Czarna suknia pierwszej damy, czarny garnitur Donalda Trumpa, czarny dywan (nie tradycyjnie czerwony), bo podobno ten właśnie kolor kocha Melania Trump. 29 stycznia w John F. Kennedy Center w Waszyngtonie odbyła się amerykańska premiera dokumentu „Melania”.
No i jeszcze Brett Ratner. To jego pierwszy film od „Herkulesa” z Dwaynem Johnsonem z 2014 r.. Powód? Reżyser, choć nigdy nie zostały mu przedstawione zarzuty karne, przez wiele aktorek był oskarżony o molestowanie seksualne, gwałt, niewłaściwe zachowanie na planie. To sprawiło, że producenci przestali z nim współpracować, bojąc się bojkotu swoich tytułów.
W czasie premiery widownia zapełniła się gośćmi, przyszli znaczący urzędnicy z Białego Domu. Donald Trump ocenił, że dokument o jego żonie, będącej „ikoną stylu” jest „światowej klasy”. Melania stwierdziła, że „chciała, by ludzie zobaczyli ją taką, jaką jest”, a nie jak przedstawiają ją media. Ratner dodał, że wysoki, liczący 40 mln dol. budżet, pozwolił mu zatrudnić przy produkcji tego dokumentu „najlepszą ekipę na świecie”.
Gwiazda Melanii Trump
Choć tak naprawdę „dokument” to określenie na wyrost. „Melania” przypomina bardziej półtoragodzinną reklamówkę.