fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

W Warszawie chcą pomścić Brukselę

Włoska radość po zwycięstwie w rzutach karnych z Anglią, fot. Kirsty Wigglesworth
AP
Piotr Kowalczuk
Im bliżej półfinału, tym bardziej Włosi wierzą w zwycięstwo nad Niemcami w Warszawie, ale boją się klęski w Brukseli
Analizy, komentarze i przedmeczowe prognozy ciągną we włoskich dziennikach przez kilka, a w przypadku prasy fachowej nawet kilkanaście stron. Zdaniem fachowców Italia pod wodzą genialnego Andrei Pirlo (już padły porównania ze słynnym  dyrygentem ArturoToscaninim) może ograć Niemców, więc duch w narodzie rośnie.
Futbolowa gorączka udzieliła się wszystkim. Nawet intelektualna, niezależna telewizja La 7 uraczyła we wtorek swoich widzów trzygodzinną dawką futbolu – obszernymi fragmentami historycznych włoskich wiktorii nad Niemcami.
Włosi, choć pewni swego, narzekają, że mieli dwa dni mniej na zregenerowanie sił niż Niemcy. Dopiero w ostatniej chwili będzie wiadomo, czy kontuzjowani Giorgio Chiellini i Daniele De Rossi będą mogli zagrać. Ze spekulacji wynika, że w ataku „SuperMario" Balotellemu towarzyszyć może mały, zwinny Toto' Di Natale, który strzelił bramkę Hiszpanom.
Trener Cesare Prandelli zapowiada walkę z otwartą przyłbicą: „Wolę stracić bramkę z kontrataku, niż przez 20 minut bronić się, umierając ze strachu". Wszyscy wzięli to za zapowiedź pełnej emocji futbolowej uczty. Najdalej zapędził się dziennikarz RAI, który anonsował mecz jako pojedynek między Rossinim a Mozartem, zapominając, że ten ostatni był Austriakiem (ten sam żurnalista przyłączył przedtem Republikę Irlandzką do Zjednoczonego Królestwa).
Bohaterką włoskich mediów stała się pani Antje Dippel, która jest mamą Riccardo Montolivo i Niemką. Wyznała, że będzie kibicować synowi, choć z ciężkim sercem. Jak ujawniła, gdy jej włoskiemu mężowi w kłótniach brakuje argumentów, wówczas pokazuje jej cztery palce jednej dłoni i trzy drugiej przypominając włoskie zwycięstwo nad Niemcami 4:3 w Meksyku (mundial 1970). Ten mecz obrósł taką legendą jak nasz remis na Wembley.
Montolivo mówi po niemiecku jak po włosku i czuje się w 10 procentach Niemcem. Na prawym bucie kazał sobie wymalować niemiecki trójkolor, a na lewym, którym strzela bramki – włoski.
Piłkarze obu zespołów wymieniają uprzejmości, ale włoskie media ruszyły na wojnę z niemieckimi. Wszystkich uraził tytuł bulwarówki „Bild" –  „Nadszedł czas rozliczeń" z aluzją do włoskiego długu publicznego (ponad 2 mld euro, 120 proc. PKB). Najhaniebniej zachował się dziennik „Libero", wypominając Niemcom wywózkę włoskich Żydów z rzymskiego getta do Auschwitz, a nawet zaszłości z I wojny.
Jak podkreśla prasa, w czwartek Italię czeka drugi o wiele istotniejszy mecz z Niemcami na unijnym szczycie w Brukseli. Premier Mario Monti będzie się starał przekonać kanclerz Angelę Merkel do euroobligacji jako panaceum na kryzys. Na razie pani kanclerz jest nieugięta. Dziennik „Il Giornale" napisał, że „Monti w Brukseli powinien nakopać Merkel jak Balotelli rywalom, ale najpewniej zabraknie mu odwagi". Wszyscy mają nadzieję, że wiktoria w Warszawie osłodzi Włochom pewną klęskę na unijnym szczycie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA