Zakaz na ks. Bonieckiego nałożył prowincjał księży marianów ks. Paweł Naumowicz. Komunikat wydano wczoraj. Kapłan ma "na razie" ograniczyć swoje wystąpienia medialne do "Tygodnika Powszechnego".

Skąd zakaz? W kurii marianów usłyszeliśmy, że takiej odpowiedzi nikt nie udzieli. Ale trudno nie zauważyć, że kara została nałożona tuż po wystąpieniu ks. Bonieckiego w "Kropce nad i". Pytany, czy krzyż powinien wisieć w Sejmie, odpowiedział wtedy, że obie odpowiedzi są poprawne.

Wcześniej bagatelizował zatrudnienie w publicznej telewizji satanisty Nergala, za co został upomniany w liście publicznym ogłoszonym przez biskupa włocławskiego Wiesława Meringa.

Po wiadomości o zakazie wystąpień w mediach natychmiast przypominano ostatnie opinie ks. Bonieckiego. Pojawiło się też wiele komentarzy na ten temat.

Sprawa podzieliła opinię, także w Kościele. Wrze w Internecie. Jedni wspierają ks. Bonieckiego, inni – prowincjała marianów.

Wiceprowincjał księży pallotynów i wykładowca PR na UKSW ks. Zenon Hanas tłumaczy, że wszelkie zakazy dotyczące osób publicznych wywołują jeszcze większe nimi zainteresowanie.

– Każda instytucja ma prawo oceniania, czy to, co ktoś mówi, jest zgodne z jej linią, systemem wartości czy nie szkodzi jej wizerunkowi – mówi ks. Hanas. – Ale jednocześnie trzeba pamiętać, że w dobie masowych komunikatorów niezależnie od naszej woli takie poglądy będą istniały.

– Dzisiaj zasady administracyjne nie zdają egzaminu. Zamiast tego skutecznie pogłębiają przepaść we wspólnocie – mówi też rzecznik archidiecezji krakowskiej ks. Robert Nęcek. – Dzisiaj bardziej przemawia do ludzi rozmowa niż artykuł karny.

Jednak nie wszyscy uważają, że stosowanie tego rodzaju kar nie ma już dziś sensu.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

– Takie zakazy są potrzebne, bo Kościół jest wspólnotą, która ma reguły, prawo kanoniczne i kto nie przestrzega reguł życia we wspólnocie, podkopuje jej autorytet – mówi redaktor naczelny tygodnika "Idziemy" ks. Henryk Zieliński, któremu abp Sławoj Leszek Głódź, gdy był biskupem warszawsko-praskim, zakazał wypowiadać się na temat lustracji abp. Stanisława Wielgusa.

Ks. Adam Boniecki jest jednym z co najmniej kilku znanych duchownych, którym w ostatnich latach władze kościelne zakazały publicznych wypowiedzi.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

otrzymał w 2006 r. od kard. Stanisława Dziwisza zakaz wszelkich wypowiedzi, zwłaszcza w mediach, na temat współpracy duchownych z SB. Kilka miesięcy później wydał na ten temat książkę, od lat prowadzi blog, w którym pisze o tym, czego dotyczył czasowy zakaz.

Nieżyjący już ks. Henryk Jankowski dwukrotnie miał zakaz głoszenia kazań ze względu na treści antysemickie.

Za krytykę pontyfikatu Jana Pawła II w belgijskim dzienniku przełożeni polskich jezuitów zakazali kontaktów z mediami ks. Stanisławowi Obirkowi. Odszedł z zakonu. Opinie zamieszcza w tekstach i książkach.

Ks. Piotr Natanek

, zanim został suspendowany, otrzymał zakaz wystąpień. Dzisiaj pełni posługę kapłańską w Pustelni Grzechynia.