Reklama

Pierwsza biografia Janusza Rewińskiego: o co miał żal do Tuska, Laskowika i Lipińskiej?

„Siara i nic nie jest jasne” Beaty Biały to pierwsza biografia Janusza Rewińskiego (1949-2024).

Publikacja: 03.02.2026 14:00

Janusz Rewiński

Janusz Rewiński

Foto: PAP/Jakub Kamiński

Dla czytelników książki Beaty Biały największym zaskoczeniem może być informacja, że artysta kojarzony z jowialnym wizerunkiem i postaciami o wielkim tupecie – w życiu prywatnym był raczej milkliwy albo stał się taki w pewnym momencie życia. Nie lgnął też do towarzystwa na planie filmowym, po zagraniu roli często znikał lub zachowywał dystans wobec aktorek i aktorów. Co ukształtowało taką cechę charakteru? Można się domyślać, że aura rodzinna, przede wszystkim zaś postawa i przeszłość ojca.

Reklama
Reklama

Janusz Rewiński i wołyńskie korzenie artysty

Janusz Rewiński urodził się w 1949 r. w Żarach na Dolnym Śląsku, był więc wedle oficjalnego języka tamtych czasów dzieckiem repatriantów na prapiastowskie Ziemie Odzyskane. W praktyce oznaczało to, że rodzice Janusza, czyli Bazyli i Filipina, przybyli z okolic Równego, a więc z Wołynia. Ojciec o tym, co się działo w czasie wojny wolał milczeć, zaś mama pocieszała syna zdaniem: „Nie bój się ciemności, Januszku. W niej człowiek najszybciej widzi światła”. Z jednej strony myśl ta daje nadzieję, bo mówi o świetle, z drugiej jednak odnosi się do strachu i ciemności.

Żarom (niemieckie Sorau), skąd w 1939 r. Luftwaffe przeprowadziło pierwszy atak na Polskę, zawdzięcza Rewiński swoją pierwszą fascynację lotnictwem. W mieście mieściło się lotnisko, chodziło się z koszem wałówki na pokazy specjalne. W pięknym mundurze ze szkoły lotniczej we Wrocławiu pokazał się Januszowi starszy kolega. Zaimponował i Rewiński trafił do Technikum Budowy Silników Lotniczych we Wrocławiu, gdzie panował wojskowy reżim z charakterystyczną dla niego musztrą i obowiązkami. Panowała też bieda, więc Rewiński uczył się kombinować: przerabiał z pomocą żyletki talony żywieniowe do stołówki na bardziej „kaloryczne” – śniadaniowe na obiadowe lub też je sprzedawał. Wieczorami, w sypialni lub świetlicy, opowiadał anegdoty i parodiował kolegów oraz nauczycieli. Aż ktoś powiedział: „Rewiński, ty się marnujesz. Ty powinieneś być aktorem”. Jako że jeden z kolegów z technikum dostał się do szkoły aktorskiej, zaś Janusz uważał, że lepiej od niego recytuje Szymborską i Herberta – zadał sobie pytanie: dlaczego ja miałbym nie zdać?

Czytaj więcej

Piękne życie pięknej pani Trump na ekranie
Reklama
Reklama

Janusz Rewiński w teatrze i Teyu

Na egzaminie do krakowskiej szkoły teatralnej recytował „Pana Tadeusza” z silnym wschodnim akcentem – czym irytował jednych i urzekał innych. To, że znalazł się w szkole, było zasługą Bronisława Dąbrowskiego, lwowiaka, ówczesnego rektora. Anna Dymna wspomina, że Rewiński był nieoczywisty, czyli zaskakiwał własnym stylem lub nastrojem. Jerzy Stuhr wspominał o „innym świecie” Rewińskiego. Zawsze odstawał lub zwracał uwagę – żartem, szczerością, zdziwieniem.

Na drugim roku zaczął pisać krótkie teksty, bo ciągnęło go do kabaretu. Wzorem był Wiesław Dymny z Piwnicy pod Baranami, a debiutował w telewizyjnych „Spotkaniach z balladą”. Na próbach w Starym Teatrze słyszał krytyczne uwagi: „teatr to nie kabaret”.

– Nigdy nie przepraszał. Bo jak już coś pękło, to nie po to, żeby to sklejać. On nie był od sklejania. Był od znikania.

Krzysztof Piasecki, współtwórca programu „Ale plama”, przyjaciel.

Za sceniczny debiut Rewińskiego uznaje się „Czarownice z Salem” w Teatrze Polskim w Poznaniu w 1972 r., gdzie zaangażowano go z Marzeną Trybałą i Krystyną Tkacz. Ta druga wspomina, że potrafił być irytujący. Z kolei Rewińskiego irytowała poznańska publiczność, która szeptała ponoć na widok aktora z brodą w roli Wacława – po co do „Zemsty” angażują Żydów?

Z teatru zrezygnował dla kabaretu Tey, gdzie dostał się dzięki monologowi „Fiut rozszyfrowany” (chodziło o skrót: Film i Ewentualnie Telewizja”). Tak trafił do kabaretonu w Opolu. Za występ Krzysztof Teodor Toeplitz przyznał Poznaniakom Złotą Szpilkę, a Rewińskiego wypatrzyła Olga Lipińska.

