Dziś odwaga ma imię – jest nim Ukraina. Odwaga ma też twarz i ta twarz należy do ukraińskich kobiet i mężczyzn, którzy stawili czoła rosyjskiej agresji” – przewodnicząca Komisji Europejskiej nie po to ma do dyspozycji tysiące urzędników w Brukseli, aby w razie potrzeby nie podrzucono jej tak pięknych figur retorycznych. Ale trzeba też przyznać, że za takimi słowami poszły daleko idące, jak na dotychczasową politykę Unii, działania. Przed wojną ok. 40 proc. gazu importowanego przez kraje UE pochodziło z Rosji – dziś to mniej niż 10 proc. Jeszcze szybciej zmniejszono zakupy rosyjskiej ropy i węgla, a Rada UE zdołała uchwalić kolejne pakiety sankcji, które postawiły Moskwę w trudniejszej sytuacji.