Reklama

Jacek Cieślak: Marta Cienkowska, pierwsza ministra wulgarnej pseudokultury?

Media (za Onetem) obiegły przecieki z czatu, w którym z zaskakującą kulturą językową wzięła udział, nomen omen, ministra kultury Marta Cienkowska, sprawująca swoją funkcję z ramienia Polski 2050.

Publikacja: 24.01.2026 11:04

Na powołanie ministry Marty Cienkowskiej cieniem położyła się parlamentarna arytmetyka.

Na powołanie ministry Marty Cienkowskiej cieniem położyła się parlamentarna arytmetyka.

Foto: PAP/Tomasz Gzell

Ministra pisała na czacie, w partyjnym kręgu, naiwnie uważając, że ma tam samych przyjaciół, z którymi może być sobą („trochę większa swoboda niż w wystąpieniach publicznych” wg definicji Szymona Hołowni). A może chciała trafić w ton, jaki królować będzie w Polsce w 2050 r., jeśli drugą prezydencką kadencję kończyć będzie wtedy raper Mata, który też lubi sobie pofolgować?

Styl to następujący: „Słuchajcie, na razie nie ma co pier****ć bez sensu, trzeba przesunąć wybory” oraz „jak zmienimy zarząd i się weźmiemy do roboty, to wszyscy zapomną o tej napie**alance i planowanym przewrocie”. Wspominała też o „planowanym przewrocie” i radziła, by „je**ć przychylne media”, bo „przynajmniej pokażemy jaja”. Wspomniała o „pseudodziennikarzach”.

Marta Cienkowska i blamaż KPO

Zajmując się polityką kulturalną w „Rzeczpospolitej” od dość dawna – o żadnych dla ministry Cienkowskiej „przychylnych mediach” nie słyszałem. Wszyscy zajmujący się kulturą ubolewają, że partyjna arytmetyka wycięła w pień doświadczonych menedżerów kultury, tak jak Marta Cienkowska wycięła w walce o fotel ministry swoją partyjną koleżankę Aleksandrę Leo. Ostatecznie Ministerstwo Kultury obsadziły w większości polityczki, które zarządzania systemem kultury uczyły się na gigantycznych błędach.

Czytaj więcej

Liberum veto w KPO: jedni nie mają nic, inni dostali 1,4 mln zł za 7 wniosków

Marta Cienkowska jest kojarzona m.in. z blamażem Krajowego Planu Odbudowy, który po pandemii – zamiast pomóc artystom – doprowadził wielu z nich do frustracji i zmusił do walki o swoje prawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym oraz Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Przypomnijmy: jednym z największych „sukcesów” KPO było stworzenie trzyosobowych komisji, które odrodziły i połączyły najgorsze w naszej historii tradycje zetempowskich trójek oraz liberum veto, dzięki czemu często nie liczyła się wysoka punktacja projektu, lecz opinia frustratów bądź ideologów, blokujących dobre inicjatywy.

Reklama
Reklama

Niestety: na powołanie ministry Cienkowskiej cieniem położyła się parlamentarna arytmetyka. Premier Donald Tusk obiecał parytet Polsce 2050 Szymona Hołowni, który tak wierzy w rządzącą koalicję, że po tyle konspiracyjnym, co znanym wszystkim wyborcom spotkaniu z Adamem Bielanem i Jarosławem Kaczyńskim siłą autosugestii zjechał w sondażach poniżej progu wyborczego (1,23 proc.) i szoruje brzuchem po podłodze, nie mając szansy na reelekcję.

Czytaj więcej

Ministerstwo kultury nie chce kolejnego muzeum o zbrodni pomorskiej

Nic dziwnego: większość wyborców Polski 2050 to osoby, które głosowały na tę partię, by KO i Lewica miały z kim zawiązać koalicję rządową i przegnać znienawidzoną przez nich Zjednoczoną Prawicę. Jeśli Polska 2050 wierzy, że reprezentuje kogoś więcej poza samą sobą, to jest to dokładnie ta sama naiwność (lub samozakłamanie) Szymona Hołowni, z jaką udaje, że wulgarny język Marty Cienkowskiej na jej stanowisku jest wytłumaczalny.

Klnie Cienkowska, klął Dejmek

Nie on jest zresztą najgorszy: nie bądźmy hipokrytami! Część młodzieży uważa nawet, że nie ma przekleństw, że wulgarność to przesąd. Klnie się w filmie, w teatrze, co kiedyś było nie do pomyślenia lub dodawało barwy na zasadzie wyjątku największych emocji.

Doskonale pamiętam ministra kultury Kazimierza Dejmka, który był w tej kwestii mistrzem, kończąc próby legendarnych „Dziadów” frazą: „Ja was panowie pie… olę”. Opowiadał mi o tym z uśmiechem Gustaw Holoubek. Sam zaś byłem świadkiem językowej „fantazji” Dejmka, który swojego postpeerolowskiego wiceministra Wacława Janasa, zwanego Waciem, nagradzał śmiechem, gdy mówił o „Rzeczpospolitej”, że jest „k…a, dobra, bo duża i można w nią zawijać ryby”.

Czytaj więcej

Marta Cienkowska nie zgadza się na radną KO jako dyrektorkę w Muzeum Literatury
Reklama
Reklama

Tyle anegdot na temat języka, bo czymś bezwzględnie niedopuszczalnym jest brak kultury politycznej i demokratycznej, w której wybory są najważniejsze. Właśnie dlatego czat i machinacje Marty Cienkowskiej powinny przerażać.

Ostatecznie jednak nie mam wątpliwości, że krytyka ministry ucichnie jak wiele jeszcze większych skandali, jeśli Cienkowska doprowadzi do uchwalenia ustawy o artystach i przeprowadzi niewdrażane od wielu miesięcy (tak się dziwnie składa!) rozporządzenie o reprografii. W tej pierwszej chodzi o socjalne prawa dla środowiska kultury obiecywane od 1989 r. przez wszystkie możliwe koalicje, zaś w tym drugim o tantiemy dla polskich artystów, blokowane przez zaoceaniczne kolosy, czemu uległ rząd Zjednoczonej Prawicy.

Marta Cienkowska jak Karol Nawrocki?

Chyba że Marta Cienkowska chce być Karolem Nawrockim obecnej koalicji. Wielu przecież sądziło, że udział Nawrockiego w ustawkach (w mediach i salonach niedopuszczalny) odbierze mu szanse na fotel prezydenta – nie wiedzieli jednak jaka jest skala oglądalności i popularności sportów walki w kraju. Może, analogicznie, Marta Cienkowska wie lepiej na czym polega dziś kultura języka?

Jak śpiewa Bob Dylan: czasy się zmieniają. 

Komentarze
Artur Bartkiewicz: PiS mówi, że stać nas na miliard dolarów. A nie stać nas, by go nie wydać?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Tydzień z Donaldem Trumpem. Po Davos strach się bać!
Komentarze
Marek Kozubal: Afgańskie piekło. Prezydent Donald Trump nie ma szacunku dla swoich żołnierzy
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Karol Nawrocki i Donald Tusk dobrze rozgrywają Radę Pokoju Donalda Trumpa
Komentarze
Bogusław Chrabota: Ostrożnie z obecnością Polski w Radzie Pokoju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama