Reklama

Piękne życie pięknej pani Trump na ekranie

Na ekrany (także polskie) wszedł film „Melania” Bretta Ratnera o pierwszej damie Ameryki. Dokument? Czy reklamówka Trumpów?

Publikacja: 01.02.2026 15:46

Melania Trump

Melania Trump

Foto: REUTERS/Kylie Cooper

Czarna suknia pierwszej damy, czarny garnitur Donalda Trumpa, czarny dywan (nie tradycyjnie czerwony), bo podobno ten właśnie kolor kocha Melania Trump. 29 stycznia w John F. Kennedy Center w Waszyngtonie odbyła się amerykańska premiera dokumentu „Melania”. 

Reklama
Reklama

No i jeszcze Brett Ratner. To jego pierwszy film od „Herkulesa” z Dwaynem Johnsonem z 2014 r.. Powód? Reżyser, choć nigdy nie zostały mu przedstawione zarzuty karne, przez wiele aktorek był oskarżony o molestowanie seksualne, gwałt, niewłaściwe zachowanie na planie. To sprawiło, że producenci przestali z nim współpracować, bojąc się bojkotu swoich tytułów. 

W czasie premiery widownia zapełniła się gośćmi, przyszli znaczący urzędnicy z Białego Domu. Donald Trump ocenił, że dokument o jego żonie, będącej „ikoną stylu” jest „światowej klasy”. Melania stwierdziła, że „chciała, by ludzie zobaczyli ją taką, jaką jest”, a nie jak przedstawiają ją media. Ratner dodał, że wysoki, liczący 40 mln dol. budżet,  pozwolił mu zatrudnić przy produkcji tego dokumentu „najlepszą ekipę na świecie”. 

Gwiazda Melanii Trump

Choć tak naprawdę „dokument” to określenie na wyrost. „Melania” przypomina bardziej półtoragodzinną reklamówkę.

Reklama
Reklama

Film, którego licencję wykupił Amazon, powstał we współpracy firm Ratnera i samej Melanii Trump oraz New Elements Media. Jest obrazem całkowicie bałwochwalczym. Sama bohaterka mówiła dziennikarzom, że dokument pokazuje jej życie dzielone między rozmaite role: żony, matki, bizneswoman, a wreszcie organizatorki powrotu jej rodziny do Białego Domu. 

Są tu więc wspomnienia z dzieciństwa w Słowenii, klipy przypominające karierę modelki i sesje zdjęciowe wykonywane w Nowym Jorku, opowieść o spotkaniu z Donaldem Trumpem, narodzinach dzieci i życiu małżeńskim, potem portret Melanii jako pierwszej damy. Podróże zagraniczne u boku męża – do Francji, Włoch, Niemiec, Wielkiej Brytanii, gdzie Melania prezentuje się obok rodziny królewskiej.

Czytaj więcej

Kaouther Ben Hania dla "Rzeczpospolitej". Głos umierającego dziecka w Gazie

Ale też, oczywiście, wizyty w szpitalach, szkołach, działalność charytatywna. I opowieść o początkach drugiej kadencji Trumpa. Wreszcie nie mogło się przecież obyć bez żalów skierowanych do mediów, rysujących niekorzystny wizerunek prezydentury Trumpa. Co jeszcze rzuca się w oczy? Bogactwo, piękne wnętrza, luksusowe stroje. Kolejne obrazki pokazują Melanię, która trzy tygodnie przed inauguracją nowej kadencji męża omawia swój dość ekstrawagancki strój z kreatorami mody, projektuje remont Białego Domu z architektami i dekoratorami wnętrz, akceptuje wygląd zaproszeń na inaugurację prezydentury, uczestniczy w próbie przemówienia męża. A gdy ten mówi: „Przejdę do historii jako rozjemca”, dodaje: „Jako rozjemca i zjednoczyciel”.  

Melania rozmawia też z pierwszą damą Francji – Brigitte Macron. Nie może też oczywiście w filmie zabraknąć wizyty w domu Trumpów w Mar-a-Lago. A czego nie ma? Wszystkiego, o czym zwykle piszą dziennikarze: od konfliktów i chłodnych relacji z mężem aż do polityki, której Ratner i Melania Trump całkowicie zamknęli drogę na ekran.

Film jest tak wyretuszowany, iż ledwie dorasta do poziomu bezwstydnej reklamy

Owen Gleiberman, „Variety”

Reklama
Reklama

Może tylko jeden moment łączy się jakkolwiek z polityką, gdy Melania mówi z szacunkiem o narodzie amerykańskim, który kiedyś przyjął ją do siebie jako młodziutką emigrantkę. Ale to chwila i tylko widz może pomyśleć o obecnej polityce imigracyjnej jej męża, jednocześnie oglądając w telewizorze relacje z Minneapolis. W filmie oczywiście nie pada na ten temat ani jedno słowo. Czego jednak można się spodziewać, skoro bohaterka „dokumentu” jest jego współproducentką i ma pełne prawa do autoryzacji?

75 milionów budżetu

„Melania” została wyprodukowana za 40 mln dol. i podobno za tę kwotę jej licencję kupił Amazon, który jeszcze  dodatkowe 35 mln przeznaczył na jej reklamę. Weszła do kin 30 stycznia – jak podają różne źródła – na ok. 1500-2000 ekranów w Ameryce i na ok. 5 tys. ekranów na świecie. Film nie był pokazywany wcześniej dziennikarzom, którzy oglądali go na regularnych pokazach z publicznością. Dostał druzgocące recenzje.

Jak można sprawdzić na portalu Rotten Tomatoes pozytywnych ocen jest niespełna 10 proc.. Większość krytyków nazywa „Melanię” projektem PR-owym. Recenzent „Variety” pisze, że film jest tak „wyretuszowany, iż ledwie dorasta do poziomu bezwstydnej reklamy”.

Podobne zdanie ma recenzent „Business Insider”, określając „Melanię” jako „coś, co przypomina ślubną reklamówkę”. W „Forbesie” można przeczytać, że „Melania” jest „nudną hagiografią”.

W brytyjskim „The Guardian”, że to „dwugodzinna, niekończąca się męka”, a w „Independencie”: „Idąc do kina w czasie, gdy ulice Ameryki są pełne gniewu i żałoby, wulgarny pozłacany styl życia Trumpów sprawia, że wyglądają jak Maria Antonina ukrywająca się w swoim zamku pełnym ciasteczek”. 

Jednocześnie na Rotten Tomatoes pozytywne oceny publiczności sięgają blisko 100 proc., choć komentatorzy sugerują, że kryją się za tym zorganizowane działania. 

Reklama
Reklama

Pierwsza dama w wysokich szpilkach 

Jest jednak coś, czego nie da się oszukać. Według prognoz „Melania” w czasie pierwszego weekendu w kinach miała przynieść 2-3 mln dol.. Najodważniejsze prognozy mówiły o 5 mln dol.. Tymczasem już w czasie pierwszego dnia wyświetlania dokument Ratnera tylko w kinach amerykańskich i kanadyjskich zarobił 2,9 mln dol. i dziś specjaliści uważają, że jego wpływy po weekendzie mogą urosnąć do ok. 8 mln dol.. Byłby to najlepszy wynik otwarcia dokumentu w ostatnich latach.

Melania Trump nie jest pierwszą żoną wysokiego polityka, która trafiła na ekran. Swój film miała Jacqueline Kennedy, gdy w 1962 r. w „A Tour of the White House with Mrs. John F. Kennedy” oprowadzała widzów po Białym Domu. Trzy lata temu powstał dokument „Lady Bird Johnson” oparty na dziennikach żony Lyndona Johnsona, w Stanach nakręcono dokumentalny serial poświęcony pierwszym damom amerykańskim od Eleanor Roosevelt aż do Hillary Clinton.

Był nawet polski cykl o żonach polityków PRL-u, m.in. Ninie Andrycz, Stanisławie Gierek, Marii Kiszczak. Kobiety towarzyszące ludziom władzy czasem żyją w cieniu, czasem mogą odegrać ważną rolę w życiu społecznym, a nawet politycznym. Melania Trump sama tworzy swój wizerunek. Ale choć próbuje pokazywać się momentami jako czuła filantropka wspomagająca chore dzieci, generalnie chodzi po ekranie w wysokich szpilkach, jakby wokół w ogóle nie istniał świat. Także ten trudny i zagrożony, tworzony m.in. przez jej męża.

Film
Opętany żądzą sukcesu
Film
Kaouther Ben Hania dla "Rzeczpospolitej". Głos umierającego dziecka w Gazie
Film
Moskwa płonie w „Mistrzu i Małgorzacie”
Film
Oscarowe nominacje nie dla łatwych bajek
Film
„Grzesznicy” dostali 16 nominacji do Oscarów i pobili rekord wszech czasów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama