Artur Bartkiewicz: Na wybory marsz, czyli patent Donalda Tuska

Jeśli zbliżają się wybory, to trzeba mieć zdjęcie rozentuzjazmowanych tłumów – uznał najwyraźniej premier Donald Tusk. Dwa razy się udało, czemu ma się nie udać po raz trzeci?

Publikacja: 23.05.2024 14:40

Donald Tusk

Donald Tusk

Foto: PAP/Leszek Szymański

Donald Tusk po raz trzeci w ciągu 12 miesięcy zwołuje zgromadzenie masowe.

Co dały Donaldowi Tuskowi dwa marsze w 2023 roku?

Pierwsze pozwoliło Koalicji Obywatelskiej zdobyć inicjatywę po średnio udanym początku kampanii wyborczej wiosną 2023 roku. Drugie skonsolidowało elektorat przed wyborami parlamentarnymi 15 października. Trzecie ma dać PO upragnione zwycięstwo nad PiS, a jednocześnie – nie ma co ukrywać – utrudnić nieco życie koalicjantom. 

Czytaj więcej

Hołownia o wyborach do PE: 80 proc. Polaków może nie głosować

Tusk od kilkunastu dni narzuca agendę wyborów do Parlamentu Europejskiego i robi to na tyle skutecznie, że jeśli ktoś interesuje się polityką umiarkowanie, może odnieść wrażenie, iż w wyborach startują tylko KO i PiS. Szymon Hołownia apeluje o zgodę i szukanie trzeciej drogi, ale przekaz ten niespecjalnie się przebija w sytuacji, gdy Tusk co chwilę mówi o grasujących w Polsce rosyjskich szpiegach, sabotażystach, pętli zaciskającej się wokół Antoniego Macierewicza i podobieństwach między Nowogrodzką a Kremlem. Wiec zwołany przez Tuska na 4 czerwca będzie tu tylko wisienką, czy też jak wolą inni – truskawką na torcie.

Co zyska Donald Tusk zwołując wiec na 4 czerwca?

Co zyskuje Tusk zapraszając sympatyków do Warszawy. Po pierwsze – sukces frekwencyjny. Warto zwrócić uwagę, że tym razem nie ma mowy o marszu, lecz o spotkaniu na placu Zamkowym. A ten KO jest w zasadzie w stanie zapełnić własnymi siłami, uruchamiając swoje struktury. Tuż przed wyborami premier zyska więc obrazki, które obiegną media, na których jego rozentuzjazmowani zwolennicy są silni, zwarci i gotowi, by iść do urn.

Donald Tusk umocni się w roli tego, kto narzuca w kraju agendę. To ważne w kontekście wyborców podejmujących decyzję o głosowaniu w ostatniej chwili

Po drugie – Tusk pokaże, że lider koalicji jest jeden. Szymon Hołownia miał swój sejmflix, ale trudno nie odnieść wrażenia, że w ostatnich tygodniach jest w defensywie. To Tusk narzuca tematy, przyciąga uwagę opinii publicznej, to jego, a nie jak było do niedawna Hołowni, spodziewamy się zobaczyć, gdy otwieramy lodówkę. Wyborców Trzeciej Drogi czy Lewicy może to demobilizować – zwłaszcza że kampanie ich partii nie są, mówiąc eufemistycznie, przesadnie dynamiczne – albo wręcz skłonić do uznania prymatu KO na zasadzie: „Tusk jest, jaki jest, ale tylko on może wygrać z PiS”.

Czytaj więcej

Poseł Polski 2050, Paweł Śliz mówi o "największym problemie wyborów do Parlamentu Europejskiego"

Po trzecie wreszcie – Donald Tusk umocni się w roli tego, kto narzuca w kraju agendę. To ważne w kontekście wyborców podejmujących decyzję o głosowaniu w ostatniej chwili, wśród których są z pewnością chcący znaleźć się ze swoim głosem w obozie zwycięzców (tzw. zasada podczepienia – bandwagon effect).

Przez poprzednie osiem lat narrację potrafił dość skutecznie narzucać rządzący PiS, co było jednym z czynników przyczyniających się do zwycięstw tej partii. Dziś dyrygentem wydarzeń jest Tusk. 4 czerwca tylko to potwierdzi. 

Donald Tusk po raz trzeci w ciągu 12 miesięcy zwołuje zgromadzenie masowe.

Co dały Donaldowi Tuskowi dwa marsze w 2023 roku?

Pozostało 96% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Stefan Szczepłek: Polexit na boisku
Komentarze
Daria Chibner: Liczba godzin lekcji religii nie jest ważna, skoro przeraża ich jakość
Komentarze
Stefan Szczepłek: Porażka z Austrią - smutny powrót do szarości
Komentarze
Polska - Austria. Krótka odpowiedź na pytanie „Czy Krzysztof Piątek umie grać w piłkę?”
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Komentarze
Tomasz Krzyżak: Rząd Donalda Tuska cynicznie gra uchodźcami
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży