Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy m.in. przedłużającej wakacje kredytowe na 2024 r. Przewiduje on możliwość zawieszenia raty cztery razy w tym roku – w wymiarze dwóch miesięcy od 1 maja do 30 czerwca, zaś w przypadku kolejnych kwartałów – jeden miesiąc w każdym kwartale.
Wakacje kredytowe. Będzie ulga na dzieci
Co do zasady wakacje kredytowe mają objąć złotowe kredyty mieszkaniowe zaciągnięte przed 1 lipca 2022 r. Wprowadzone też zostanie kryterium, zgodnie z którym urlop od rat będzie możliwy, jeżeli wartość kredytu nie przekracza 1,2 mln zł.
Wymagany będzie także minimalny stosunek raty kredytu mieszkaniowego do dochodu – z wakacji będzie można skorzystać, jeśli rata przekroczy 30 proc. dochodu gospodarstwa domowego (liczonego jako średnia za poprzednie trzy miesiące).
Jeśli zaś kredytobiorca ma na utrzymaniu co najmniej troje dzieci (na dzień złożenia wniosku), to ulga w ratach będzie mu przysługiwać bez żadnych ograniczeń.
Nowe propozycje mają wejść w życie 1 maja.
Czytaj więcej
Trudno oprzeć się wrażeniu, że głównym pomysłem rządu na politykę mieszkaniową na razie są programy socjalne. Ale mieszkań od wakacji kredytowych n...
Kto się łapie na wakacje kredytowe
Kto spełnia kryterium dochodowe? To oczywiście zależy od indywidualnej sytuacji finansowej danego kredytodawcy. Można jednak założyć, że im wyższe zarobki, tym trudniej będzie załapać się na wakacje. Weźmy przykład kredytu na 300 tys. zł, zaciągniętego na 30 lat w kwietniu 2021 r. Tu miesięczna rata wynosi ok. 2,2 tys. zł na miesiąc. Jeśli średnio miesięczne dochody gospodarstwa domowego wynoszą do 7,3 tys., można śmiało składać wniosek o wakacje. Jeśli jednak będzie to 7,4 tys. i więcej – już nie.
Z wakacji kredytowych w 2024 r. będą mogli skorzystać ci Polacy, którzy na obsługę długu mieszkaniowego przeznaczają co najmniej 30 proc. swojego miesięcznego dochodu – wynika z projektu ustawy przyjętego przez rząd. Rodziny wielodzietne będą mogły sięgać po ulgę w spłacie rat bez ograniczeń.
Roczne „korzyści” z wakacji są równe czterem miesięcznym ratom kapitałowo-odsetkowym. Trzeba przy tym dodać, że „zawieszone” raty nie znikają, przesuwają się one na koniec okresu spłaty kredytu. Można ocenić, że wówczas odsetkowa część raty będzie znacznie niższa niż obecnie.
Rząd szacuje, że uprawnionych do wakacji w br. może być ok. 563 tys. kredytów, o łącznej wartości 158 mld zł.
Czytaj więcej
W ministerstwie finansów ważą się losy wakacji kredytowych w 2024 r. Tymczasem bankowcy przekonują, że nie są one w ogóle potrzebne.
Na koszt banków
Koszt tego rozwiązania oszacowano zaś na 4,7 mld zł przy 100-proc. uczestnictwie w programie oraz na ok. 3,3 mld zł w przypadku takiej partycypacji, jak w latach 2022–2023 (gdy z tej możliwości skorzystało ok. 60 proc. uprawnionych).
Koszty urlopu od rat w całości ponoszą banki. Nic dziwnego, że w reakcji na wtorkową decyzję rządu po południu notowania indeksu WIG-banki poleciały w dół. Ale koniec końców spadki nie były aż tak duże, na koniec sesji indeks był o ok. 0,5 proc. niżej niż dzień wcześniej.
Taka umiarkowana przecena banków może wynikać, po pierwsze, z faktu, że mimo wszystko rząd zdecydował się pozostawić jakieś ograniczenia w dostępie do wakacji kredytowych. Po drugie zaś, temat był „wałkowany” już od kilkunastu tygodni, więc może został już wcześniej uwzględniony przez inwestorów.
Czytaj więcej
Mimo odbicia w hipotekach w drugiej połowie 2023 r. ogólna wartość kredytów w relacji do PKB spadła do historycznego minimum.
Więcej uprawnionych do wakacji kredytowych
Wszak wtorkowa decyzja to już drugie podejście gabinetu premiera Donalda Tuska do kwestii wakacji kredytowych. Pierwszy projekt został dwa tygodnie temu odesłany przez Radę Ministrów do poprawek. Wówczas pojawiły się spekulacje, że albo pod naciskiem środowiska bankowego rząd w ogóle zrezygnuje z wakacji kredytowych, albo pod presją polityczną jednak zliberalizuje dostęp do nich.
Wychodzi na to, że nowa władza też chce zyskiwać w oczach wyborców, skoro kryteria zostały jednak złagodzone. W pierwotnym projekcie była mowa o wskaźniku rata do dochodów na poziomie 35 proc., nie było specjalnego ukłonu w stronę rodzin wielodzietnych, liczbę uprawnionych szacowano na ok. 420 tys., a koszty dla banków – na 2,5–3,6 mld zł. Z drugiej strony warto też zauważyć, że furtka do wakacji kredytowych nie jest aż tak szeroko otwarta, jak to było za rządów PiS, gdy w latach 2022–2023 mogli z nich skorzystać w zasadzie wszyscy posiadacze złotowych kredytów mieszkaniowych.
Czytaj więcej
Jeśli nie pojawią się żadne „czarne łabędzie”, sektor kredytodawców może wypracować nawet lepsze wyniki niż w 2023 r. Wiele zależy od stóp NBP.
Potrzebujący i nie
– Wskaźnik rata do dochodów na poziomie 30 proc. jest dosyć łagodny – ocenia Jarosław Sadowski, główny analityk Expander Advisors. – Z jednej strony na pewno z wakacji będą mogli skorzystać kredytobiorcy naprawdę potrzebujący pomocy, w trudniej sytuacji finansowej, gdy rata pochłania 40 czy nawet 50 proc. dochodów. Z drugiej strony „załapią” się i ci, którzy bez takiego wsparcia też by sobie poradzili – dodaje ekspert.
Również zdaniem Bartosza Turka, głównego analityka HREIT, nowe kryteria są dosyć liberalne. – A to znaczy, że o ile część środków uzyskanych z tytułu wakacji kredytowych zostanie przeznaczona na podreperowanie nadszarpniętego budżetu, o tyle jakaś część jednak zostanie przeznaczona na dodatkowe wydatki konsumpcyjne – uważa Turek.
Czytaj więcej
W końcówce roku rząd zafundował kredytobiorcom wiele niespodzianek: ma zostać ograniczony dostęp do wakacji kredytowych w 2024 r., a „Bezpieczny kr...
Galopada cen
Kształt wakacji kredytowych raczej nie ma wpływu na rynek mieszkań. Ten czeka raczej na nowy program tanich kredytów „Na start” zapowiedziany przez rząd. Podczas debaty „Rzeczpospolitej” wiceminister rozwoju Krzysztof Kukucki zapowiedział, że program będzie działał cztery lata. Taka perspektywa w ocenie ekspertów uspokoi nastroje i być może powstrzyma galopadę cen mieszkań.
OPINIA DLA "RZ"
Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich
Konsekwentnie stoimy na stanowisku, że pomoc kredytobior- com w trudnej sytuacji jest konieczna, a najlepszą formą tej pomocy jest Fundusz Wsparcia Kredytobiorców. Uważamy, że wakacje kredytowe co do zasady są błędnym, populistycznym rozwiązaniem, które psuje moralność płatniczą konsumentów. Dają krótkookresową iluzję ulgi, a w rzeczywistości jedynie przesuwają datę spłaty raty. Analizy wskazują, że to właśnie FWK, zresztą również finansowany przez banki, a nie przez budżet państwa, daje realną pomoc. Dziwi mnie, że obecny rząd kontynuuje pomysł wakacji kredytowych wprowadzony przez rząd PiS, a nie rozwija dobrego, systemowego mechanizmu, czyli FKW wprowadzonego przez koalicję PO–PSL w 2015 r.
A obecnie jest bardzo drogo. Ze wstępnych danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że w lutym br. tego roku średnia cena ofertowa mkw. nowych mieszkań w Warszawie to niemal 17,1 tys. zł, o 21 proc. więcej niż w lutym ub.r. W Krakowie nowe lokale zdrożały w ciągu roku o 28 proc., do 16,1 tys. zł, a w Trójmieście – o 25,3 proc., do niespełna 15,1 tys. zł za mkw.
- współpraca aig