fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Uczelnie idą do przodu

Chociaż poziom kształcenia na polskich uczelniach jest coraz lepszy, to szkoły mają problem z uruchamianiem nowych kierunków studiów
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Polska Komisja Akredytacyjna chwali szkoły wyższe za postępy w jakości nauczania.
Dotarliśmy do sprawozdania instytucji, która odpowiada za ocenę jakości kształcenia w Polsce.
– Stan polskiego szkolnictwa wyższego jest zdecydowanie lepszy niż kilka lat temu – mówi „Rz" prof. Marek Rocki, szef Polskiej Komisji Akredytacyjnej, która podsumowała 2012 r.
Wynika z niego, że negatywne lub warunkowe oceny otrzymało niewiele kierunków – w sumie ok. 4 proc.
Okazuje się natomiast, że uczelnie mają problem z formułowaniem nowych kierunków studiów.
W 2011 r. zostały w ramach Krajowych Ram Kwalifikacyjnych wprowadzone na nowo sposoby pozyskiwania uprawnień do kształcenia. Spośród 202 wniosków skierowanych w tej sprawie do Komisji, prawie połowa została zaopiniowana negatywnie.

Międzynarodowo

W 2012 r. PKA w ramach tzw. oceny programowej, skontrolowała ponad 250 kierunków studiów. Tylko 2 proc. z nich zostało ocenionych negatywnie, tyleż samo otrzymało ocenę warunkową. W 146 przypadkach przyznano oceny pozytywne, a w 5 wyróżniające. Statystyki pokazują też jeszcze jedną tendencję. W aż 63 przypadkach Komisja musiała odstąpić od kontroli. Przyczyną tego jest coraz częstsze zawieszanie bądź likwidowanie kierunków studiów. Oznacza to, że niż demograficzny w połączeniu z problemami finansowymi, dotkliwie już dotyka uczelni.
Kontrole programowe powtarzane są średnio co 5 lat, a więc można je porównać z wynikami z 2007 r. Co się w tym czasie zmieniło?
– Rośnie stopień umiędzynarodowienia polskich uczelni, zwiększa się też aktywność naukowa kadry akademickiej. Uczelnie porządkują również swoją ofertę edukacyjną, czyli rezygnują z nieatrakcyjnych i drogich kierunków studiów na rzecz bardziej dopasowanych do potrzeb – mówi prof. Rocki.
Umiędzynarodowienie to wynik zliberalizowania przepisów dotyczących możliwości zatrudniania kadry spoza Polski. Uczelnie chętniej sięgają po uznane na świecie nazwiska naukowe, by w ten sposób zwiększyć atrakcyjność swojej oferty edukacyjnej. Ponadto rząd wydał ok. miliarda złotych w ciągu ostatnich pięciu lat na program kierunków zamawianych, czyli tych strategicznych z punktu widzenia polskiej gospodarki. Część z tych środków szkoły wydały na nawiązanie międzynarodowej współpracy międzyuczelnianej.

Bardziej naukowo

Efekty zaczyna przynosić także nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym, która ograniczyła liczbę etatów, na których może być zatrudniony nauczyciel akademicki.
– Kadra coraz częściej zajmuje się badaniami naukowymi, a nie szukaniem pracy w kolejnej placówce – mówi szef PKA. Wskazuje, że takie działania wymusza niż demograficzny.
– Uczelnie zdają sobie sprawę, że nic tak nie podnosi atrakcyjności studiów, jak znakomite osiągnięcia naukowe, dlatego przy tak dużej konkurencji i walce o studenta, mocno angażują się w podnoszenie jakości kształcenia – dodaje prof. Rocki.
Uczelnie zabiegają też z coraz większą determinacją, by znajdować się na wysokich pozycjach we wszelkiego rodzaju rankingach.

Uczelniane szwindle

Wciąż jednak niektóre szkoły wyższe, dotyczy to najczęściej jednostek niepublicznych, mają problem ze skompletowaniem odpowiedniej kadry. Do rangi anegdoty urosła historia o tym, jak jedna z prywatnych uczelni, na kierunku finanse i rachunkowość, na specjalizacji ubezpieczeń serwowała studentom wykłady ze spawalnictwa. Uczelnia funkcjonowała w pobliżu Politechniki Radomskiej i miała ułatwiony dostęp do jej kadr. Spawalnictwo natomiast miało poszerzać wiedzę młodych ludzi, którzy w przyszłości zajmowaliby się np. segmentem ubezpieczeń samochodowych.
Ekspertom PKA udało się także wychwycić uczelnię artystyczną, która na kierunku taniec zatrudniała kadrę naukową zajmującą się biologią małych zwierząt. Wszystko dlatego, by wypełnić wymagane minimum, dotyczące kadry z odpowiednimi tytułami naukowymi. Rocki wskazuje jeszcze jedno nadużycie, którego dopuszczają się uczelnie. Nazywają one specjalności studiów w taki sposób, by zwiększyć zainteresowanie młodych ludzi ich ofertą.
– Bywa, że np. specjalność ekonomia jest promowana jako finanse i rachunkowość , bo brzmi to lepiej – opowiada.

Problematyczne nowe kierunki

Z obserwacji PKA wynika, że uczelnie nie dość dobrze radzą sobie z nowym systemem tworzenia kierunków studiów. Wcześniej sztywno regulowały to określone przez ministra standardy. Teraz to same uczelnie mają wolną rękę w ich kreowaniu. Muszą jednak spełnić odpowiednie normy określone w tzw. Krajowych Ramach Kwalifikacji.
W 2012 r. prawie połowa wniosków o nadanie uprawnień do kształcenia na danych kierunkach otrzymała negatywne opinie od PKA i została odrzucona przez ministra nauki. Jak się okazuje uczelnie nie potrafią dopasować kadry oraz koncepcji kształcenia do kierunku, w którym chcą kształcić studentów. Mają też problemy z zapewnieniem odpowiedniej liczby i jakości staży. To właśnie były najczęstsze przyczyny odrzucenia ich wniosków.
– PKA zawsze jednak daje w swoich uchwałach wskazówki, w jaki sposób można to naprawić – uspokaja prof. Rocki.
O komentarz do tego sprawozdania poprosiliśmy prof. Jerzego Woźnickiego, prezesa Fundacji Rektorów Polskich. – W ciągu ostatnich 20 lat polskie uczelnie dokonały wielkiego postępu, jeżeli chodzi o jakość kształcenia. Ma to związek z powołaniem Polskiej Komisji Akredytacyjnej, wdrażaniem w Polsce procesu bolońskiego, czyli europeizacją reguł kształcenia, oraz wprowadzaniem Krajowych Ram Kwalifikacji – mówi prof. Woźnicki. Przede wszystkim jednak, co podkreśla profesor, w tym czasie na szkolnictwo wyższe ze środków publicznych trafiało stosunkowo dużo pieniędzy – prawie 1 proc. PKB.
Woźnicki zaznacza jednak, że ucierpiały na tym badania naukowe, na które w tym czasie kierowano mniejsze nakłady, niekiedy sięgały one zaledwie 0,3 proc. PKB.
– Dlatego teraz trzeba zacząć myśleć o tworzeniu uniwersytetów badawczych, które w większym stopniu niż edukacją zajmą się badaniami naukowymi. To jedyna szansa, by polskie uczelnie zaczęły się piąć w rankingach międzynarodowych, które oceniają nie osiągnięcia edukacyjne, ale naukowe szkół wyższych – podkreśla szef Fundacji Rektorów Polskich.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA