Reklama

„Rzeczpospolita” ujawnia, jak potraktowano prokuratora, który oskarżał Sławomira Nowaka

Prokurator Jan Drelewski jest doświadczonym śledczym od lat rozliczającym korupcję i przestępczość zorganizowaną. Jeszcze niedawno chwalił go minister Adam Bodnar za „szczególną wnikliwość” oraz „duże zaangażowanie i profesjonalizm”. Co i dlaczego się zmieniło po sprawie byłego ministra Sławomira Nowaka, którego próbował rozliczyć prok. Drelewski? „Rzeczpospolita” dotarła do wniosku o dyscyplinarkę, który rodzi wiele pytań.
Sławomir Nowak

Sławomir Nowak

Foto: PAP/Leszek Szymański

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są podstawy wniosku o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec prokuratora zaangażowanego w głośne śledztwo.
  • Jakie konkretne zarzuty stawia się prokuratorowi w kontekście prowadzonych przez niego czynności.
  • W jaki sposób doszło do umorzenia jednego z wątków sprawy, nad którą pracował prokurator.
  • Jakie są reakcje środowiska prokuratorskiego na tę sytuację i czy podnoszone są kwestie niezależności prokuratorskiej.
  • Jak zmieniała się ocena pracy prokuratora, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych pozytywnych opinii.
  • Jakie szerokie implikacje dla niezależności prokuratorów niesie ze sobą analizowana sytuacja.

Prokurator Jan Drelewski za oskarżenie Sławomira Nowaka i trzech innych osób w tzw. polskim wątku afery korupcyjnej może słono zapłacić. Został już odwołany z tzw. pezetów (pion ds. przestępczości zorganizowanej) w Prokuraturze Krajowej i grozi mu postępowanie dyscyplinarne, którego chce jego bezpośredni przełożony – prokurator okręgowy w Warszawie. „Rzeczpospolita” ustaliła, jakie zarzuty wobec niego znalazły się we wniosku o dyscyplinarkę.

Reklama
Reklama

Przypomnijmy: po odsunięciu prok. Drelewskiego od sprawy, prokuratura zrobiła woltę i wycofała zarzuty wobec Sławomira Nowaka i oskarżonych wraz z nim menedżerów, a w finale sąd sprawę umorzył. Casusem Drelewskiego środowisko prokuratorskie jest poruszone.

– Tym winna zająć się Krajowa Rada Prokuratorów w związku z naruszeniem niezależności polegającym na pozbawieniu pana Drelewskiego możliwości obrony własnej sprawy w sądzie, w wyniku czego sprawa została „zadeptana”. To klasyczny przykład naruszenia niezależności prokuratora prowadzącego postępowanie – mówi „Rzeczpospolitej” prok. Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury. Deklaruje, że podejmie się funkcji obrońcy, jeśli prok. Drelewski będzie miał postępowanie dyscyplinarne. – Do dyscyplinarki nie widzę jednak podstaw. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem dyscyplinarnym Sądu Najwyższego, decyzja, która podlega kontroli sądowej, nie może być materią zarzutu dyscyplinarnego – ocenia Jacek Skała.

Czytaj więcej

Co nie gra w umorzeniu sprawy Sławomira Nowaka?
Reklama
Reklama

Prok. Jan Drelewski prowadził śledztwo w sprawie afery korupcyjnej z czasów, gdy Sławomir Nowak był szefem Ukrawtodoru – ukraińskiej państwowej agencji od budowy dróg – i w niej oskarżał. Główny proces trwa, ale tzw. polski wątek dotyczący przyjmowania łapówek za pomoc w uzyskaniu posad w spółkach Skarbu Państwa za czasów pierwszego rządu Donalda Tuska został umorzony we wrześniu 2025 r. z powodu „oczywistego braku faktycznych podstaw oskarżenia”. Stało się tak po odsunięciu od śledztwa prok. Drelewskiego i przejęciu go przez szefową wydziału warszawskiej Prokuratury Okręgowej Małgorzatę Ceregrę-Dmoch.

Decyzja wywołała falę krytyki, bo prokuratura wycofała się z oskarżenia Nowaka i menedżerów po pięciu latach od złożenia aktu oskarżenia i po trzech i pół roku jego „leżakowania” w sądzie rejonowym. Podjął ją 29-letni asesor z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa (przydzielony do sprawy „ręcznie”), a na posiedzeniu doszło do zaskakującej sytuacji, kiedy za umorzeniem byli i obrońcy oskarżonych, i nowa referentka sprawy.

Ciężkie zarzuty pod adresem prokuratora Jana Drelewskiego i odwołanie go z pracy w pionie ds. przestępczości zorganizowanej

Prokurator okręgowy Michał Mistygacz w piśmie do prokuratora krajowego z 16 lutego wytacza pod adresem prok. Drelewskiego ciężkie zarzuty. „W związku z podejrzeniem dopuszczenia się przez prokuratora Jana Drelewskiego przewinienia dyscyplinarnego, prokurator okręgowy wniósł o wszczęcie wobec wymienionego prokuratora postępowania dyscyplinarnego z uwagi na oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa oraz uchybienie godności urzędu podczas wykonywania czynności podejmowanych przez niego w prowadzonych postępowaniach” – odpowiada na pytania „Rzeczpospolitej” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Skiba. Wskazuje też na „naruszenie przepisów prawa w zakresie celów postępowania przygotowawczego, przesłanek stosowania środków zapobiegawczych i zabezpieczenia majątkowego, a także uchybienie godności urzędu poprzez osłabienie zaufania do urzędu prokuratorskiego i jego bezstronności”.

„Do wniosku dołączono protokoły posiedzeń Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa i Sądu Okręgowego w Warszawie oraz postanowienia sądu mokotowskiego o umorzeniu postępowania dot. tzw. wątku polskiego z 15 września 2025 r. wobec oczywistego braku podstaw aktu oskarżenia i Sądu Okręgowego, utrzymującego w mocy to postanowienie” – dodaje rzecznik prokuratury.

Czytaj więcej

Sprawa Sławomira Nowaka. Korupcja w abonamencie

Nie dowiadujemy się jednak, na jakiej podstawie prawnej oparto wniosek o dyscyplinarkę. I na takich zarzutach może się nie skończyć, bo z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że we wniosku o dyscyplinarkę jest też mowa o „stronniczym i przewlekłym prowadzeniu postępowania” oraz o stosowaniu „najdotkliwszych środków zapobiegawczych w celu wyrządzenia maksymalnych szkód podejrzanym”. Dowiadujemy się, że Drelewski przesłuchiwał Jacka P. od sierpnia do września 2020 r. na 15 terminach przesłuchań, przez łącznie 101 godzin. A pewnego dnia, jak podano, miało to trwać od godz. 9.30 do 20.50.

Reklama
Reklama

Treść wniosku o dyscyplinarkę dla Jana Drelewskiego rodzi wiele pytań

Jacek P. to kiedyś bliski znajomy Nowaka, pośrednik w łapówkarskim procederze, poszedł na współpracę ze śledczymi, obciążył byłego ministra i został tzw. małym świadkiem koronnym – już dostał wyrok w zawieszeniu, sąd uznał jego zeznania za wiarygodne.

Treść wniosku o dyscyplinarkę rodzi wiele pytań. Najdotkliwszy środek, czyli tymczasowe aresztowanie wobec ministra Nowaka, stosował w końcu sąd – wyszedł dopiero po dziewięciu miesiącach, w kwietniu 2021 r., a i wtedy sąd zastosował zakaz opuszczania kraju i 1 mln zł poręczenia majątkowego. Tzw. wątkiem polskim, przy okazji stosowania środków zapobiegawczych, zajmowały się też różne składy sądów i żaden nie uznał, że akt oskarżenia nadaje się do kosza.

– Jeśli jest zarzut, że za długo i za intensywnie prowadziłem przesłuchania, to jest kuriozalny. Zresztą te przesłuchania odbyły się na wniosek Jacka P. – odpowiada, pytany o to przez „Rzeczpospolitą”, prok. Jan Drelewski. Czy zarzut przewlekłości jest zasadny? Nowak został aresztowany w lipcu 2020 r., a w grudniu 2021 r. akt oskarżenia trafił do sądu. – Tak oceniłem materiał dowodowy i byłem w tym bezstronny – uważa prokurator.

Czy sprawa rzeczywiście zakończy się dyscyplinarką? – Rzecznik dyscyplinarny prokuratora generalnego podjął czynności sprawdzające, są na wstępnym etapie – odpowiada nam prok. Anna Adamiak, rzeczniczka prokuratora generalnego.

Czytaj więcej

Centralne Biuro Antykorupcyjne zniknie? Sejm zdecydował

Jan Drelewski już poniósł konsekwencje. Został odwołany z delegacji w Mazowieckim Wydziale ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Dekret podpisał minister Waldemar Żurek, który pytany na niedawnej konferencji prasowej o odwołanie prok. Drelewskiego z pezetów, mówił, że ponosi odpowiedzialność za działanie prokuratury, więc może dobierać kadry i „oceniać różne zachowania prokuratorów czy ich pracę nieincydentalnie, ale na przestrzeni lat pracy”. Prok. Drelewski twierdzi, że minister ani jego otoczenie tych „lat pracy” jednak nie sprawdzało. – Moja teczka personalna od półtora roku jest w sądzie pracy w związku z pozwem o nadgodziny. Wiem to na pewno, bo zajrzałem do niej w ostatnich dniach. Jest okładka i dwie kartki: jedna to podziękowanie za pracę przy oględzinach hali przy Marywilskiej, druga to dekret odwołujący mnie z delegacji w wydziale „PZ” – mówi „Rz” prok. Drelewski.

Reklama
Reklama

Na tej konferencji ministra był obecny sędzia Dariusz Mazur, wiceszef MS. – Kiedy minister mówił, że odwołują mnie z „pezetów”, sugerując negatywną ocenę mojej wieloletniej pracy, przypomniałem sobie, że sędziego Mazura poznałem w ambasadzie USA, gdzie zaproszono mnie na szkolenie ze zwalczania handlu ludźmi. A zaproszenie dostałem za zrobienie głośnej sprawy dotyczącej handlu ludźmi – tzw. ukraińskich obozów pracy w Warszawie, gdzie zmuszano do niewolniczej pracy wielu Ukraińców, w tym małoletnich. Zakończyła się skazaniem, to był precedensowy wyrok w Polsce o zmuszaniu ludzi do pracy przez wyzysk, tzw. współczesne niewolnictwo – opowiada prok. Drelewski. Twierdzi, że przedstawia się go jako prokuratora „od Nowaka” i „Margota”, ale w porównaniu z innymi sprawami, jakie prowadził, jedna jest marginalna, a druga znana głównie dlatego, bo dotyczy polityka.

„Laurka” od ministra. Adam Bodnar chwalił prokuratora Jana Drelewskiego i życzył mu „dalszych skutecznych działań”

Ostatnie trzy lata pracował w „pezetach”. Jakie sprawy prowadził? Np. o porwanie ze szczególnym udręczeniem (zapadł wyrok skazujący), sprawy dotyczące międzynarodowych grup przestępczych trudniących się np. przemytem migrantów czy zbrojnego gangu, który przemycał hurtowe ilości narkotyków. – Były to sprawy megapoważne, oparte na operacjach specjalnych, gdzie np. oficer CBŚ pod przykryciem wchodził do grupy przestępczej, by dopaść handlarzy narkotyków. Często oparte o kontrolę operacyjną, podsłuchy, „60-tki”, czyli tzw. małych świadków koronnych, o zakupy kontrolowane. Tym trudniejsze, że obwarowane wieloma rygorami – mówi nam Jan Drelewski. Obecnie ma śledztwa, gdzie jest ok. 18-20 osób aresztowanych, z zarzutami o poważne przestępstwa.  

Zastępca prokuratora generalnego, prok. Beata Marczak, odpowiedzialna za pion „PZ” w Prokuraturze Krajowej, negatywnie rozpoznała wniosek o odwołanie prok. Drelewskiego z delegacji w „pezetach”. Dotąd był doceniany. W lipcu 2022 r. na spotkaniu OECD brał udział jako referent sprawy przeciwko Sławomirowi Nowakowi – była modelowym przykładem starań Polski w walce z korupcją. Jeszcze niedawno jej prowadzenie pozytywnie oceniał minister Adam Bodnar. Wyraził uznanie, że prok. Drelewski dobrze kieruje międzynarodową polsko-ukraińską grupą śledczą „w sprawie o jedno z najpoważniejszych przestępstw”, co wymaga zachowania „szczególnej wnikliwości” oraz że „z dużym zaangażowaniem i profesjonalizmem wywiązuje się z obowiązków”. Życzył mu „dalszych skutecznych działań w ramach nadzorowanego śledztwa”.

– Zmienia się minister, ja zostaję odcięty od sprawy, w sądzie zostaje ona poszatkowana, wątek polski jest umarzany bez otwarcia przewodu sądowego. A prokuratora, który oskarżył osoby ze świecznika, teraz się „dojeżdża” oraz chce mu się wytaczać dyscyplinarkę – mówi rozgoryczony Drelewski. – Materiał dowodowy jest ten sam, a optyka się tak zmieniła, że podejrzany, który dziewięć miesięcy spędził w areszcie, w prime time w telewizji rządowej mnie krytykuje, a po dwóch tygodniach minister mnie odwołuje z delegacji. Czy to przypadek? – pyta.

Reklama
Reklama

Dyscyplinarki dla Jana Drelewskiego chciał jeden z oskarżonych 

Drelewski był odsuwany od sprawy stopniowo. – To był ubiegły rok, odcięto mnie od sprawy, ale wiedziałem, że będzie słuchany najważniejszy świadek oskarżenia, główna „60-tka”, czyli Jacek P. Kiedy telefonicznie zapytałem, kto mnie zastąpi, usłyszałem: „Nie przejmuj się, poradzimy sobie” – opowiada. Ale przesłuchanie było za kilka dni, materiał przepotężny – wspomina. – Musiałem zwrócić się z pisemną prośbą, żeby pozwolono mi obsadzić ten termin. I ja, czując się odpowiedzialny za sprawę, schowałem dumę do kieszeni i napisałem wniosek, że ponieważ jest to kluczowa czynność w sprawie, a nowy referent nie zdąży się zapoznać z materiałem, to ja bardzo proszę, żeby pozwolono mi pójść i przypilnować przesłuchania tego świadka. Łaskawie się zgodzili – opowiada prokurator.

Najczęściej spotykanym w praktyce sposobem łamania niezależności prokuratora jest pozbawienie go sprawy. Zwykle odbywa się to poprzez odebranie śledztwa lub przeniesienie go do innej jednostki prokuratury

prok. Jacek Skała, przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury

Po tym, jak we wrześniu 2025 r. asesor sądowy umorzył „polski wątek” sprawy, „zawiadomienie o popełnieniu przewinienia dyscyplinarnego wraz z wnioskiem o wszczęcie postępowania” złożył Dariusz K. – jeden z ówczesnych oskarżonych. Drelewskiego pięć dni później poproszono o odniesienie się do zarzutów pisma, m.in. że prowadził postępowanie „z niskich pobudek politycznych, w sposób rażąco stronniczy i przewlekły”. – Tam podnoszono, że niezasadnie wywiodłem akt oskarżenia, że niezasadnie wnosiłem o aresztowanie, że działałem na jakieś polityczne zamówienie. Napisałem, że moja ocena wynikała ze zgromadzonego materiału dowodowego, podzielały ją niezależne od siebie sądy różnych instancji, a jako prokurator jestem osobą apolityczną i bezstronną – mówi Drelewski.

I wówczas jego wyjaśnienia uznano za przekonujące, nie postawiono mu zarzutów dyscyplinarnych. W obecnym wniosku o dyscyplinarkę, autorstwa prokuratora okręgowego, niektóre zarzuty brzmią podobnie – jak chociażby ten o „uchybieniu godności urzędu”.

Co sprawa Jana Drelewskiego mówi o niezależności prokuratorskiej?

Według Jacka Skały, przewodniczącego Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury, sprawa Drelewskiego to klasyczny przykład naruszenia niezależności prokuratora prowadzącego sprawę, którą powinna się z urzędu zająć Krajowa Rada Prokuratorów. – Najczęściej spotykanym w praktyce sposobem łamania niezależności prokuratora jest pozbawienie go sprawy. Zwykle odbywa się to poprzez odebranie śledztwa lub przeniesienie go do innej jednostki prokuratury. Dlatego też jako Związek od lat postulujemy wprowadzenie do ustawy zakazu odbierania spraw i przenoszenia ich do innych prokuratur wbrew przepisom o właściwości miejscowej. Władze pozostają jednak na te apele głuche. Potrzebują bowiem tego instrumentu, zwłaszcza w sprawach politycznych – mówi prok. Jacek Skała, podkreślając, że prokurator powinien towarzyszyć swojej sprawie do samego końca, czyli do prawomocnego osądzenia.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Piotr Turek: Jak zagwarantować niezależność prokuratorską?

Pro

W tej sprawie – jak zaznacza – doszło do zupełnie niezrozumiałej sytuacji i niekonsekwencji. – Najpierw bowiem jeden prokurator przychylił się do wniosku obrony o umorzenie sprawy za plecami autora aktu oskarżenia, a potem inny prokurator (szef Prokuratury Okręgowej – red.) zaskarżył tę decyzję i skierował zażalenie. W zażaleniu, co wynika z oficjalnego komunikatu, podniesiono zarzut obrazy przepisów postępowania. Jednocześnie z uzasadnienia środka zaskarżenia wynika, że taka obraza nie miała wpływu na treść rozstrzygnięcia. Tym sposobem kierujący zażalenie zdyskwalifikował swój własny zarzut – wskazuje prok. Skała.

Innymi słowy, zażalenie na decyzję asesora z mokotowskiego sądu, niejako wymuszone przez opinię publiczną, zostało napisane w taki sposób, że sąd okręgowy decyzję sądu pierwszej instancji musiał „klepnąć”. Prok. Jacek Skała tłumaczy: – Podstawą uchylenia decyzji o umorzeniu mogła być bowiem jedynie taka obraza przepisów postępowania, która miała wpływ na treść rozstrzygnięcia. To jest absolutnie kuriozalna sytuacja, w której oskarżyciel publiczny prosi sąd drugiej instancji o przegraną, a potem w konsekwencji o odszkodowanie dla oskarżonego i zwrot zabezpieczonego mienia – wskazuje Jacek Skała.

Były minister Sławomir Nowak twierdzi, że jest niewinny. „Próbowano mnie złamać. Nie udało się im... Ale to już przeszłość... Bez triumfalizmu, ale po prostu cieszę się z tego zwycięstwa. Przed nami kolejne” – napisał na platformie X po umorzeniu „wątku polskiego”.

Reklama
Reklama

Główny proces toczy się przed warszawskim sądem. Sławomir Nowak jest oskarżony w nim o 17 przestępstw: korupcję, kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i pranie brudnych pieniędzy. Według prokuratury jako szef Ukrawtodoru miał żądać i przyjmować łapówki i ich obietnice na łączną kwotę 6,1 mln zł w zamian za wspieranie firm w zdobywaniu zleceń na remonty ukraińskich dróg.


Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Polityka
Sondaż „Rzeczpospolitej”: Polacy ocenili, czy rząd powinien realizować program SAFE mimo weta prezydenta
Polityka
Ma zadziałać efekt mrożący? Już jutro ujawnimy kulisy sprawy korupcyjnej Sławomira Nowaka
Polityka
Rośnie presja na wspólną listę. „Gwarancja dobrego wyniku KO i przegranych wyborów”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama