Barbara Nowacka, która we wtorek była gościem Radia Zet, zdecydowanie oceniła, że media społecznościowe szkodzą dzieciom i młodzieży. Potwierdziła, że resort edukacji prowadzi prace nad ograniczeniem dostępu do social mediów. - Projekt w tej sprawie ma być projektem poselskim, gdyż to daje nam szerszą możliwość realnej współpracy z organizacjami pozarządowymi – wyjaśniła ministra.
Czytaj więcej
1 września 2027 r. ruszy pierwsza faza wdrażania centralnego, państwowego dziennika elektronicznego dla szkół z logowaniem opartym na mObywatelu -...
Szefowa MEN: wprowadzimy wysokie kary dla platform społecznościowych
- Taki projekt jest konieczny. Myślę, że już żeśmy dojrzeli do tego jako społeczeństwo. (...) W niektórych mediach społecznościowych są treści od pornograficznych, po hejterskie, nienawistne, wykluczające, po wręcz zachęcające do samobójstwa. Półtora miliona dzieci między 7. a 13. rokiem życia ma konta w mediach społecznościowych. Mamy udawać, że nie ma problemu czy wymagać od big techów, żeby wreszcie przejęły odpowiedzialność? - zapytała Nowacka.
Ministra edukacji nie zgadza się z opinią ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego, że ograniczenia wiekowe w korzystaniu z sociali będzie trudno egzekwować, bo nie można zmusić do tego platform społecznościowych.
Czytaj więcej
Eksperci są sceptyczni w kwestii pomysłu podnoszenia granicy wieku, od jakiej nastolatkowie mogliby korzystać z social mediów. W ich ocenie choć sa...
- Możemy zmusić - stwierdziła Barbara Nowacka i przywołała przykład Australii, gdzie od niedawna obowiązuje zakaz dostępu do mediów społecznościowych dla osób poniżej 16. roku życia. - Jak? Poprzez wysokie kary dla tych, którzy pozwalają dziecku 7-letniemu, 8-letniemu zainstalować się na platformie, kary dla platform. Robimy, nie gadamy, skoro inni dali radę. Nie możemy być bierni i patrzeć, że dzieciaki są w kryzysie zdrowia psychicznego i stosować półśrodki albo mówić poczekajmy chwilę – mówiła ministra. Dodała, że nad podobnymi przepisami pracują też Francja i Dania.
Barbara Nowacka: w szkole bez wielkich kolczyków, kolorowe włosy mogą zostać
Na pytanie, czy każdy uczeń powinien mieć całkowitą dowolność w kwestii ubiory, szefowa MEN odpowiedziała, że trzeba wprowadzać pewne ograniczenia. Będą one określone w ustawie o prawach i obowiązkach ucznia, którą przygotował jej resort.
- Dzisiaj nie ma żadnych norm, żadnych przepisów. Jest po prostu dżungla i wolna amerykanka. Z jednej strony uczniowie mogą wszystko, a z drugiej strony nauczyciele wprowadzają własne założenia. Uporządkujmy to wreszcie – stwierdziła Barbara Nowacka.
Jak wyjaśniła, obecnie szkoły mogą wprowadzić w statutach obowiązkowe mundurki lub jednolite stroje np. galowe. - I to zostaje. Wprowadzamy dwie zasady, które dzisiaj nie są nigdzie określone. Po pierwsze ubiór, który szanuje normy społeczne. Myślę, że bardzo mocno opadające spodnie męskie mogą przekraczać pewne normy społeczne i chęć uczestniczenia reszty klasy w pewnych widokach. Szczególnie, że w większości szkół młodzież siedzi plecami do koleżeństwa – wskazała ministra.
Czytaj więcej
Czy dyrektor krakowskiego LO mógł umówić ucznia do fryzjera? Co mu za to grozi? I jak powinien zostać napisany szkolny statut, by nie godził w praw...
W przypadku uczennic jej zdaniem mogą wchodzić w grę względy bezpieczeństwa.
- Modne są wielkie kolczyki, które mogą nie być bezpieczne np. na lekcjach WF-u. Nauczyciele mają rację, mówiąc „zdejmij kolczyki”, ale nie mają umocowania prawnego. Więc chcemy im dać to narzędzie, żeby mogli wesprzeć swoje argumenty przepisami prawa – zapowiedziała Barbara Nowacka.
Jak twierdzi, już od dawna w szkołach zdarzają się sytuacje, że uczniowie odmawiają wykonania polecenia nauczyciela, a rodzice stają po ich stronie mówiąc do nauczyciela „nie masz prawa”.
- Spór trafia do kuratorium, a kurator rozstrzyga zgodnie z prawem, czyli po stronie rodzica. A my uważam, że ma prawo nauczyciel uważać, że na zajęciach uczniowie mają mieć strój bezpieczny – wyjaśniła szefowa MEN.
Na pytanie co z włosami, Barbara Nowacka odpowiedziała, że nie są one częścią ubioru. - Uczniowie mają prawo mieć włosy w kolorze, w którym będą chcieli. A golenie głowy, bo się nauczycielowi nie podoba długość włosów lub fryzura, nie jest właściwe – tłumaczyła.
Mediator pomoże rozwiązać spór rodzica ze szkołą
Ministra powiedziała, że te kwestie muszą być uregulowane ustawowo. Stąd gotowy już projekt ustawy o prawach i obowiązkach ucznia.
- Projekt czeka na Komitet Stały Rady Ministrów. Tam regulujemy też to, co jest bardzo potrzebne: wsparcie rzecznikowskie. Kuratoria są zalewane skargami na drobne konflikty, które można rozwiązać w dialogu. Tam gdzie działają rzecznicy praw ucznia, te sprawy są znacznie łatwiej rozwiązywane. Oprócz tego planujemy wprowadzenie - już w innej ustawie - mediacji jako narzędzia w rozwiązywaniu konfliktów rodzicami a nauczycielami - zapowiedziała szefowa MEN.