Wielu notariuszy żąda od osób sprzedających własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego (lub użytkowego) dostarczenia zaświadczenia ze spółdzielni mieszkaniowej, że im ono przysługuje.
– Tymczasem ani z ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ani z ustawy o notariacie nie wynika taki obowiązek. Dlatego jest to żądanie na wyrost
– uważa Kamila Dołowska z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. – Sprawę komplikuje dodatkowo fakt – dodaje – że niektóre spółdzielnie odmawiają ich wystawiania, zwłaszcza osobom, które nie są ich członkami. Może to utrudniać obrót tymi lokalami.
Nie wszyscy jednak podzielają ten pogląd.
Pewność obrotu
– Takie zaświadczenie jest niezbędne dla bezpieczeństwa obrotu prawnego – twierdzi Wojciech Fortuński, notariusz.
– Przecież z żadnego przepisu nie wynika, że notariusz ma żądać odpisu z księgi wieczystej podczas sprzedaży działki, a dla wszystkich jest oczywiste, że to niezbędne. Tak jest i w tym wypadku – wyjaśnia.
Same spółdzielnie mieszkaniowe natomiast uważają, że zaświadczenie jest potrzebne, ale tylko w niektórych wypadkach.
– Chodzi o te lokale, które nie mają założonej księgi wieczystej. Spółdzielnia powinna wydać oświadczenie wiedzy, że dana osoba prawna (lub fizyczna) nabyła pierwotnie lub na podstawie aktu notarialnego spółdzielcze własnościowe prawo – tłumaczy Grzegorz Abramek, wiceprezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie.
Jest tak, chociaż – jak przyznaje – prawo tego wprost nie reguluje. Jedynie z art. 26 ust. 2 ustawy o księgach wieczystych i hipotece wynika, że podstawą oznaczenia lokalu w księdze wieczystej jest zaświadczenie o jego położeniu i powierzchni wydane przez spółdzielnię.
Z kolei w obrocie prawnym przyjęło się, że w zaświadczeniu powinna się znaleźć informacja o przysługującym tytule prawnym do lokalu, co było uzasadnione zwłaszcza w okresie, kiedy istnienie tego prawa zależało od stosunku członkostwa.
Spółdzielnie mieszkaniowe odmawiają też wystawiania zaświadczeń osobom, które nie są ich członkami. Do RPO wpłynęły skargi w tej sprawie od sprzedających spółdzielcze lokale.
Obawa przed karą
– Na pytanie rzecznika, dlaczego tak postępują, odpowiedziały, że obawiają się poświadczać nieprawdę – mówi Kamila Dołowska. Zgodnie bowiem z art. 271 kodeksu karnego za poświadczenie niezgodnych z prawdą okoliczności mających znaczenie prawne grozi odpowiedzialność karna.
Tłumaczenie to dziwi Grzegorza Abramka. Jego zdaniem nie ma się czego bać. – Takie oświadczenie – tłumaczy – nie jest oświadczeniem woli spółdzielni, ale jedynie wiedzy. Wystarczy więc napisać zgodnie z prawdą, że na podstawie posiadanych przez spółdzielnię dokumentów, np. aktu notarialnego lub przydziału, danej osobie przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Nie może to spowodować odpowiedzialności karnej, gdyż przestępstwo z art. 271 § 1 k.k. może być popełnione tylko z winy umyślnej, zarówno z zamiarem bezpośrednim, jak i zamiarem ewentualnym.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki r.krupa@rp.pl
Co się kryje pod tym pojęciem
Wielu osobom własnościowe prawo myli się z pełną własnością. Różnica jest w zasadzie jedna. Właścicielem mieszkania własnościowego jest spółdzielnia, a jego podmiotowi przysługuje słabsze prawo, tzw. ograniczone rzeczowe. W wypadku pełnej własności właścicielem jest osoba wskazana w treści księgi wieczystej. Dla przeciętnego członka spółdzielni nie ma jednak większego znaczenia to, czy nabył mieszkanie własnościowe czy na odrębną własność. Jedno i drugie może sprzedać, odziedziczyć lub wynająć. Nie ma też specjalnej różnicy w opłatach za mieszkanie. Ponadto nie trzeba być członkiem spółdzielni, by uzyskać własnościowe prawo do lokalu.