Ale są też tacy, którzy pracują ponad 30 godzin w tygodniu.
Maksymalny wymiar pracy nauczyciela wynosi 27 godzin, czyli półtora etatu – każdy większy wymiar jest niezgodny z prawem, poza nauczycielami zawodu. Aby nauczyciel mógł pracować ponad 1,25 etatu, konieczna jest wola zarówno dyrektora szkoły, jak i zgoda samego nauczyciela. Dla nauczyciela oznacza to wyższe dochody, a dla dyrektora – większą elastyczność w zarządzaniu.
Może należałoby podnieść pensum?
Nie ma takich pomysłów. Planujemy natomiast przygotowanie ustawy, która powiąże wynagrodzenia nauczycieli z zewnętrznym wskaźnikiem. Chodzi o to, aby ich płace nie były w tak dużym stopniu uzależnione od bieżących decyzji politycznych i tego, że może pojawić się władza, która – jak PiS – będzie wroga nauczycielom.
Mówimy o leżącym od miesięcy w Sejmie projekcie ZNP czy przygotujecie
swój?
Przygotujemy swój, ale na bazie rozwiązań, które zawierają tę samą ideę, czyli powiązanie płacy nauczyciela ze wskaźnikiem zewnętrznym.
Jaki będzie to wskaźnik? Taki jak w projekcie ZNP – średnia krajowa?
Pracujemy nad projektem. Konkretnych rozwiązań jeszcze nie ma.
Kiedy projekt będzie gotowy?
Do końca tej kadencji. Takie jest zobowiązanie ministry Barbary Nowackiej i wiem, że rozmawia już w tej sprawie z ministrem finansów.
Czy Andrzej Domański jest temu przychylny?
Z tego, co wiem, minister finansów rozumie ten problem i zdaje sobie sprawę, że nauczyciele powinni być priorytetem. Przypomnę, że w pierwszym roku rządów nauczyciele dostali 30 proc. podwyżki, podczas gdy inni pracownicy budżetówki otrzymali 20 proc.
Pracując ponad etat, co trzeci nauczyciel wpadł w drugi próg
podatkowy.
Tak pokazują dane za 2024 r. Nie mamy jeszcze danych za rok ubiegły, ale szacujemy, że będzie to ponad 40 proc. A są to dane dotyczące tych, którzy mają tylko jedno miejsce pracy.
Gdyby pracowali w
standardowym wymiarze czasu pracy, to nie płaciliby 32 proc. podatku.
System podatkowy jest taki sam dla wszystkich. Sama, gdy weszłam w drugi próg podatkowy, nie ucieszyłam się z mniejszego wpływu na konto.
Ostatnio głośno o
tym, że MEN chce regulować kwestie szkolnych strojów.
To nie jest prawo o strojach, lecz ustawa dotycząca praw i obowiązków uczniów, związana z powołaniem rzecznika praw ucznia. Oczywiście nie chodzi o wprowadzanie mundurków, ale np. o kwestie bezpieczeństwa. Bo chodzi o to, by szkoła mogła zareagować w sytuacji, gdy uczennica ma duże, okrągłe kolczyki, które podczas lekcji wychowania fizycznego mogą doprowadzić do urazu ucha. Dziś nauczyciele nie mają w takich sytuacjach realnych narzędzi działania. Ale pamiętajmy, że kolor włosów ucznia czy uczennicy nie ma żadnego wpływu na ich postępy w nauce.
Ustawa o rzeczniku praw ucznia miała wejść w życie od
września 2024 r., a wciąż nawet nie jest jeszcze gotowa. Kiedy będzie?
Obecnie jest na etapie Stałego Komitetu Rady Ministrów.
A co z frekwencją w szkole potrzebną do klasyfikowania
ucznia? Jej pułap miał być podniesiony z 50 proc. do… no właśnie – do ilu?
Chcemy przede wszystkim wprowadzić obowiązek podawania przez rodziców przyczyny nieobecności ucznia. Nie chodzi oczywiście o kontrolowanie rodziców, lecz o uświadomienie im, że obowiązek szkolny nadal istnieje i że nie każda nieobecność powinna być usprawiedliwiana automatycznie.
Czy edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa?
Edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa. Ale może też być tak, że część zajęć będzie obowiązkowa, a część będzie miała charakter dobrowolny. Oba rozwiązania są przez panią minister Nowacką rozważane.
To był błąd, że weszła do szkół jako nieobowiązkowa?
Wojna ideologiczna, którą widzieliśmy przy okazji ostatniego weta, powinna nam dobrze zobrazować, co by było, gdyby edukacja zdrowotna od początku była obowiązkowa. Ten rok pozwolił rodzicom zobaczyć realnie, jaka jest podstawa programowa, co dzieje się na lekcjach, a co jest tylko wymysłem histeryków.
A zniesienie obowiązkowych prac domowych było błędem?
Prace domowe dalej można zadawać, ale w dobie sztucznej inteligencji powinny wyglądać inaczej. Dziś na pewno nie będzie powrotu do tego, co było kiedyś. Natomiast mądre prace domowe, zindywidualizowane, dostosowane do potrzeb uczniów należy zadawać. I absolutnie podstawowym zadaniem nauczyciela jest danie uczniowi informacji zwrotnej, by on z tej pracy domowej mógł się czegoś nauczyć.
Nauczyciele mówią, że jak są nieobowiązkowe, nie na ocenę,
to uczniowie nie chcą ich robić.
To oznacza, że trzeba jeszcze popracować nad motywowaniem uczniów. Pamiętajmy przy tym, że nauczyciel zawsze ma możliwość oceniania aktywności ucznia, a jest to jeden z elementów wpływających na ocenę końcową.
Miały być rekomendacje IBE dotyczące prac domowych. Raz
nawet się ukazały, ale bardzo szybko zostały zdjęte, bo osoby, które były pod
nimi podpisane, twierdziły, że wcale nad nimi nie pracowały.
Zwracam uwagę, że dyrektor Kozakiewicz, która wówczas protestowała, nadal pracuje nad tymi rekomendacjami. Ze względu na okoliczności, jakie temu towarzyszyły, nie chcemy jednak mówić o nich publicznie, dopóki nie będą w pełni gotowe i zaakceptowane przez cały zespół.
Rozmówczyni
Katarzyna Lubnauer
Wiceministra edukacji, polityczka Koalicji Obywatelskiej, matematyczka i nauczycielka akademicka, a w latach 2017-2019 przewodnicząca partii Nowoczesna