Reklama

Chciała zainwestować oszczędności, została z ratami pożyczki

Sąd Okręgowy w Białymstoku oddalił apelację banku, który żądał od klientki spłaty niemal 60 tys. zł w związku z zaciągniętą na jej dane pożyczką. Kobieta padła ofiarą oszustwa internetowego po kliknięciu w fałszywą reklamę.
Chciała zainwestować oszczędności, została z ratami pożyczki

Foto: Adobe Stock

Przeglądając popularny serwis społecznościowy, kobieta kliknęła w reklamę zachęcającą do inwestycji w akcje PKN Orlen. Na podany przez nią numer telefonu zadzwoniła konsultantka proponująca „pomoc” w założeniu rachunku inwestycyjnego. W rzeczywistości chodziło o wyłudzenie danych osobowych. Po ich zdobyciu oszuści zawarli umowę pożyczki na nazwisko kobiety. Poszkodowana dowiedziała się o tym, gdy bank zażądał spłaty.

Pułapka nawet na ostrożnych

– Cyberprzestępcy stosują różne mechanizmy i metody socjotechniczne, by wprowadzić w błąd klienta. Nawet osoby ostrożne mogą paść ofiarą profesjonalnej manipulacji. W przypadku tej sprawy klientka chciała zainwestować swoje środki. Jej intencją nie było zaciągnięcie pożyczki, a tym bardziej przekazanie pożyczonej kwoty nieznanej osobie. Cieszymy się, że sądy przychyliły się do naszej argumentacji, stwierdzając nieistnienie umowy kredytowej ze względu na brak oświadczenia woli ze strony klientki – mówi radca prawny Katarzyna Łakoma, która sprawę kobiety prowadziła z ramienia Rzecznika Finansowego.

Czytaj więcej

Rekord wyłudzeń kredytów. Eksperci ostrzegają: będzie jeszcze więcej

Przed sądem prawniczka argumentowała, że poszkodowana padła ofiarą zaplanowanego i intencjonalnego ataku  cyberprzestępców, którzy wprowadzili klientkę w błąd co do charakteru świadczonych usług, aby w ten sposób pozyskać dostęp do jej bankowości elektronicznej. Transakcje dokonane zostały bez wiedzy, woli i zgody poszkodowanej. Gdy tylko kobieta uzyskała informację o zawartej na jej dane umowie, złożyła reklamację w banku i zawiadomiła o sprawie policję, która  pod nadzorem Prokuratury prowadzi dochodzenie w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa z art. 286 § 1 k.k. (oszustwo).

Zdaniem prawników Rzecznika, w tych okolicznościach można mówić o nieautoryzowanej transakcji płatniczej, czyli operacji finansowej wykonanej bez zgody i wiedzy właściciela rachunku. W takich przypadkach to bank musi udowodnić, że operacja była autoryzowana.  

Reklama
Reklama

Kredytów „na klik” coraz więcej

Rzecznik Finansowy informuje o wzroście kierowanych do niego spraw dotyczących tzw. kredytów na klik, czyli pożyczek gotówkowych udzielanych w formie elektronicznej, bez udziału pracownika banku oraz bez podpisania tradycyjnej umowy. W dużej mierze to sytuacje, kiedy klienci padli ofiarą oszustwa finansowego. Kredyty były zaciągane bez wiedzy klientów, przez osoby nieuprawnione, które uzyskały dostęp do bankowości elektronicznej w wyniku podstępu.

Niedawno Sąd Okręgowy w Częstochowie oddalił apelację banku w sprawie seniora, który miał spłacić 74 tys. złotych pożyczki, której nie zaciągnął. Także w tym przypadku osoby podające się za doradców inwestycyjnych telefonicznie wyłudziły dane potrzebne do zaciągnięcia pożyczki na cudze nazwisko.

Czytaj więcej

Bank kazał mu płacić za oszustów. Prawomocny wyrok ws. kredytu na „klik”

 

Prawo drogowe
Sąd: za brak biletu parkingowego za szybą nie można karać dodatkową opłatą
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Konsumenci
Sąd: staruszka nie musi spłacać kredytu po zmarłym synu. Co zaważyło?
Praca, Emerytury i renty
Przez wojnę nie możesz wrócić z urlopu? Co na to prawo pracy
Ubezpieczenia i odszkodowania
Odwołane loty w obliczu wojny z Iranem. Kto ma szansę odzyskać pieniądze?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama