Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie prawa przysługują transpłciowym uczniom, jeśli chodzi o zwracania się do nich imieniem preferowanym?
- Jakie stanowisko przyjął Sąd Apelacyjny w Rzeszowie w sprawie transpłciowej uczennicy i jakie argumenty były kluczowe podczas postępowania sądowego?
- Jak brak empatii i odpowiedniego dostosowania się do potrzeb ucznia może wpłynąć na jego zdrowie psychiczne i życie szkolne?
- Dlaczego orzeczenie sądu jest istotne dla innych szkół i jakie są jego implikacje dla uczniów transpłciowych?
- Jakie mogą wystąpić trudności praktyczne w implementacji tego wyroku, zwłaszcza w kontekście niepełnoletnich uczniów?
- W jaki sposób sądy mogą wpływać na umacnianie ochrony praw osób transpłciowych niezależnie od lokalnych uwarunkowań społecznych?
Rozpatrywana przez rzeszowski sąd sprawa dotyczyła transpłciowej uczennicy szkoły średniej Wiktorii. Dziewczyna po rozpoczęciu medycznej tranzycji (przedstawiła dokumenty) zwróciła się do dyrektora szkoły, by zwracano się do niej nowym, żeńskim imieniem i kobiecymi zaimkami. – Prośba uczennicy nie spotkała się ze zrozumieniem dyrektora szkoły, który uznał, że zanim nie dojdzie do formalnej zmiany imienia i oznaczenia płci, w szkole będzie używane to imię, które jest w dokumentach – opowiada „Rzeczpospolitej” Damian Ruhm, pełnomocnik Wiktorii. – To była kwestia dyrektora szkoły, bo jak wynikało z zaprezentowanych wyników ankiety, nauczyciele uważali, że szkoła powinna być przyjazna osobom transpłciowym. Część kadry starała się zwracać neutralnie, choć to nie zawsze wychodziło, a część starała się w ogóle nie zwracać do uczennicy, co też było wykluczające – opowiada radca prawny.
W rezultacie, jak zaznacza Ruhm, doszło do pogorszenia stanu zdrowia psychicznego Wiktorii, stopniowego wycofywania się z życia szkoły i w konsekwencji zmiany placówki na inną.
Sąd: zabrakło empatii i troski o dobro ucznia
Sprawa trafiła do sądu. – Pozew opierał się na zarzucie naruszenia takich dóbr osobistych jak godność, zdrowie i prawo do prywatności. Było bowiem jasne, że uporczywe misgenderowanie (zwracanie się do kogoś lub mówienie o kimś przy użyciu niewłaściwej formy gramatycznej, zaimków lub określeń płci, które nie są zgodne z tożsamością płciową tej osoby – red.) pani Wiktorii było dla niej poniżające, uprzedmiotawiające – mówi pełnomocnik uczennicy. – Tymczasem nauczyciel ma obowiązek kierowania się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę moralną i obywatelską, z poszanowaniem godności osobistej ucznia. Jednocześnie żaden przepis prawa nie zakazuje zwracania się do ucznia imieniem innym niż metrykalne. Szkoła tego poglądu od początku broniła jak niepodległości, ale nie przedstawiała na jego poparcie żadnych merytorycznych argumentów – dodaje.
Czytaj więcej
Polska jest na ostatnim miejscu, jeśli chodzi o odsetek osób LGBT+ w populacji. To informacja z m...