Przy znoszeniu współwłasności gospodarstwa rolnego (sadowniczego itp.), czy to na skutek spadku, czy np. rozwodu, obowiązuje rygorystyczna zasada. Zgodnie z nią własność gospodarstwa powinna przypaść temu ze współwłaścicieli, który daje najlepszą gwarancję jego należytego prowadzenia. Wynika tak z art. 214 § 2 kodeksu cywilnego.

To sedno postanowienia Sądu Najwyższego (sygn. akt: II CSK 738/11), który przyznał gospodarstwo córce, choć może mieć ona trudności z szybką spłatą ojca, a on ma pieniądze na jej spłatę. Chodzi o liczące ponad 10 ha gospodarstwo sadownicze pod Gorzowem, które Tadeusz B. z żoną założyli od podstaw na kupionej działce. Po jakimś czasie jednak rozwiedli się, Tadeusz B. wyjechał do miasta i zajął się prowadzeniem sklepu, a prowadzenie gospodarstwa powierzył (oddał) Edycie K., jednej z dwóch córek, i jej mężowi, którzy zajmują się sadem od 1997 r. (jednocześnie prowadzą warsztat samochodowy). Z kolei matka swoją połowę gospodarstwa przekazała córkom.

Rodzina nie mogła się porozumieć co do podziału (rozliczenia) i sprawa zniesienia współwłasności gospodarstwa trafiła na wokandę. Sąd rejonowy przyznał je Edycie K., zasądzając od niej na rzecz ojca i siostry spłaty, z kolei Sąd Okręgowy (w Gorzowie Wielkopolskim) zmienił postanowienie i gospodarstwo przyznał na wyłączną własność ojcu, zasądzając na rzecz córki ponad 800 tys. zł spłaty.

Sąd wskazał, że za przyznaniem gospodarstwa ojcu przemawia to, że – po pierwsze – ma on w nim 3/4 udziału (w trakcie procesu druga córka darowała ojcu swoją część), po drugie – zdoła spłacić córkę w krótkim czasie. Podkreślił, że sadownictwo jest wręcz pasją mężczyzny i ma on odpowiednie kwalifikacje. Jego zaawansowany wiek nie jest przeszkodą, gdyż może korzystać z siły najemnej.

Postanowienie to uchylił Sąd Najwyższy. Przypomniał, że zgodnie z art. 214 kodeksu cywilnego, w razie braku zgody współwłaścicieli, sąd przyznaje gospodarstwo temu, który je prowadzi lub stale w nim pracuje, chyba że interes społeczno-gospodarczy przemawia za wyborem innego współwłaściciela. Jeśli zaś warunki te spełnia kilkoro z nich (albo żadne), sąd przyzna gospodarstwo temu, który daje najlepszą gwarancję jego należytego prowadzenia.

– Inaczej mówiąc – uzasadniał sędzia Andrzej Niedużak – sądowi wolno przyznać gospodarstwo rolne współwłaścicielowi, który tego gospodarstwa nie prowadzi ani stale w nim nie pracuje tylko wówczas, gdy interes społeczno-gospodarczy przemawia za wyborem innego współwłaściciela. Interes ten należy rozumieć szeroko, są to nie tylko kwestie ekonomiczne. Tymczasem właśnie kwestie ekonomiczne zadecydowały o przyznaniu gospodarstwa ojcu. Nie wystarczą one do odstąpienia od pierwszej hierarchicznie zasady, że powinno ono przypaść osobie zajmującej się gospodarstwem.