Ukraina, Gruzja i Mołdawia podpisują bardzo rozbudowane umowy stowarzyszeniowe z Unią Europejską. Miejmy nadzieję, że będzie to data istotna także dla samej Unii, nie tylko jej zainteresowanych Wschodem członków, takich jak Polska i Szwecja.
I że na niej nie skończy się europejska przygoda Ukraińców, Gruzinów i Mołdawian. Umowy stowarzyszeniowe nie przewidują członkostwa – a ono jest przecież celem wymarzonym przez znaczną część społeczeństw trzech krajów, które będą dziś bohaterami uroczystości w Brukseli. Także w interesie Polski jest, by Ukraina, Gruzja i Mołdawia nie utknęły na zawsze w przedsionku Unii, w którym hula wiatr z Eurazji. I by ich europejski sukces był przykładem, zachętą i szansą także dla innych krajów poradzieckiego świata. Może nawet łącznie z Rosją, choć patrząc na to, co wyczynia teraz, ogarnięta szałem imperialistyczno-nacjonalistycznym, trudno w to uwierzyć.