Reklama

KE przedstawiła Industrial Accelerator Act. „Made in Europe” ocali 600 tys. etatów?

Komisja Europejska zaproponowała w środę akt w sprawie akceleratora przemysłowego, czyli Industrial Accelerator Act. Jak słyszymy w Komisji, IAA ma odwrócić negatywny trend w motoryzacji, przez który Europa może utracić 600 tys. miejsc pracy w 10 lat.
Wiceprzewodniczący wykonawczy UE ds. dobrobytu i strategii przemysłowej Stéphane Sejourne podczas ko

Wiceprzewodniczący wykonawczy UE ds. dobrobytu i strategii przemysłowej Stéphane Sejourne podczas konferencji prasowej z okazji ogłoszenia unijnej ustawy o akceleratorze przemysłowym

Foto: Nicolas TUCAT / AFP

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są założenia Industrial Accelerator Act zaproponowanego przez Komisję Europejską?
  • Dlaczego Industrial Accelerator Act jest ważny dla przemysłu motoryzacyjnego w Europie?
  • Jakie sektory gospodarki europejskiej mogą bezpośrednio skorzystać z przyjęcia Industrial Accelerator Act?
  • W jaki sposób nowe regulacje mogą wpłynąć na zależność Europy od dostawców spoza UE?
  • Jakie są główne kontrowersje i wyzwania związane z wdrożeniem wymogów „Made in Europe”?

Komisja Europejska przyjęła dziś wniosek ustawodawczy aktu wyczekiwanego przez europejski przemysł, zwłaszcza motoryzację, natomiast nieco krytykowanego przez ekonomistów, czyli Akt o akceleratorze przemysłowym (Industrial Accelerator Act, IAA). Zadaniem tej nowej polityki jest wzmocnienie długoterminowej odporności europejskiej gospodarki, wzmocnienie silnego wspólnego rynku, by zwiększyć zapotrzebowanie na europejskie towary i technologie oraz maksymalizować wartość dodaną zagranicznych inwestycji.

Akt ten, jak opisywaliśmy w „Rzeczpospolitej”, stworzy politykę nazywaną roboczo „Made in Europe” lub „Buy European”, która będzie uzależniać dofinansowanie dla przemysłu od wystarczająco wysokiej produkcji towarów w Europie. Jak „Rzeczpospolita” usłyszała na spotkaniu technicznym w sprawie tego dokumentu, IAA ma odwrócić negatywny trend w motoryzacji. Jeśli nie zostanie powstrzymany, Europa utraci 600 tys. miejsc pracy w ciągu dekady, a może nawet tylko pięciu lat. To efekt rosnącej nieuczciwej konkurencji na świecie i rosnącej zależności od dostawców spoza UE w strategicznych sektorach.

600 tys. miejsc pracy mniej czy 150 tys. więcej? 

– W obliczu bezprecedensowej niepewności na świecie i nieuczciwej konkurencji przemysł europejski może liczyć na przepisy tego aktu w celu pobudzenia popytu i zagwarantowania odpornych łańcuchów dostaw w strategicznych sektorach – mówi Stéphane Séjourné, wiceprzewodniczący KE ds. dobrobytu i strategii przemysłowej cytowany w komunikacie Komisji. IAA ma stworzyć miejsca pracy dzięki skierowaniu dotacji, czyli pieniędzy podatników, na produkcję europejską, co w założeniu ma przynieść zmniejszenie europejskiej zależności i zwiększyć suwerenność ekonomiczną Europy.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

„Made in Europe” na nowych zasadach. Stawką są miejsca pracy w Polsce

Faktycznie Bruksela ma nadzieję, że akt nie tylko zatrzyma utratę miejsc pracy, ale stworzy kolejnych 150 tys. etatów, zwłaszcza w produkcji baterii i akumulatorów. Na spotkaniu dla dziennikarzy eksperci KE pokazywali mapę UE z zaznaczonymi zakładami przemysłowymi, które zostaną objęte wpływem tego aktu. Fabryki były rozsiane w całej Europie, wiele z nich w Polsce. Akt ten ma na celu zwiększenie popytu na niskoemisyjne technologie i produkty wytwarzane w Europie, a wymaganie co najmniej 75 proc. produkowanych na miejscu części, czyli „local content” ma przyczynić się do pobudzenia produkcji, rozwoju przedsiębiorstw i tworzenia miejsc pracy w UE. 

Pierwsze zalecenia związane z uzależnieniem wsparcia finansowego od produkcji na terenie Europy były zawarte już w głośnym raporcie Draghiego. IAA wprowadza wymogi „made in Europe” lub dotyczące niskoemisyjności w odniesieniu do zamówień publicznych i systemów wsparcia publicznego. Wskazuje on też wybrane sektory strategiczne, do których będzie miał zastosowanie, a które odpowiadają za 15 proc. produkcji UE. Chodzi tu o produkcję stali, cementu, aluminium, samochodów i technologii neutralnych emisyjnie, a także sektory energochłonne, np. chemiczny. Państwa członkowskie będą musiały ustanowić jednolity cyfrowy proces wydawania pozwoleń w celu przyspieszenia projektów produkcyjnych.

Czytaj więcej

Robert de Groot, wiceprezes Europejskiego Banku Inwestycyjnego: Nabój to nie inwestycja

Spada udział przemysłu w PKB Europy

Na konieczność reakcji władz UE wskazują przywoływane przez KE dane. Udział produkcji w PKB spadł z 17,4 do 14,3 proc. w ciągu ostatnich 25 lat, wolumen produkcji spadł w ciągu ostatnich pięciu lat o ponad 20 proc. W szczególnie ciężkiej sytuacji jest motoryzacja, której rynek zabiera produkcja z Chin. KE zaczęła działać w tym obszarze nieco bardziej zdecydowanie po tym, gdy unijne śledztwo wykazało wysokie subsydia chińskiego rządu dla eksportu samochodów z Państwa Środka.

Jednak unijna motoryzacja jest też w wysokim stopniu zależna od chińskich komponentów. Według KE, zwłaszcza w produkcji pojazdów elektrycznych, gdzie ta zależność od Chin jest znacznie wyższa w porównaniu do pojazdów z silnikiem spalinowym. Dziś ok. 80 proc. baterii używanych w UE jest importowane z Chin oraz nawet 94 proc. paneli solarnych.

Reklama
Reklama

Jak opisywaliśmy w „Rz”, nie wszyscy w Brukseli są zwolennikami tego rozwiązania. Nawet Valdis Dombrovskis, wcześniej komisarz ds. handlu, dziś komisarz ds. gospodarki i wydajności UE, w przeddzień publikacji IAA na konferencji EBI w Luksemburgu nie krył pewnych wątpliwości wobec preferencji europejskich. – To jasne, że musimy wzmocnić nasze bezpieczeństwo gospodarcze i strategiczną autonomię. Rozwinąć sektory strategiczne dla przyszłej gospodarki, w tym np. surowce krytyczne – mówił Dombrovskis, ostrzegając przed za daleko posuniętym protekcjonizmem, w który łatwo wpaść projektując takie obostrzenia. – Osobiście wolę mówić nie o „made in Europe”, a „made with Europe”, by upewniać się, że w konstruktywny sposób współpracujemy z zewnętrznymi partnerami – mówił Dombrovskis.

Innymi sposobami na postawienie się coraz bardziej asertywnym partnerom handlowym, jak w brukselskim żargonie nazywane są polityki USA i Chin, jest dywersyfikacja relacji handlowych, dlatego właśnie KE taki nacisk położyła na domknięcie umów handlowych z Mercosurem i zakończenie negocjacji z Indiami.

IAA stawia warunki dla dużych BIZ, przekraczających 100 mln euro, w sektorach strategicznych, jak baterie, pojazdy elektryczne, fotowoltaika i surowce krytyczne. Chodzi o inwestycje „z krajów trzecich, które kontrolują ponad 40 proc. światowych zdolności produkcyjnych”. Te inwestycje będą musiały tworzyć wysokiej jakości miejsca pracy, stymulować innowacje. Będą musiały też zagwarantować transfer technologii i wiedzy oraz 50-proc. poziom zatrudnienia w Europie. UE przyjęła w 2024 r. prawie jedną czwartą światowych bezpośrednich inwestycji zagranicznych.

Inwestorzy:  to fundamentalna zmiana dla Europy, nowy impuls dla przemysłu i inwestycji

Pierwsze komentarze spływające do redakcji potwierdzają, że europejski przemysł od dawna czekał na IAA, zwłaszcza, że jednym z głównych problemów w zamówieniach publicznych był brak jasnych wytycznych UE dotyczących możliwości preferowania produkcji lokalnej w Europie. 

– Wprowadzenie precyzyjnych ram regulacyjnych stworzy nowy rynek popytu dla europejskich producentów baterii oraz chemii bateryjnej. Regulacja wskazuje konkretne produkty oraz harmonogram wprowadzania obowiązków zakupowych w zamówieniach publicznych i projektach wspieranych przez państwo – pisze Mikołaj Budzanowski, prezes InnoEnergy CE.  IAA zakłada stan, w którym baterie używane w kluczowych sektorach gospodarki będą produkowane w Europie, proces podzielony jest na etapy, od 2031 r., produkcja chemii bateryjnej, w tym aktywnych materiałów anodowych do baterii, będzie musiała być zlokalizowana w Europie. Oznacza to powstanie nowego rynku dla lokalnych technologii, materiałów oraz komponentów bateryjnych, a także silny impuls inwestycyjny dla europejskiego przemysłu. Będzie to fundamentalna zmiana dla Europy, generująca nowe inwestycje i dająca nowy impuls dla europejskiego przemysłu, bowiem w pewnej perspektywie wzrośnie też popyt na lokalną stal, aluminium, chemię i baterie. W ten sposób znaczenie tych rozwiązań przewyższy rolę wsparcia finansowego dla projektów – pisze Budzanowski, zastrzegając, że uda się to pod warunkiem, że projekt nie zostanie teraz znacząco zmieniony w negocjacjach z Radą i Parlamentem.

Biznes
Polska menedżerka z Abu Zabi dla „Rzeczpospolitej”: Wracam do domu w Emiratach
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Biznes
AI na wojnie, koszt ceł Trumpa i globalna wyprzedaż
Biznes
Luksusowe jachty wciąż płyną do Rosji. Zarabia Wielka Brytania
Biznes
Polka z Rijadu dla „Rzeczpospolitej”: Cieśnina Ormuz zamknięta? Saudyjczycy i Emiraty mają alternatywę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama