Reklama

Bogusław Chrabota: Buldogi pod dywanem, czyli brak liderów

Zbadaliśmy społeczne poparcie dla potencjalnych następców Mateusza Morawieckiego i wylądowaliśmy na pustyni – a właściwie lider PiS wylądował.
Mateusz Morawiecki (z lewej) z cudownego dziecka polskiej polityki stał się symbolem nietrafionej pr

Mateusz Morawiecki (z lewej) z cudownego dziecka polskiej polityki stał się symbolem nietrafionej propagandy i obiektem wewnątrzpartyjnej wojny na wyniszczenie.

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Kiedyś można było mieć pretensje do Donalda Tuska, że mając wokół siebie znaczące politycznie postaci, nie był zainteresowany bądź nie potrafił wytworzyć wokół siebie drugiego kręgu liderów. Ludzi, którzy w wypadku, kiedy będzie musiał wycofać się na drugi plan, będą mogli i umieli go zastąpić. A miał wybitnych partnerów zarówno w pierwszej, jak i drugiej grupie tenorów. A i gdy ich odsunął, czy ograł, wciąż towarzyszyli mu politycy o takim potencjale, jak Sikorski czy Sienkiewicz. Nie umiał jednak na nich postawić w 2014 r., kiedy wybierał Brukselę, przekazując palmę pierwszeństwa w ręce słabej i nieposiadającej zaplecza Ewy Kopacz. Bezpośredni efekt? Sromotna porażka Platformy i przejęcie władzy przez PiS, choć są tacy, którzy uważają, że formację Tuska niezależnie od tego, kto by go zastąpił, i tak czekała klęska.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama