W środę Finlandia i Szwecja formalnie złożyły wnioski o członkostwo w NATO. Nastawienie wobec obecności w Sojuszu Północnoatlantyckim w tych państwach, które dotychczas były neutralne, radykalnie zmieniło się po inwazji Rosji na Ukrainę.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zapowiadał, że Ankara nie poprze wniosku Szwecji i Finlandii o przystąpienie do NATO. Mówił, że Turcja ma do Szwecji i Finlandii pretensje o to, że wspierają one kurdyjskie organizacje, które Turcja uważa za terrorystyczne. Ankara zwracała uwagę, że oba państwa nie zgadzają się na ekstradycję obywateli Turcji, których kraj ten uważa za terrorystów i nie zgadzają się na eksport określonych rodzajów uzbrojenia do Turcji.

Czytaj więcej

Szojgu: Na zachodzie Rosja rozmieści ponad 10 nowych jednostek wojskowych

W piątek turecki prezydent przekazał, że rozmawiał o sprawie z premierem Holandii oraz że w sobotę przeprowadzi rozmowy z przedstawicielami Finlandii i Wielkiej Brytanii. Erdogan nie wskazał, z kim konkretnie ma rozmawiać. - Oczywiście będziemy kontynuować wszystkie te dyskusje, aby nie przerywać dyplomacji - stwierdził w rozmowie z dziennikarzami.

Przywódcy państw Zachodu wyrażali przekonanie, że obiekcje Turcji nie zablokują rozszerzenia NATO o Finlandię i Szwecję, nie mówili jednak, w jaki sposób chcą zmienić stanowisko Ankary. W piątek Erdogan skrytykował Zachód za to, że ten nie postrzega Powszechnych Jednostek Ochrony (YPG), działającej na terenie Syrii kurdyjskiej milicji, jako grupy terrorystycznej.

Czytaj więcej

Oficjalnie: Finlandia i Szwecja złożyły wnioski o wstąpienie do NATO

Turecki przywódca zarzucał Szwecji i Finlandii udzielanie schronienia ludziom z YPG, która dla Ankary jest odłamem działającej w Turcji Partii Pracujących Kurdystanu, PKK, oraz organizacji islamskiego kaznodziei Fethullaha Gulena, oskarżanego przez tureckie władze o nieudany zamach stanu sprzed 6 lat.

Erdogan mówił, że jeśli delegacje ze Szwecji i Finlandii planują podróż do Ankary, by porozmawiać o obiekcjach Turcji, to nie powinny się fatygować. Jak informowała agencja Reutera, Sztokholm i Helsinki nie zgodziły się na wydalenie 33 osób, podejrzewanych przez Turcję o powiązania z grupami uważanymi przez Ankarę za terrorystyczne.