W rękach policjantów, mundurowych emerytów lub ich rodzin jest blisko sześć tysięcy mieszkań komunalnych. W całej Warszawie jest łącznie 96 tys. czynszówek.
Teraz policyjne mieszkania przechodzą z funkcjonariusza na funkcjonariusza. Ale ratusz zamierza to zmienić.
– Chcemy, aby funkcjonariusze zwracali opuszczone mieszkania miastu. Chodzi o odzyskanie nad nimi kontroli – tłumaczy Andrzej Jakubiak, wiceprezydent miasta.
[srodtytul]Nie dla znajomego [/srodtytul]
Chociaż miasto jest właścicielem tych lokali, to decyzje o ich przydziale czy sprzedaży podejmuje komendant policji.
Funkcjonariusze dostają je przeważnie na czas nieokreślony i nie muszą ich zdawać nawet po odejściu ze służby. Jednak kryteria przyznawania lokali są niejasne. Z raportu KGP na temat przydziału mieszkań wynika, że lokale dostawali znajomi szefów policji.
Przykładów nieprawidłowości jest sporo. W raporcie jest mowa o tym, że od ręki mieszkania dostali m.in. znajomi ściągnięci do pracy w Warszawie przez byłego szefa policji Ryszarda Siewierskiego. Dochodziło do patologicznych sytuacji. Niektórzy oficerowie, aby powiększyć swoje zasoby lokalowe, choć już mieli mieszkanie, brali fikcyjny rozwód.
Głośno było też o funkcjonariuszach, którzy po odejściu na emeryturę kupowali mieszkania za ułamek wartości, a następnie sprzedawali je na wolnym rynku. A były komendant komisariatu na Bemowie, oskarżony o korupcję, przed wydaleniem ze służby dostał ponadstumetrowy lokal na Powiślu. Tymczasem szeregowi policjanci czekali na przydział nawet po kilkanaście lat.
Teraz ratusz powiedział „dość“ i chce odzyskać lokale.
– Nie mogą powtarzać się takie sytuacje jak do tej pory, że ktoś przestawał pełnić służbę i nadal mieszkał w lokalu komunalnym – tłumaczy wiceprezydent Andrzej Jakubiak.
[srodtytul]Umowa tylko na trzy lata [/srodtytul]
Co proponuje miasto?
– Zwalniane mieszkania będą wracały do naszego zasobu, ale nadal będą mogli w nich mieszkać policjanci. Komendant stołeczny wskaże najemcę, a miasto podpisze z nim umowę najmu na trzy lata. Będzie ona przedłużana na okres służby – zapowiada wiceprezydent Andrzej Jakubiak.
Po odejściu z pracy (rocznie z KSP odchodzi ok. 400 policjantów) lokator mógłby starać się o przydział zajmowanego mieszkania na takich samych zasadach jak inni warszawiacy.
O przydziale lokalu decydowałyby m.in. dochody.
Ratusz podpisał już porozumienie z Komendą Główną Policji dotyczące zwrotu lokali komunalnych zwolnionych przez mundurowych pracujących w centrali. Komenda oddała miastu mieszkania wraz z lokatorami.
Tymczasem Komenda Stołeczna odmawia. – Nie zamierzamy tego robić – informuje Maciej Karczyński, rzecznik komendanta stołecznego. I przekonuje, że mogłoby to wywołać negatywne skutki dla bezpieczeństwa mieszkańców stolicy.
– Zwłaszcza w kontekście zbliżającego się objęcia przez Polskę przewodnictwa w Unii Europejskiej w 2011 r. oraz Euro 2012 – dodaje rzecznik. Chodzi o to, żeby funkcjonariusze nie zaczęli odchodzić z pracy.
– Mieszkanie to jedna z niewielu rzeczy, które przyciągają do pracy w stołecznej policji. Gdy je stracimy, zaczniemy szukać lepiej płatnej pracy – mówi jeden z funkcjonariuszy.
MSWiA na razie nie ma w planach budowy mieszkań dla stołecznych policjantów. Komenda Główna uspokaja, że funkcjonariusze nie powinni się obawiać, iż stracą dach nad głową.
– Urzędy dzielnic mogą z nimi zawierać umowy najmu, a po śmierci policjanta przedłużać je z jego bliskimi – zapewnia Grażyna Puchalska z KGP.
[ramka][b][link=http://www.zw.com.pl/temat/1.html]Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link][/b][/ramka]