Janusz Rewiński i Olga Lipińska

Tey okazał się zawiedzioną miłością. Kabaretowa wspólnota, która tworzyła w przyjacielskiej aurze, często w nocy, przy flaszce wódki – wywoływała entuzjazm widzów i niepokój cenzury. Na dyktat organizatora Estrady Poznańskiej, wedle relacji Rewińskiego, zarówno Zenon Laskowik, jak i Janusz Rewiński mieli twardo zaprotestować. Ale gdy następnego dnia Rewiński otrzymał zwolnienie dyscyplinarne – Laskowik zaczął się układać w sprawie nowej sali. Miało być dobrze po wakacjach, ale gdy minęły – Laskowik już nie odbierał telefonów od Rewińskiego. Jego miejsce w Teyu zajął Bogdan Smoleń. Warto dodać, że narzekający na brak lojalności artysta wedle opinii jego przyjaciółki Izabelli Olejnik miał się tak samo zachować wobec niej w latach 80.

Reklama
Reklama

Rewiński, ty się marnujesz. Ty powinieneś być aktorem

Kolega z technikum lotniczego

W Warszawie Rewiński dostał się do zespołu Lipińskiej w Teatrze Komedia, gdzie grał cztery lata (1978-1982), m.in. jedną ze swoich najsłynniejszych teatralnych ról w „Przedstawieniu Hamleta we wsi Głucha Dolna”, przeniesieniu tragedii Szekspira w realia komunistycznej wsi, w latach 80 pokazanym w Teatrze TV. Ale gwiazdą telewizyjną stał się w 1980 r. dzięki roli dyrektora Miśka w „Kabareciku Olgi Lipińskiej”. Pokazał chama doby Gierka, kontynuatora Mrożkowego Edka, z jego językowym prostactwem typowym dla ludzi partyjnego awansu.

Właśnie w programie Lipińskiej zaczął dawać znać niełatwy charakter Rewińskiego – tak doszło do konfliktu z reżyserką, która miała wrażenie, że pisze rolę Miśka „pod” Rewińskiego, ten jednak widział ją inaczej. „Odszedł. Albo uciekł (…) Był w tym osobny rytuał gaszenia świateł” – pisze Biały.

Czytaj więcej

Janusz Rewiński nie żyje. Stworzył postaci memiczne zanim wymyślono memy

– Nigdy nie przepraszał – mówi Krzysztof Piasecki, współtwórca programu „Ale plama”, przyjaciel. – Bo jak już coś pękło, to nie po to, żeby to sklejać. On nie był od sklejania. Był od znikania.

Janusz Rewiński i hodowla koni

Po latach poniewierki stworzył jednak rodzinę z aktorką Iwoną Biernacką (w Kabareciku grała jego sekretarkę). Miał z nią dwóch synów, wyremontował dom w Radości. W latach 80. zagrał m.in. w „Zmiennikach” Barei, zaś pod koniec dekady całkiem niewinnie współtworzył program TVP „Skauci piwni”, który już w nowej Polsce stał się trampoliną do wielkiej polityki. Z początku w formie kabaretowej, a później jak najbardziej serio, gdy został prezydentem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, która wprowadziła do Sejmu szesnastu posłów.

Reklama
Reklama

Jeśli wcześniej Janusz Rewiński dawał dowody, że miał ambicje kogoś ważniejszego niż niedoceniany epizodysta, to w wielkiej polityce mogły się czaić powody późniejszych zaskakujących dla wielu decyzji Rewińskiego. Do Donalda Tuska, który stał się jednym z najbardziej negatywnych bohaterów aktora i satyryka, miał żal, że nie pomógł zagospodarować członków PPPP o ekonomiczno-politycznych skłonnościach. Poczuł się zlekceważony. Gdy w TVN z Piaseckim kpił w „Ale plama” z ludzi TVP – miał dostać tam zakaz występów. Potem zaś prezesi z SLD blokowali w publicznej telewizji serial „Tygrysy Europy” Jerzego Gruzy, który wyśmiewał nowe elity III RP.

Czytaj więcej

Jacek Cieślak: Marta Cienkowska, pierwsza ministra wulgarnej pseudokultury?

Rewiński dostawał argumenty, które zaowocowały późniejszym poparciem Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich oraz PiS w parlamentarnych.

Powodem do radości była kreacja – nie bójmy się tego słowa – Siary w „Killerach” Juliusza Machulskiego, który dbał o komfort Rewińskiego szczególnie. Jednocześnie narastająca frustracja, coraz większa liczba nieporozumień i konfliktów w środowisku sprawiała, że nawet przed Krzysztofem Piaseckim „Rewa” miał swoje tajemnice. Stał się samotnikiem, który „wyemigrował wewnętrznie”, zajmując się hodowlą koni w Nowodworze. Z dala od rodziny. Jak oryginał z Kresów i pan na zagrodzie – równy wojewodzie. Do końca dumny i samotny.

Reklama
Reklama
"Siara i nic nie jest jasne", Beata Biały, Wydawnictwo Otwarte, 2026

"Siara i nic nie jest jasne", Beata Biały, Wydawnictwo Otwarte, 2026

Foto: Marek Szczepański / Forum/Mat. Pras.

Film
Piękne życie pięknej pani Trump na ekranie
Film
Opętany żądzą sukcesu
Film
Kaouther Ben Hania dla "Rzeczpospolitej". Głos umierającego dziecka w Gazie
Film
Moskwa płonie w „Mistrzu i Małgorzacie”
Film
Oscarowe nominacje nie dla łatwych bajek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama