Reklama

Sąd: szkoła musi używać preferowanego imienia ucznia transpłciowego. Przełomowy wyrok

Uczeń w okresie tranzycji ma prawo do tego, by zwracać się do niego innym imieniem niż metrykalne. Nawet jeśli nie doszło do formalnego uzgodnienia płci, ani do oficjalnej zmiany imienia - wskazał Sąd Apelacyjny w Rzeszowie w prawomocnym wyroku.
Sąd: szkoła musi używać preferowanego imienia ucznia transpłciowego. Przełomowy wyrok

Foto: AdobeStock

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie prawa przysługują transpłciowym uczniom, jeśli chodzi o zwracania się do nich imieniem preferowanym?
  • Jakie stanowisko przyjął Sąd Apelacyjny w Rzeszowie w sprawie transpłciowej uczennicy i jakie argumenty były kluczowe podczas postępowania sądowego?
  • Jak brak empatii i odpowiedniego dostosowania się do potrzeb ucznia może wpłynąć na jego zdrowie psychiczne i życie szkolne?
  • Dlaczego orzeczenie sądu jest istotne dla innych szkół i jakie są jego implikacje dla uczniów transpłciowych?
  • Jakie mogą wystąpić trudności praktyczne w implementacji tego wyroku, zwłaszcza w kontekście niepełnoletnich uczniów?
  • W jaki sposób sądy mogą wpływać na umacnianie ochrony praw osób transpłciowych niezależnie od lokalnych uwarunkowań społecznych?

Rozpatrywana przez rzeszowski sąd sprawa dotyczyła transpłciowej uczennicy szkoły średniej Wiktorii. Dziewczyna po rozpoczęciu medycznej tranzycji (przedstawiła dokumenty) zwróciła się do dyrektora szkoły, by zwracano się do niej nowym, żeńskim imieniem i kobiecymi zaimkami. – Prośba uczennicy nie spotkała się ze zrozumieniem dyrektora szkoły, który uznał, że zanim nie dojdzie do formalnej zmiany imienia i oznaczenia płci, w szkole będzie używane to imię, które jest w dokumentach – opowiada „Rzeczpospolitej” Damian Ruhm, pełnomocnik Wiktorii. – To była kwestia dyrektora szkoły, bo jak wynikało z zaprezentowanych wyników ankiety, nauczyciele uważali, że szkoła powinna być przyjazna osobom transpłciowym. Część kadry starała się zwracać neutralnie, choć to nie zawsze wychodziło, a część starała się w ogóle nie zwracać do uczennicy, co też było wykluczające – opowiada radca prawny.

W rezultacie, jak zaznacza Ruhm, doszło do pogorszenia stanu zdrowia psychicznego Wiktorii, stopniowego wycofywania się z życia szkoły i w konsekwencji zmiany placówki na inną.

Sąd: zabrakło empatii i troski o dobro ucznia

Sprawa trafiła do sądu. – Pozew opierał się na zarzucie naruszenia takich dóbr osobistych jak godność, zdrowie i prawo do prywatności. Było bowiem jasne, że uporczywe misgenderowanie (zwracanie się do kogoś lub mówienie o kimś przy użyciu niewłaściwej formy gramatycznej, zaimków lub określeń płci, które nie są zgodne z tożsamością płciową tej osoby – red.) pani Wiktorii było dla niej poniżające, uprzedmiotawiające – mówi pełnomocnik uczennicy. – Tymczasem nauczyciel ma obowiązek kierowania się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę moralną i obywatelską, z poszanowaniem godności osobistej ucznia. Jednocześnie żaden przepis prawa nie zakazuje zwracania się do ucznia imieniem innym niż metrykalne. Szkoła tego poglądu od początku broniła jak niepodległości, ale nie przedstawiała na jego poparcie żadnych merytorycznych argumentów – dodaje.

Czytaj więcej

Zaskakujące badanie dot. osób LGBT+. Nigdzie nie ma ich tak mało jak w Polsce
Reklama
Reklama

Sąd Okręgowy, w którym toczyło się postępowanie w I instancji, nie uznał tych argumentów. Rozstrzygnięcie na korzyść Wiktorii wydał dopiero Sąd Apelacyjny, a kluczowym dowodem było nagranie rozmowy uczennicy z dyrekcją szkoły (bez zgody osób nagrywanych). „Nie ma przepisów, które nakazywałyby nauczycielowi korzystanie wyłącznie z danych metrykalnych ucznia, bądź zakazywałyby zwracania się do uczniów innym imieniem czy choćby zdrobnieniem ich imienia. (…) Absolutnie możliwość zwracania się do powódki preferowanym przez nią imieniem nie była uzależniona od przedłożenia dokumentu, choćby prawomocnego wyroku ustalającego płeć żeńską u powódki. Żaden przepis prawa nie nakazuje tego” – podał sąd w uzasadnieniu wyroku, który częściowo udostępniła pełnomocnik na stronie swojego bloga dyskryminowani.pl. Sędziowie podkreślili też, że „po stronie placówki, jej nauczycieli, dyrekcji brakło wrażliwości na potrzeby drugiego człowieka, empatii”.  

 – Cieszy nas ten wyrok, bo jasno pokazuje innym szkołom, jak należy postępować w podobnych sytuacjach. Cieszy nas też to, że wyrok zapadł na Podkarpaciu, które uznawane jest za bardzo konserwatywny region Polski. To oznacza, że po rzetelnym zapoznaniu się z informacjami o osobach transpłciowych oraz dotychczasowym orzecznictwem sądów i trybunałów, poszanowanie i ochrona ich praw staje się rzeczą oczywistą, niezależnie od światopoglądu, przynależności religijnej czy politycznej – mówi Ruhm.  

To może być kłopotliwe dla szkół w sytuacji, gdy uczeń jest niepełnoletni

Wyrok ma jednak znaczenie nie tylko dla Wiktorii, ale także dla innych szkół, w których uczą się transpłciowe dzieci. – To daje jasność innym szkołom. Teraz placówka nie będzie mogła odrzucić prośby transpłciowego ucznia, by zwracać się do niego innym imieniem. Przecież nauczyciele często używają zdrobnień imienia, a czasami wręcz  ksywki, ale gdy pojawia się uczeń transpłciowy, nauczyciele chyba na wszelki wypadek, zwracają się do niego oficjalnym, metrykalnym imieniem. To zupełnie niepotrzebne i krzywdzące robienie szumu wokół całej sprawy, które nie ma nic wspólnego z dobrem dziecka – mówi „Rzeczpospolitej” Łukasz Korzeniowski, specjalista prawa oświatowego i założyciel Stowarzyszenia Umarłych Statutów – organizacji, która śledzi szkolne absurdy. – Jeśli nauczyciel nie będzie się do tego stosował, musi się liczyć z sankcjami takimi jak zadośćuczynienie czy nawet postępowanie dyscyplinarne. Oczywiście, w dokumentach, zaświadczeniach, świadectwach musi widnieć, do czasu formalnej zmiany, oficjalne imię metrykalne, ale na co dzień nie ma co robić z tego problemu – dodaje Korzeniowski.

Czytaj więcej

Osoby transpłciowe mają problemy przy zmianie pracy. Jest luka w przepisach

Praktyka może jednak być kłopotliwa, zwłaszcza jeśli dotyczy niepełnoletniego ucznia. – Mieliśmy w szkole transpłciowe dzieci. Uznaliśmy, że jeśli rodzice zwrócą się do nas, by używać innego imienia, to uwzględnialiśmy tę prośbę. Ale kiedyś była taka sytuacja, że uczeń prosił, by traktować go jak uczennicę i zwracać się żeńskim imieniem, ale stanowczo sprzeciwiali się temu rodzice. Ostatecznie decydujący głos mieli rodzice – mówi dyrektor jednej z podwarszawskich szkół.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Edukacja
Nie tylko porodówki. Pod nóż pójdą także przedszkola w całej Polsce
Edukacja
Katarzyna Lubnauer: Ideologiczne zacietrzewienie Karola Nawrockiego źle wróży edukacji
Edukacja
Zamieszanie wokół reformy edukacji. Czy będzie weto prezydenta? MEN ma już plan B
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama