Gdzie pani w tej chwili przebywa?
Tu pana zaskoczę, bo jestem w Londynie. Podobnie jak robi to w okresie Ramadanu wielu ekspatów, wyjechałam w tym czasie z Abu Zabi, gdzie mieszkam na stałe. Wojna zaskoczyła mnie poza Emiratami, ale monitoruję sytuację tam na miejscu.
I jaka jest tam sytuacja? Ma pani kontakt z ludźmi tam na miejscu?
Oczywiście, że mam. Rozmawiałam ze znajomymi, którzy obecnie przebywają w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Monitorujemy sytuację, słuchamy przekazów strony rządowej, która zapewnia o bezpieczeństwie. Korzystamy też z informacji z polskiej ambasady w Abu Zabi.
Czytaj więcej
Ropa z Arabii Saudyjskiej i Emiratów może ominąć zablokowaną Cieśninę Ormuz – mówi specjalnie dla...
W krajach islamu okres Ramadanu zwykle był bardzo spokojny. Tymczasem w sobotę zaczęły spadać rakiety (irańskie – red.). Ale nie uderzały w miasto, ich szczątki spadały w pobliżu wybrzeża czy na różne przestrzenie industrialne, zarówno w Abu Zabi, jak i w Dubaju. Natomiast we wtorek panuje tam już relatywny spokój. Ruszyły pierwsze, pojedyncze loty z Dubaju i Abu Zabi. Miał być lot do Warszawy, nie wiem, czy się w końcu powiedzie.
Jeżeli mówimy o ekspatach z Emiratów, to ci, którzy w okresie Ramadanu wyjechali, zostali teraz w krajach europejskich i nie wracają w tym tygodniu na Półwysep Arabski.