Mirosław K. z wydziału ruchu drogowego otrzymał z kolegą z patrolu zgłoszenie o kolizji dwóch samochodów w al. Niepodległości w Warszawie. Do spowodowania kolizji przyznał się Mateusz P. Policjanci ukarali go mandatem i zakazali dalszej jazdy.

Kilka godzin później Mateusz P. złożył w Biurze Spraw Wewnętrznych KGP w Warszawie zawiadomienie, że policjantom biorącym udział w interwencji wręczył 500 zł łapówki. Twierdził, że złożyli mu korupcyjną propozycję i zagrozili odholowaniem samochodu. Po otrzymaniu łapówki pomogli mu uruchomić samochód i pilotowali go na Gocław, gdzie pracował na budowie.

W pierwszym procesie Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotów skazał obu policjantów na więzienie w zawieszeniu. Sąd okręgowy uchylił wyrok, wytykając m.in. liczne braki i zaniedbania w śledztwie. Po ponownym procesie obaj funkcjonariusze zostali uniewinni.

Po uprawomocnieniu się wyroku Mirosław K. pozwał oskarżającego go mężczyznę o naruszenie dóbr osobistych, domagając się wysokiego zadośćuczynienia. Uzasadnił, że do momentu pomówienia pełnił nienaganną służbę. Za jej wzorowy przebieg otrzymywał liczne wyróżnienia, nagrody pieniężne i listy pochwalne. Po fałszywych oskarżeniach został zawieszony w czynnościach służbowych na czas trwania postępowania karnego, czyli ponad trzy i pół roku. Długotrwały proces karny, świadomość, że został fałszywie oskarżony, konieczność udowadniania niewinności, ostracyzm środowiska wywołały w nim narastającą frustrację, która przerodziła się w długotrwałe cierpienia psychiczne i fizyczne. Musiał korzystać z porad specjalistów. Okres zawieszenia negatywnie i nieodwracalnie wpłynął też na jego możliwości awansowe.

Sąd Okręgowy w Lublinie uznał roszczenie za uzasadnione. Stwierdził, że działanie pozwanego polegające na złożeniu fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa dokonane wyłącznie w ramach rewanżu za legalne ukaranie przez funkcjonariusza naruszało w poważny sposób dobra osobiste Mirosława K. w postaci dobrego imienia uczciwie pracującego funkcjonariusza. Przyznał mu za to 20 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd uznał także, że policjantowi należy się 15 tys. zł zadośćuczynienia za  rozstrój zdrowia.

Sąd Apelacyjny w Lublinie podwyższył zadośćuczynienie za rozstrój zdrowia o 45 tys. zł. To oznacza, że Mateusz P. musi zapłacić policjantowi łącznie 80 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd podkreślił, że zachowanie pozwanego zasługuje na szczególną krytykę, ponieważ w trakcie kolejnych procesów cały czas podtrzymywał fałszywe oskarżenia, chociaż zdawał sobie sprawę, że jego zarzuty są niewiarygodne.