Tak jak rodzice wybierają dzieciom patrona na chrzcie, tak samorządy wybierają patronów miast. – Po to, by był pośrednikiem u Boga, by można było się do niego modlić oraz go naśladować – tłumaczy kardynał Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

Żeby zbudować wspólnotę

Ełk na Mazurach będzie miał patrona lada moment. Zostanie nim Jan Paweł II.

– Jeszcze w ubiegłym roku mieszkańcy zaczęli zbierać podpisy w tej sprawie. Pomysł poparło w sumie 4,2 tys. osób – opowiada Stefan Węgłowski, przewodniczący Rady Miasta.

Wniosek trafił do rady, która w ostatni wtorek jednogłośnie wydała pozytywną opinię.

Teraz stanowisko rajców trafi do kurii biskupiej w Ełku, a ta przez nuncjusza przekaże prośbę do Watykanu. Ostateczną decyzję, czy Jan Paweł II zostanie patronem miasta, podejmie Kongregacja Nauki Wiary.

Zdaniem ks. Marcina Maczana, kanclerza kurii w Ełku, dokumenty dotyczące patrona powinny dotrzeć do Rzymu szybko.

– Jak tylko otrzymamy je z miasta, od razu przetłumaczymy i wyślemy – tłumaczy.

Decyzja też powinna zapaść błyskawicznie, może nawet przed kanonizacją Jana Pawła II, zaplanowaną na 27 kwietnia 2014 r.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Dlaczego Ełk chce mieć takiego patrona? – Jan Paweł II był u nas, 22 lata temu ustanowił diecezję w Ełku, a przede wszystkim to, co głosił o prawdzie, o poszanowaniu biednych, zagubionych, o dzieleniu się kromką chleba, trafiało do nas i wszystkich Polaków – tłumaczy Węgłowski.

– W postaci Jana Pawła II każdy mieszkaniec znajdzie coś dla siebie, bo miał on wiele do przekazania – mówi ks. Maczan.

A radny Węgłowski zauważa, że choć w Polsce mamy rozdział państwa od Kościoła, to taką postacią jak Jan Paweł II „należy się szczycić".

Ale Robert Wyszyński, antropolog kultury z Uniwersytetu Warszawskiego, uważa, że ustanowienie polskiego papieża patronem Ełku ma posłużyć do budowania wspólnoty mieszkańców. – Przecież to Ziemie Odzyskane, na których te więzi wciąż są słabe – tłumaczy.

Węgłowski dodaje, że na Mazurach, gdzie przez wiele lat dominował Kościół ewangelicki, nie było wcześniej zwyczaju ustanawiania patronów miast. – Dopiero teraz jest taki ruch – tłumaczy.

Święto patrona, ?święto miasta

Patronem Wrocławia od 46 lat jest błogosławiony Czesław. To dominikanin, który żył w XIII wieku. Według Jana Długosza, gdy hordy tatarskie spustoszyły lewobrzeżną część Wrocławia, Czesław modlił się o ocalenie miasta tak żarliwie, że nad jego głową pojawił się słup ognia sięgający do samego nieba.

Wybór patrona dla miasta to także kwestia mody. Teraz popularny jest błogosławiony Jan Paweł II.

Rok 2013 był w mieście Rokiem Błogosławionego Czesława. Akurat wypadała trzechsetna rocznica jego beatyfikacji. Miasto odsłoniło popiersie patrona w muzeum w starym ratuszu, a obchody zakończyły się tydzień temu mszą świętą.

Drugim patronem jest Jan Chrzciciel. – Obaj są w naszym herbie – zauważa Magdalena Okulowska, rzecznik Wrocławia. – A 24 czerwca, w jego wspomnienie, obchodzimy też święto miasta.

Święty nie da tramwaju

Z kolei duchowymi opiekunami Krakowa są od XIII wieku św. Stanisław, biskup i męczennik, a od XVI św. Jan Kanty, który żył na przełomie XIV i XV wieku i słynął z wielkich dzieł miłosierdzia.

Drugorzędnymi patronami są św. Florian (od XV wieku) oraz św. Jacek Odrowąż, który nawracał pogan.

– Nie słyszałam, by były propozycje nowych patronów. Dotąd nie było takich rozmów czy pomysłów – mówi Monika Chylaszek, rzecznik Krakowa.

Krakowski samorząd nie wykorzystuje swoich świętych w żaden sposób. – To postacie kultu religijnego – zauważa urzędniczka. Przyznaje jednak, że w mieście rozwija się turystyka religijna i dlatego urząd tworzy szlaki turystyczne związane ze świętymi, np. św. Stanisławem, św. Faustyną, św. Bratem Albertem i błogosławionym Janem Pawłem II.

– Jest spore zainteresowanie turystów, by odwiedzać takie miejsca – zauważa Chylaszek.

Jak mówi prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego, miasta, firmy i ludzie istnieją na dwóch poziomach – fizycznym, czyli widocznym, oraz na niewidocznym poziomie kultury i symboliki.

– Jak długo człowiek nie ma imienia, a miasto nazwy, to tak jakby nie istnieli – tłumaczy.

Dodaje, że ustanowienie patrona w mieście to dodanie sobie splendoru na poziomie symboliki i wartości.

– Kiedyś mówiło się, że jak wikary otrze się o dobrego proboszcza, to i jemu samemu będzie dobrze. Tak samo jest z patronem miasta – mówi prof. Nęcki, ale dodaje też, że ustanowienie patrona dla miasta to zabawa władców – górnej stratosfery społecznej. – To tam trwają przepychanki o patronów. Zwykli ludzie patrzą za chlebem i wiedzą, że dzięki patronowi tramwajów w mieście nie przybędzie – zauważa Nęcki.

Z intencją do świętej

Kilku patronów ma stolica. I tak patronem metropolii warszawskiej jest św. Andrzej Bobola. Jego kult rozpoczął się po 1702 roku, gdy po odnalezieniu trumny z jego ciałem okazało się, że zachowało się ono w doskonałym stanie. Dziś spoczywa w sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej na Mokotowie.

Głównym patronem archidiecezji warszawskiej jest św. Stanisław, a główną patronką miasta jest Najświętsza Maria Panna Łaskawa. Patronem jest też bł. Władysław z Gielniowa, duchowny z XV wieku, który zasłynął dzięki kazaniom głoszonym w warszawskim kościele św. Anny. Na jego homilie przychodziły tłumy. W 1962 roku papież Jan XXIII mianował go patronem stolicy. Z kolei patronką diecezji warszawsko-praskiej jest Matka Boża Zwycięska.

– Nie ma znaczenia, który z patronów jest główny. Wspierają nas wszyscy – mówi ks. Bogdan Bartołd, proboszcz stołecznej archikatedry św. Jana na Starym Mieście.

Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego ratusza, mówi, że urząd nie wykorzystuje patronów. – Ale we wszystkich folderach czy informacjach o Warszawie wzmianki o nich są – zapewnia. Sprawdziliśmy. Na oficjalnej stronie internetowej ratusza ich nie ma.

Patronem Gdańska jest św. Wojciech. Ten czeski duchowny, biskup praski, misjonarz i męczennik zajmował się chrystianizacją północno-wschodnich terenów dzisiejszej Polski, a w Gdańsku przeprowadził masowy chrzest i rozkazał wycięcie świętego dębu. To on dał nazwę dla medalu przyznawanego od 18 lat przez radę miasta za wybitne zasługi przekraczające granice regionu i państwa oraz za działania na rzecz tolerancji i dialogu między przedstawicielami różnych wyznań. Medal zaprojektowany przez Wawrzyńca Sama wykonany jest ze srebra i przedstawia na awersie postać św. Wojciecha, który wkracza do Gdańska, a z drugiej strony jest herb miasta i napis „Gdańsk dziękuje".

Od 2006 roku co roku w sobotę przed świętem Miłosierdzia Bożego w parku Wenecja w łódzkiej dzielnicy Górna odbywa się wiosenny Festyn Miłosierdzia poświęcony świętej Faustynie – od dziewięciu lat patronce miasta. To tutaj w 1922 roku przyjechała do pracy Helena Kowalska, późniejsza święta. Dzięki pośrednictwu rodziny została służącą u trzech tercjarek św. Franciszka, ale codziennie brała udział w mszy świętej w łódzkiej katedrze, by po roku wstąpić do zakonu. W łódzkim domu św. Faustyny jest specjalna tablica. Ma tam też powstać muzeum świętej i dom zakonny.

Czy poza festynem, który wpisał się już w kalendarze miejskich imprez, Łódź wykorzystuje swoją świętą?

– Patron jest dla tych mieszkańców Łodzi, którzy wierzą i którzy chcą się do niego modlić w najróżniejszych swoich intencjach. W jakich? To już tajemnica wierzących – mówi Marcin Masłowski, rzecznik miasta.

Panteon świecki ?i religijny

Po co miastom patroni? Do czego się przydają? Kardynał Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, mówi, że z patronami miast jest jak z chrztem świętym dziecka.

– Jest tu pewna analogia. Tak jak rodzice wybierają podczas chrztu patrona, który będzie się nim opiekował, będzie wzorem do naśladowania, tak samo robią instytucje, szkoły czy samorządy dla swoich mieszkańców – tłumaczy metropolita.

Dodaje, że wybiera się ich po to, by się do nich modlić, by byli wzorem do naśladowania i naszymi orędownikami w niebie.

Zdaniem Roberta Wyszyńskiego, chociaż mamy XXI wiek, sprawa patronów w miastach jest ciągle żywa.

– Ostatnio o patrona Krakowa przyszłego repatrianta zapytał konsul w Kazachstanie. A wiadomo, że jeśli nie odpowie, o powrocie do Polski może tylko marzyć – mówi Wyszyński.

Jego zdaniem decyzja rady miasta o ustanowieniu patrona to niejedyne pomieszanie sfery państwowej z religijną. Wystarczy spojrzeć na rocznicę Cudu nad Wisłą, która stała się świętem narodowym i jest hucznie obchodzona.

– W przeszłości ustanowienie w mieście patrona było traktowane zapobiegawczo – aby jego wstawiennictwo ochroniło przed nieszczęściem. Na przykład św. Florian w Krakowie przed pożarem. Ludzie wierzyli, że taki patron będzie się za nimi wstawiał – opowiada antropolog.

Jego zdaniem współcześnie to raczej sposób na budowanie wspólnej tożsamości. Miasto ma swój panteon świecki i tak samo ma panteon religijny – patronów miast. W Warszawie mamy aleje zasłużonych, Stefana Starzyńskiego oraz Władysława z Gielniowa.

Profesor Nęcki jest przekonany, że patroni także podlegają modzie.

– Teraz wszystkich jest w stanie wykosić Jan Paweł II. Potem nastąpi czas innych. Wówczas miasta będą ustanawiały nowych patronów, a rady miasta będą się kłóciły, który z nich jest ważniejszy – uważa profesor.