Reklama

Oscarowe nominacje nie dla łatwych bajek

O nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej walczą filmy pokazujące niepokoje dzisiejszego świata. Wielkie produkcje jak „Wicked: na dobre” czy „Avatar: Ogień i popiół” już wypadły z oscarowej rywalizacji.

Publikacja: 26.01.2026 14:38

Kadr w filmu Grzesznicy

Kadr w filmu Grzesznicy

Foto: materiały prasowe

Podczas ogłaszania tegorocznych nominacji oscarowych nie było zaskoczeń. W grze pozostało dziesięć filmów: „Grzesznicy”, „Jedna bitwa po drugiej”, „Bugonia”, „F1”, „Frankenstein”, „Hamnet”, „Wielki Marty”, „Sny o pociągach”, oraz dwa filmy zagraniczne: brazylijski „Tajny agent” i norweska „Wartość sentymentalna”. 

Reklama
Reklama

Rekord wszech czasów pobili „Grzesznicy” Ryana Cooglera, zdobywając 16 nominacji w różnych kategoriach. Poprzedni – po 14 nominacji ­– należał do trzech filmów „Wszystko o Ewie” z 1950 r., „Titanica” (1997) oraz „La La Land” (2019), który zresztą nagrody w kategorii najlepszego filmu nie dostał. 

Trudne społeczne diagnozy

„Grzesznicy” to film niestereotypowy, łączący opowieść o rasistowskim południu Stanów Zjednoczonych z początku lat 30. XX wieku z kinem pełnym świetnej muzyki i… horrorem. Dwaj bracia bliźniacy (grani przez Michaela B. Jordana) w eleganckich garniturach wracają z Chicago, gdzie pracowali dla Ala Capone do rodzinnego miasteczka na Południu, by tam założyć własny interes. Ma to być klub z muzyką na żywo i markowym alkoholem.

Przez ekran przewijają się rozmaite postacie: od marzącego o muzycznej karierze syna kaznodziei przez cały korowód ciekawych kobiet aż do chińskiego małżeństwa i nawiedzających tancbudę wampirów. Im dalej, tym bardziej „Grzesznicy” stają się opowieścią o świecie pełnym przemocy i traumach przechodzących z pokolenia na pokolenie. O próbie zachowania godności i różnych drogach życiowych, z których żadna nie przynosi zwycięstwa.

Ryan Coogler za duże pieniądze (podobno ok. 100 mln dolarów) zrobił film wpisujący się w kino artystyczne, stawiający trudne diagnozy społeczne, ale nie przynoszący żadnego katharsis. Przypominający, że zło zawsze może wrócić, bo nie zostało rozliczone. 

Reklama
Reklama

Równie niejednoznaczna w swojej wymowie jest wyróżniona 13 nominacjami „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona. Ten film, choć skupiony na losach ojca i córki, jest obrazem na wskroś politycznym. Grany przez Leonarda DiCaprio zapity i zaćpany były buntownik i rewolucjonista, na amerykańskiej prowincji wychowuje córkę. Gdy cienie przeszłości wracają i szesnastolatka zostaje uprowadzona przez dawnego oponenta, Bob w domowym szlafroku wybiega z domu, by skrzyknąć grupę dawnych kumpli.

Anderson pokazuje Amerykę skorumpowaną, pełną napięć na tle rasowym, owładniętą przez konflikty społeczne, kulturowe. Obnaża zwyrodnienia dzisiejszych systemów politycznych, niszczące ekstremizmy, ukrytą pod powierzchnią codzienności agresję.

Nie ulega wątpliwości, że Oscary zmieniają się. Hollywood nie wymaga happy endów, bo nie ma ich w życiu. Potwierdzają to również inne nominacje dla najlepszego filmu. Jak choćby dla „Wielkiego Marty’ego”  Josha Safdiego – osadzonej w latach 50. XX wieku historii ping-pongisty Marty’ego Mausera. Bohater jest chłopakiem o wybujałej ambicji, chce zostać mistrzem, niezależnie od ceny. Ta ambicja zaczyna usprawiedliwiać oszustwa, nieuczciwe gry, zachowania niegodne sportowca. Prowadzi do autodestrukcji. Ten film żyje dzięki kreacji Timothée Chalameta w roli tytułowej. 30-letni aktor dostał za nią swoją czwartą nominację do Oscara i ma spore szanse na pierwszą statuetkę, choć rywale są potężni, z Leonardo DiCaprio na czele. 

Sukcesy kina spoza Ameryki

Ogromną zmianą oscarową, trwającą zresztą już od kilku lat, jest rosnąca pozycja kina nieamerykańskiego, filmy zrealizowane poza USA zdobywają nominacje już nie tylko w kategorii kina zagranicznego. Ten rok przyniósł ogromny sukces „Wartości sentymentalnej”. Film Joachima Triera, który tydzień wcześniej zdobył komplet najważniejszych Europejskich Nagród Filmowych, teraz z równym powodzeniem przeskoczył za ocean. Zyskał uznanie Akademików jako film zagraniczny, ale też ma szanse na Oscara w sześciu innych kategoriach: najlepszego filmu, za reżyserię, montaż i dla czwórki (!) aktorów: Stellana Skarsgårda, Renate Reinsve, Elle Fanning i Ingi Ibsdotter Lilleas.

Reklama
Reklama

Trier opowiedział historię starzejącego się reżysera, który kiedyś zostawił żonę i małe dzieci, a po latach nieobecności wraca do rodziny. Chce nakręcić film, w którym miałaby zagrać jedna z jego córek, dziś znana aktorka teatralna. Nie jest to jednak uczciwe rozliczenie z latami, w których przy rodzinie go nie było. Raczej ucieczka w sztukę. Norweski reżyser z ogromną delikatnością i jednocześnie przenikliwością obserwuje relacje w dysfunkcyjnej rodzinie. Mówi o życiowych zakrętach, porażkach, o zadawanych bliskim ludziom ranach, ale czasem też o tęsknotach, przebaczaniu. Tylko czy sztuka jest w stanie zastąpić realne życie? Czy można pojawić się po latach i przynieść opuszczonym kiedyś dzieciom scenariusz filmu, uciekając od poważnej rozmowy? Ten kameralny film z jego amerykańskimi konkurentami łączy pesymizm spojrzenia na nasze codzienne relacje, tym razem w rodzinie. 

Ale w kategorii filmu zagranicznego członkowie Akademii równie silnie zwrócili się ku  kinu społeczno-politycznemu. Nominacje dostały opowieści o tragediach świata. Dziś, gdy w Iranie wrze, a władze starają się odciąć świat od informacji likwidując w całym kraju internet, film dysydenta Jafara Panahiego „To był tylko wypadek” nabiera szczególnej mocy. Były więzień polityczny przypadkiem spotyka tu oprawcę, który znęcał się nad nim i innymi osadzonymi w więzieniu. To film o zbrodni, karze, zemście. O litości. Ale też o tym, że zła nie daje się z człowieka wyplenić. Ono siedzi gdzieś głęboko i nie ma wyrzutów sumienia.

Mocnym kinem politycznym jest również brazylijski „Tajny agent”, w którym Kleber Mendonça Filho rozlicza dyktaturę lat 70. Pokazuje terror i korupcję, które odbijają się nawet na relacjach rodzinnych. A wreszcie Akademicy nie przeszli obojętnie obok wstrząsającego „Głosu Hind Rajab” Kouther Ben Hanii – opartej na autentycznych zdarzeniach historii pracowników palestyńskiego Czerwonego Krzyża usiłujących uratować sześcioletnią dziewczynkę błagającą o pomoc, umierającą w ostrzeliwanym przez izraelskich żołnierzy samochodzie. 

Czytaj więcej

„Grzesznicy” dostali 16 nominacji do Oscarów i pobili rekord wszech czasów

W tym roku, w którym Akademicy uhonorowali obrazy trudne i niejednoznaczne, przegranymi okazały się wielkie produkcje, które zwykle zyskiwały uznanie, jak choćby „Wicked: na dobre”, „Avatar: Ogień i popiół” czy nawet bajka o sławie „Jay Kelly” z George'em Clooneyem.

Reklama
Reklama

Teraz przed członkami Amerykańskiej Akademii Filmowej jest kampania reklamowa i druga tura głosowania. Gala wręczenia Oscarów odbędzie się 15 marca 2026 roku. 

Film
„Grzesznicy” dostali 16 nominacji do Oscarów i pobili rekord wszech czasów
Film
Dwoje Polaków z nominacją do Oscara
Film
„Hamnet”: film o małżeństwie Szekspira, który miesza w głowie jak AI
Film
„Europejskie Oscary” 2026: „Wartość sentymentalna” z kompletem głównych nagród
Film
„Teściowie 3” przyciągnęli 1,5 mln widzów do kina. Już do obejrzenia w streamingu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama