Reklama

Jerzy Haszczyński: Zwyczajne mordowanie

Czy dlatego, że stoi za nimi atrakcyjny surowcowo Kreml, rosyjscy dowódcy mieliby spać spokojnie? Czy zbrodniarze i rzeźnicy przestają być zbrodniarzami i rzeźnikami tylko dlatego, że ich kraj zasiada na stałe w Radzie Bezpieczeństwa ONZ?
Jerzy Haszczyński: Zwyczajne mordowanie

Foto: AFP

Trzecia dekada XXI wieku. Kilkaset kilometrów od granic Unii Europejskiej i NATO. Tuż obok nas, szczęśliwych ludzi Zachodu. W okolicach wielomilionowej stolicy Ukrainy. Masowe groby. Porzucone zwłoki cywilów na ulicach, trawnikach, niektóre z rękami skrępowanymi taśmą na plecach, z kulą w czaszce. Martwy mężczyzna wplątany w ramę roweru. 

Nie znamy skali tej rosyjskiej zbrodni, nie znamy wielu szczegółów. Ale poznamy. Przede wszystkim nie ogarniamy jej. Nie mieści się nam w głowie. Znamy słowa „wojenne bestialstwo”, „barbarzyństwo okupantów”, „zezwierzęcenie żołnierzy”, ale mieliśmy nadzieję, że w Europie będą już na zawsze odnosiły się do przeszłości. 

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama