Reklama

Cienka granica pomagania uchodźcom. Złoty telefon Kamili M. pogrąża aktywistów z granicy

Ekspertom z ABW udało się niedawno odzyskać dane z telefonu Kamili M., aktywistki oskarżonej o pomoc uchodźcom z granicy. „Rzeczpospolita” poszła tropem „afery przemytniczej” ujawnionej przez prawicowe media. Ani Klementyna Suchanow, ani Bartosz Kramek nie byli przesłuchiwani w tym śledztwie.
Cienka granica pomagania uchodźcom. Złoty telefon Kamili M. pogrąża aktywistów z granicy

Foto: PAP/Artur Reszko

Od kilku dni portal Niezalezna.pl i TV Republika opisują „aferę przemytniczą rządu Donalda Tuska” – tak nazywają ujawnione przez siebie zapisy z telefonów aktywistów, którzy pomagali imigrantom przedostającym się nielegalnie przez lasy z Białorusi do Polski. Teza jest mocna: w otoczeniu Donalda Tuska znajdują się ludzie współpracujący z przemytnikami nielegalnych imigrantów. Chodzi o Klementynę Suchanow, którą rządowa komisja ds. wpływów rosyjskich w Polsce generała Jarosława Stróżyka wykorzystała jako jedną z ekspertek (nie jest członkiem komisji).

Jednym z ujawnionych wpisów jest rozmowa z szyfrowanego komunikatora Justyny W. z Suchanow. W. szuka osób, które mogłyby być kierowcami do przewożenia cudzoziemców. „Trzeba wywieźć 9 osób do Warszawy dziś lub jutro (...) wozi się po 1, 2 osobach. Potrzebujemy więcej kierowców”. Justyna W. pisze, że jest z „podziemia podziemia GG” (Grupy Granica). Suchanow takiej pomocy nie oferuje. „Chociaż nie potwierdzono jej bezpośredniego udziału w tych działaniach, miała oferować pomoc, na przykład poprzez przekazanie kontaktu do osoby posługującej się obcymi językami” – piszą dziennikarze. W rozmowach przewija się także Bartosz Kramek, aktywista z Fundacji Otwarty Dialog. Według portalu „korzystał z grupy na Signalu o nazwie »WAŻNE! Kierowcy« (był nawet jej administratorem)”. 

Czytaj więcej

Niszczenie zasieków na granicy: czyn chuligański czy nieposłuszeństwo obywatelskie?

Teksty prawicowych portali nie ujawniają źródła tych informacji. – To kompilacja różnych materiałów i źródeł, zalecałbym dużą ostrożność – mówi „Rzeczpospolitej” mec. Radosław Baszuk, obrońca pięciu aktywistów z Hajnówki, w tym Kamili M. Są oni oskarżeni o ułatwianie obcokrajowcom pobytu na terytorium RP wbrew przepisom – „w ten sposób, że przyjechali samochodem osobowym w rejon granicy państwowej, skąd odebrali grupę cudzoziemców a następnie przewozili ich w głąb kraju”. W tej sprawie nie występuje ani Justyna W., ani Kramek i Suchanow. 

Proces o pomaganie migrantom zmieni się w oskarżenie o organizację nielegalnego przekraczania granicy?

Ich proces w sądzie w Hajnówce ruszył kilka miesięcy temu i do 15 kwietnia tego roku toczył się normalnym torem. Tego dnia podczas rozprawy aktywistów doszło do niecodziennej sytuacji. Prokurator, która ich oskarżała (akt oskarżenia jest z końca kwietnia 2024 r.), wniosła niespodziewanie o zmianę kwalifikacji ich czynów – z pomocy migrantom na organizację nielegalnego przekraczania granicy wspólnie i w porozumieniu ze sobą oraz z innymi nieustalonymi osobami, za co grozi do ośmiu lat więzienia. Powodem okazał się dodatkowy materiał dowodowy nadesłany z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie, który prowadzi wielowątkowe śledztwo dotyczącego organizacji nielegalnego przemytu ludzi z Białorusi do Europy. 

Reklama
Reklama

Co to za materiały? To analiza informatyczna z telefonu jednej z młodych aktywistek. Biuru Kryminalistyki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego niedawno udało się odzyskać czaty i nagrania z telefonu Kamili M., które zmieniły ocenę działań aktywistów na granicy. 

Co ABW znalazła w złotym telefonie Kamili M.?

Prokurator Magdalena Rutyna z Prokuratury Rejonowej w Hajnówce 15 kwietnia ujawniła przed sądem, że są to screeny wiadomości i nagrania głosowe z komunikatorów internetowych pochodzące z telefonu znalezionego w aucie prowadzonym przez aktywistkę. W odzyskanych dowodach mają być m.in. instrukcje dla migrantów, jakie trasy mają wybierać, by bezpiecznie i najszybciej dostać się do Europy Zachodniej, jakie kwoty są pobierane za transport, czy i jak przedstawiać służbom swoją sytuację po zatrzymaniu. Prokurator ujawniła korespondencję oskarżonej z organizatorem przemytu ludzi. Szokującą.

Czytaj więcej

Nowe prawo na granicy. Odmowa azylu za atakowanie funkcjonariuszy i niszczenie zapory

– Oskarżona w konwersacji z organizatorem deklaruje możliwość płacenia „kurierom” z pieniędzy pochodzących od Polaków, które były przekazywane jako darowizny na rzecz pomocy migrantom. Ciężko zarobione pieniądze przez Polaków, które przekazywali zgodnie z ich przekonaniem na słuszny cel, były w istocie przekazywane na finansowanie handlu ludźmi i organizowanie nielegalnego przekraczania granicy – mówiła w sądzie prokurator Rutyna.

Mec. Baszuk: – Czy sąd dopuści ten wniosek prokuratury, okaże się 25 maja. Uważam, że jest on nieuprawniony, bo nie dotyczy tej konkretnej sytuacji i tych konkretnych cudzoziemców, których obejmowała pomoc oskarżonych, których bronię.

Straż Graniczna zatrzymuje samochody i odkrywa ukrytych nielegalnych migrantów pod kocami. A także telefon pod wycieraczką

Cofnijmy się w czasie. 22 marca 2022 r. funkcjonariusz Straży Granicznej zatrzymuje do kontroli trzy samochody. W dwóch z nich, przykryci kocami i ubraniami, ukrywają się Irakijczycy (dziewięcioosobowa rodzina) oraz Egipcjanin. W volkswagenie polo, który prowadzi Kamila M., a pasażerem jest Mariusz C., jest obywatel Egiptu i dwóch obywateli Iraku. Telefon Kamili M. – złoty huawei P20 – zostaje odkryty pod wycieraczką kierowcy, co według prokuratury „świadczy o tym, że został on ukryty i był bardzo ważnym źródłem kontaktów dla oskarżonych”.

Reklama
Reklama

Okazuje się, że pół roku wcześniej numer telefonu Kamili M. został zarejestrowany przez Juhyma S., który... w ciągu 32 lat nie przebywał na terytorium RP. Służby uważają, że mógł zostać zarejestrowany przy użyciu podrobionego lub przerobionego dokumentu i jest wykorzystywany przez inną osobę – Lwa K., Ukraińca, na którego zarejestrowano 130 numerów telefonów u różnych operatorów telekomunikacyjnych. W październiku 2022 r. powołany biegły od informatyki śledczej ustala na wniosek hajnowskiej prokuratury hasło zabezpieczające złotego huaweia i wykonuje kopię systemu plików danych pamięci wewnętrznej telefonu. Zabezpiecza też ślady cyfrowe zawierające m.in. rejestr kontaktów, połączeń oraz wiadomości Kamili M.

16 marca 2023 r. do Prokuratury Rejonowej w Hajnówce przychodzą funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego po telefon Kamili M. w celu przeprowadzenia uzupełniających badań przez Biuro Badań Kryminalistycznych ABW. Prowadzą czynności do innego lubelskiego śledztwa Prokuratury Krajowej dotyczącego przemytu ludzi z granicy. „W wyniku tych badań odzyskano dane, które stanowią dodatkowy materiał dowodowy przedłożony na rozprawie w dniu 15 kwietnia 2025 r.” – potwierdza prokuratura. Materiały te trafiły do hajnowskiej prokuratury dopiero w lutym 2025 r., więc osiem miesięcy po tym, jak akt oskarżenia na Kamilę M. i jej kompanów został skierowany do sądu.

W SMS-ach można przeczytać m.in., że cudzoziemcy zawsze muszą mówić polskim pogranicznikom, że noc spędzili w lesie, nawet jak byli w Mińsku, podwyższać liczbę wjazdów do Polski, a więc kłamać, i zawsze mówić, że są bici po białoruskiej stronie. „Cześć tu M. z Grupy Granica. Słyszałam że potrzebujesz transportu do Białegostoku mogę coś dla ciebie zorganizować. Jestem teraz w Warszawie” – to jedna z wiadomości (pisownia oryginalna).

Hajnowska prokurator nie może zbagatelizować takich dowodów. „Nowe dowody wskazują, iż oskarżeni byli zaangażowani w organizację nielegalnego przekraczania granicy już od 2021 r. i ich zachowania z dnia 22 marca 2022 r. nie można oceniać w oderwaniu od szerszego kontekstu, jakim jest kryzys na granicy polsko-białoruskiej, z którym organy ścigania oraz sądy borykają się już od kilku lat” – pisze we wniosku do sądu w Hajnówce. I podkreśla, że chociaż „telefon należał do Kamili M., ale oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu i nie można ich zachowania oceniać w oderwaniu od wiedzy, którą dostarczają ujawnione komunikaty”. 

Lubelskie śledztwo dotyczy także współpracy przemytników z białoruskimi służbami. Kto ma w nim zarzuty?

Śledztwo Lubelskiego Wydziału Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej trwa od 2021 r. Dotyczy uczestniczenia w działalności oraz kierowania nią na terenie Polski i poza jej granicami przez zorganizowaną międzynarodową grupę przestępczą, w skład której wchodziło szereg nieustalonych osób, w tym funkcjonariuszy organów Republiki Białorusi.

„Śledztwo to zostało wszczęte w związku z ujawnionymi we wrześniu 2021 r. przypadkami nielegalnego przekraczania granicy Polski przez obywateli Syrii, którzy w złożonych przez nich wyjaśnieniach opisali proceder związany z organizowaniem przez jordańskie biura podróży tzw. wycieczek turystycznych na Białoruś, których jedynym celem było nielegalne przedostanie się poprzez terytorium Polski do krajów Europy Zachodniej, w tym głównie Niemiec” – odpisuje na pytania „Rzeczpospolitej” prok. Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Imigrant dobry, pod warunkiem, że jest sprawdzony

Zarzuty w tej sprawie postawiono małżeństwu aktywistów związanych z Obywatelami RP Wrocławia: Pawłowi W. oraz Justynie W. (to ona pisała do Suchanow z prośbą o kierowców do przewożenia cudzoziemców z granicy). 

Dlaczego więc, przy mocnych dowodach, jakie zebrała ABW, Kamili M. nie postawiono do dziś zarzutów? Calów-Jaszewska odpowiada „Rz”: – Z uwagi na obszerność materiału dowodowego ocena prawnokarna ujawnionych zachowań wymaga dokonania wnikliwej i szczegółowej analizy zebranych materiałów dowodowych. 

Aktywiści na granicy mieli dostarczać koce i żywność, organizowali im transport

Ani Klementyna Suchanow, ani Bartosz Kramek nie byli przesłuchiwani w tym śledztwie. Ale to stąd są screeny z rozmów, które publikują prawicowe media. Kramek nie wypiera się faktów. Na portalu X napisał, że „jest dumny” ze swojego zaangażowania na granicy. „I jednocześnie głupio mi, że moje zaangażowanie było w gruncie rzeczy dosyć ograniczone. Ot, trochę pracy organizacyjnej, wsparcia w koordynacji i zapewnieniu pomocy prawnej”. Jak dodaje, „po polskiej stronie tej granicy zginęło już ponad 40 osób (dane na marzec 2024 r.). Zbrodniarze w mundurach i ich polityczni zwierzchnicy do dziś nie ponieśli odpowiedzialności”. 

Suchanow w Interii odcięła się od „afery przemytniczej”. – Kategorycznie dementuję te oskarżenia. Nigdy nie współpracowałam z organizacjami, które udzielają pomocy na polsko-białoruskiej granicy stwierdziła.

Reklama
Reklama

Justyna W. w wywiadzie dla „Wyborczej” sprzed kilku miesięcy (wypowiada się pod nazwiskiem) mówi: – Nigdy nie żałowaliśmy, że chcieliśmy pomóc. Żałujemy, że nie byliśmy przy tym wystarczająco ostrożni. 

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Kraj
Afrykańskie powietrze napłynie do Polski. Termometry pokażą nawet 20 stopni
Warszawa
Pacjentka była jednocześnie dawcą i biorcą. Pierwsza w Polsce taka operacja
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Kraj
Radne ze stołecznego Żoliborza walczą z mięsem. Czy posiłki na imprezach będą tylko roślinne?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama