Reklama

Jerzy Surdykowski: Weto prezydenta do DSA. Czy nie lepiej przecie pisać to w klozecie?

Nasz ukochany prezydent Karol Nawrocki ma na tyle mało lat, by należeć – tak jak jego rówieśnicy – do pokoleń obznajmionych z internetem i biegle poruszających się w przestrzeni wirtualnej. Jest jednak już na tyle zaawansowany w latach, by pamiętać z czasów swej wczesnej młodości świat bez internetu.

Publikacja: 11.01.2026 14:50

Prezydent Karol Nawrocki podczas XVIII Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę.

Prezydent Karol Nawrocki podczas XVIII Patriotycznej Pielgrzymki Kibiców na Jasną Górę.

Foto: PAP/Waldemar Deska

Otóż ten miniony świat pozostawiał miejsce dla nieuniknionej skłonności każdego człowieka, jaką jest chęć zaklęcia szpetnie od czasu do czasu, powiedzenia o bliźnich czegoś brzydkiego, publicznego stwierdzenia, że „Kaśka jest głupia i brzydka”, a nawet wezwania, aby ktoś przylał naszemu dzielnicowemu. Nie są to potrzeby zaszczytne i godne pochwały, ale wraz z innymi czynnościami fizjologicznymi, jakimi nie należy się chwalić, znalazły swoje miejsce w klozetach.

Reklama
Reklama

Jak internet stał się jednym wielkim ogólnoświatowym wychodkiem?

Publiczny wychodek, szkolna lub biurowa ubikacja, a nawet kolejowa toaleta dobrze nadawały się na tablice ogłoszeniowe ludzkich brudów. Wchodząc tam, wiadomo było, że zobaczy się wydaliny i powącha smród. Jeśli komuś było tego mało, mógł kontynuować miłe mu paskudzenie w jakimś załamaniu murów lub w odludnym zaułku.

Czytaj więcej

Sławomir Wikariak: Prezydent ufa big techom, nie państwu

Niestety, internet przyszedł wraz z poprawą stanu wychodków, ich wysprzątaniem, nawet wykafelkowaniem. Swymi możliwościami obdarzył również miłośników paskudztwa; nie muszą już – nieszczęśni – tułać się po brudnych ustępach i podobnie wstydliwych zakamarkach. Rychło okazało się, że pisząc cokolwiek w internecie, jest się równie anonimowym jak miłośnik smrodu w niegdysiejszym wychodku, a jak to komuś nie wystarcza, może sięgnąć po protokół VPN zapewniający całkowitą anonimowość.

W ten sposób internet stał się jednym wielkim ogólnoświatowym wychodkiem; wytrwali bywalcy tych „przybytków wolnego słowa” nie muszą już uszkadzać tynków i niszczyć kafelków. Wstyd ich nie ogranicza, bo któż wstydziłby się czegokolwiek w czasach Groka, który na jedno kliknięcie rozbiera twój wizerunek do naga i rozpowszechnia w sieci?

Reklama
Reklama

Dlaczego prezydent Karol Nawrocki zawetował akt o usługach cyfrowych (DSA)?

Pół biedy z wyzwiskami i inną smrodliwą gadaniną, ale co zrobić z oszustami, którzy wyłudzają hasła w sieci i obrabowują cudze konta? Z pedofilem zaczajonym na ofiary? Ze zgrają niedorostków, która akurat się uparła, aby uprzykrzać życie twojemu dziecku? Czy to jeszcze wolność słowa, czy już bandytyzm?

Pan prezydent – wetując zmianę ustawy o usługach elektronicznych – stwierdził, że to legalna ekspresja wolności słowa. Ale może domniemuje, że tak myślą wolni ludzie w wolnym internecie, a więc jego własny elektorat?

Opinie polityczno - społeczne
Hubert Salik: Przejęcie Grenlandii w amerykańskim kinie gangsterskim
Opinie polityczno - społeczne
Piotr Kłodziński: Selekcja negatywna w rządzie. Dlaczego państwo odrzuca najsprawniejszych ludzi?
Opinie polityczno - społeczne
Wojciech Warski: Polacy zagrażają własnemu bezpieczeństwu
Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Komu podziękować za transformację
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Gdyby Rosjanie finansowali dziś Leszka Millera, użyliby bitcoina
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama