Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. Mer Moskwy, Siergiej Sobianin, poinformował o zniszczeniu dwóch dronów lecą...
- Pokój będzie, gdy osiągniemy swe cele – powiedział Putin podczas dorocznej konferencji prasowej, podsumowującej mijający rok. Powrócił w ten sposób do żądań, jakie stawiał Ukrainie w lutym 2022 roku.
Po serii porażek najezdniczej armii ani Putin, ani Kreml nie mówili o nich publicznie. Rzecznik Putina pytany o cele wojny odpowiadał: „Wszystkim są znane”, ale nie chciał ich wymienić. Prezydent znów do nich wrócił.
Władimira Putina „rozmowa z narodem” i filtrowanie treści
Doroczna konferencja połączona jest z tzw. rozmową z narodem, gdy rosyjski prezydent odpowiada na pytania „zwykłych Rosjan”. Jak twierdzą rosyjscy dziennikarze, pytających wcześniej dobiera się i szkoli, co mają mówić.
W trakcie obecnej imprezy za Putinem znajduje się ogromny ekran na którym wyświetlane są pytania przysłane SMS-ami przez Rosjan. Jak informują rosyjskie portale internetowe, pytania „zostały przefiltrowane” przez urzędników administracji prezydenta i aktywistów politycznych.
Półmilionowa armia
- Przecież oni nic nie produkują, wszystko dostają „na krzywy ryj” – opisał Putin perspektywy Ukrainy. Rosja zaś, według niego, „do końca roku” będzie miała w armii w Ukrainie „do pół miliona” żołnierzy. Później powiedział, że cała zgrupowanie najezdnicze liczy 617 tys. ludzi.
Podobne dane podaje ukraiński wywiad wojskowy, szacujący że na zapleczu frontu pojawiło się obecnie 50 tys. nowych, a ogólna liczebność najezdniczej armii przewyższa 450 tys.
Czytaj więcej
Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, w rozmowach z rosyjskimi mediami podkreśla, że wsparcie USA dla broniącej się przed rosyjską agresją Ukrainy słab...
Putin zapewnił, że „obecnie nie ma żadnej konieczności w przeprowadzeniu mobilizacji”. Podał, że w poprzedniej (tzw. częściowej, trwającej od września ubiegłego roku) powołano pod broń 300 tys. ludzi (z nich około ćwierć miliona znajduje się na froncie). Oprócz tego, zdaniem Putina, do wojska zgłosiło się 486 tys. ochotników. – Strumień mężczyzn, którzy gotowi są z bronią w ręku, nie zmniejsza się – ogłosił.
Władimir Putin: Nie ma Ukrainy, Zachód knuje
- Wszystko to przypomina wojnę domową, bo Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród – ogłosił. Mimo to, jego zdaniem, „południowy wschód (chodziło mu o południowy wschód Ukrainy) nigdy nie miał nic wspólnego z Ukrainą. (…) Kiedyś Lenin oddał to Ukrainie”. – Odessa to ruskie miasto, wszyscy o tym dobrze wiedzą. (Ale) nawymyślali jakichś historycznych bredni – mówił.
O wybuch wojny oskarżył tradycyjnie Zachód, a Rosja „nie miała innego wyjścia”. Amerykanie mieli wydać na „zbrojny zamach stanu w 2014 roku” (chodziło mu o ukraińską Rewolucję Godności) 5 mld dolarów i „przyznali się nawet do tego publicznie”.
Europa zaś nic nie może zrobić, bo „w znacznym stopniu utraciła swoją suwerenność”. – Europejscy politycy robią z siebie generała de Gaulle’a, a tak naprawdę są Petainami – opisywał swoje wizje europejskiej rzeczywistości. – Prawie wszyscy tak się zachowują za wyjątkiem (premiera Słowacji) Roberta Fico i (premiera Węgier) Orbána. (…) Ale Viktor Orbán nie jest politykiem prorosyjskim – dodał.
Metry, setki metrów, kilometry
Prezydenta zapytano o ukraiński przyczółek na lewym brzegu Dniepru. – (Ukraińskie) kontrnatarcie nigdzie się nie udało. Ostatnia próba – chyba – była na lewym brzegu. (…) (Rosyjskie wojska) odeszły tam na kilka metrów, by uniknąć strat – opisywał walki nad Dnieprem. Potem dodał, że „kilka metrów” to „trzysta metrów”. Zgodnie z dostępnymi danymi ukraiński desant nad Dnieprem posunął się na kilka kilometrów w głąb rosyjskich pozycji.
- Przeciwnik ma dziesiątki zabitych. Z przyczyn politycznych rzucają tam żołnierzy. Związane to jest z polityką, podróżami przywódców Ukrainy którzy (za granicą) żebrzą o pomoc. Znajdują się w „worku ogniowym”. (…) Powiedziałem: nie spieszcie się, by ich wyrzucać stamtąd, bo dla nas to jest wygodne. (…) Ale będziemy ich usuwać – nieco pokrętnie tłumaczył co i po co robią jego wojska nad Dnieprem.
Dwie różne rzeczywistości
- Powiem skromnie, nasze siły na całym froncie polepszają swe położenie – powiedział z dumą. Według niezależnych ekspertów, od początku grudnia rosyjska armia zajęła 23, 9 km kw, a w listopadzie – 23,6 km kw na froncie od długości ponad 900 kilometrów. CIA szacuje, że w samych szturmach na Awdijiwkę rosyjska armia straciła do 13 tys. żołnierzy.
Czytaj więcej
Wołodymyr Zełenski będzie we wtorek przykonywał Kongres do utrzymania pomocy dla Kijowa. Wątpliwe jednak, aby mu się to udało.
W trakcie gdy prezydent opowiadał o amerykańskim imperializmie, upadku Europy, zwycięstwach swoich wojsk na froncie, na telewizyjnym ekranie za jego plecami nagle pojawiło się pytanie od widza: „Dlaczego wasza rzeczywistość różni się od naszej realności”.