporządzenia właśnie się kończą.

Czytaj więcej

Sondaż: Ochrona zdrowia za dopłatą? Większość Polaków na nie
Reklama
Reklama

Potrzeba kompensacji

Zdaniem Jakuba Kraszewskiego, prezesa Polskiej Unii Szpitali Klinicznych i dyrektora Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, w ustawie reformującej szpitale zabrakło pewnych działań kompensacyjnych. – Jeżeli chcemy zlikwidować np. chirurgię, tam gdzie zabiegów nie wykonuje się dużo, albo porodówkę w miejscach, gdzie odbywa się niewiele porodów, to rozsądnie byłoby wypłacić pracownikom takich oddziałów określone kwoty świadczeń relokacyjnych albo kompensacyjnych, żeby zrezygnowali z pracy w tych miejscach i podjęli zatrudnienie w innych ośrodkach albo się przekwalifikowali – wyjaśnia. Jak dodaje, każdego roku z systemu i tak wypływają setki milionów złów złotych na utrzymanie nieefektywnych oddziałów i zespołów, które udzielają niewielu świadczeń. Te pieniądze można wydać na działania kompensacyjne tak, jak robiono to w różnych gałęziach przemysłu, np. w górnictwie.

Resort zdrowia przekazał „Rz”, że konsolidacja szpitali zostanie wsparta finansowo w ramach programu „Zdrowy szpital – bezpieczny Pacjent”. Mowa o ok. 1 mld zł z Funduszu Medycznego, o których przeznaczeniu na reformę szpitali minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda mówiła jeszcze jesienią w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej". Projekt zakłada stworzenie instrumentów wsparcia na cele infrastrukturalne, doposażenie szpitali i zakup sprzętu medycznego. Jego realizacja wymaga podjęcia przez Radę Ministrów nowelizacji uchwały w sprawie ustanowienia „Programu inwestycyjnego modernizacji podmiotów leczniczych”. – Projekt obecnie znajduje się na etapie procedowania – wskazuje MZ. Na razie nie został jednak wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów.

Podmioty tworzące szpitale (powiat, województwo) oraz dyrektorzy placówek czekają też na zapowiedziane w ubiegłym roku mechanizmy wsparcia finansowego, realizowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Na razie sprawy nie wydają się jednak posuwać do przodu. Obecnie „trwają ustalenia robocze między resortem zdrowia, Ministerstwem Finansów i Bankiem Gospodarstwa Krajowego dotyczące pożyczkowego instrumentu finansowego dla podmiotów leczniczych, które są realizowane równolegle z innymi działaniami mającymi na celu poprawę sytuacji finansowej NFZ i szpitali” – wskazuje resort.

Pewną nowość stanowią szkolenia dla kadry menadżerskiej z programów naprawczych. Na zaawansowanym etapie mają też być prace nad stworzeniem elektronicznego formularza przeznaczonego do sporządzania i aktualizacji programu naprawczego. – Przedstawione działania można uznać za przygotowanie odpowiedniego środowiska do wdrażania projektów konsolidacyjnych – tłumaczy MZ.


Ochrona zdrowia
Krystyna Ptok: Pielęgniarki nie wykluczają protestu
Ochrona zdrowia
Potrzeby seniorów rosną, a system nie nadąża. Powstał Krajowy Plan Transformacji
Ochrona zdrowia
Kardiologia - ważna reforma, na którą może zabraknąć pieniędzy
Ochrona zdrowia
Piotr Gałecki, konsultant krajowy ds. psychiatrii: Ratowanie życia nie powinno oznaczać łamania prawa
Ochrona zdrowia
Jak partie chcą ratować system ochrony zdrowia w Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama