fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca, emerytury, renty

Samorządy protestują przeciwko deregulacji zawodu trenera

Przedstawiciele samorządów krytykują otwarcie zawodu trenera
Fotorzepa, Przemysław Wierzchowski
Przedstawiciele samorządów krytykują otwarcie zawodu trenera. Uważają, że wymagania określone w projekcie są zbyt niskie
W środę Komisja Wspólna Rządu i Samorządu zaopiniuje zmiany, jakie projekt ustawy regulującej wykonywanie niektórych zawodów wprowadza dla trenerów i instruktorów sportu. Jej stanowisko będzie negatywne. Zmiany ostro skrytykował Zespół ds. Edukacji, Kultury i Sportu KWRiS.
– Jestem gotów zaryzykować i wsiąść do taksówki, której kierowca nie przeszedł procesu licencjonowania, ale  nie posłałbym dziecka do klubu sportowego bez starannie dobranej kadry – mówi Marek Olszewski, wiceprzewodniczący zespołu i Związku Gmin Wiejskich.

Zweryfikuje klub

Projekt ustawy deregulacyjnej przewiduje, że trenerem i instruktorem może być każdy, kto ma odpowiednią wiedzę, doświadczenie i umiejętności, jest pełnoletni, ukończył szkołę średnią i nie był karany za przestępstwa umyślne popełnione w związku ze współzawodnictwem organizowanym przez polski związek sportowy. W efekcie, podobnie jak w innych zawodach, kwalifikacje ma weryfikować pracodawca: klub sportowy czy związek.
Obecnie, aby trenować uczniów, np. w szkolnym klubie, trzeba mieć legitymację z ministerialną pieczątką. Nawet osoba z międzynarodowym dyplomem trenera, ale bez państwowej legitymacji nie może być legalnie zatrudniona.

Bez kompetencji

Dariusz Piotrowski z Polskiej Federacji Sportu Młodzieżowego, podobnie jak przedstawiciele samorządów, uważa, że musi być ustawowo określona jednostka, która weryfikuje uprawnienia.
– Z grupą dzieci nie może pracować człowiek z ulicy. To, że komuś się wydaje, iż świetnie jeździ konno, nie oznacza, że potrafi metodycznie tego uczyć – wyjaśnia.
– Trenowanie dzieci i młodzieży wymaga wysokich kwalifikacji, również moralnych, oraz ogromnej odpowiedzialności – dodaje Olszewski.
Wszyscy przeciwnicy zmian podkreślają, że odejście od ustawowych wymagań doprowadzi do angażowania niekompetentnych osób.
O deregulacji dyskutowano również na posiedzeniu Zespołu ds. Ochrony Zdrowia KWRiS. Jego członkowie także skrytykowali proponowane zmiany.
Ministerstwo Sportu, które nie zgłosiło zastrzeżeń do projektu ministra sprawiedliwości, wskazuje, że po otwarciu dostępu do zawodu instruktora rekreacji ruchowej nie odnotowano żadnego  sygnału, że obniżył się poziom bezpieczeństwa prowadzonych zajęć. Ponadto nie zniknął rynek szkoleń dla przyszłych instruktorów rekreacji.
Zarówno resort sprawiedliwości, jak i sportu podkreślają, iż proponowane zmiany doprowadzą do wzrostu zainteresowania  trenowaniem sportowców wyczynowych i otworzą te zawody dla większej liczby osób. Deregulacja ominie jednak szkoły i klasy sportowe. Resort edukacji zapowiedział, że po uchwaleniu ustawy deregulacyjnej określi, czego będzie wymagał od prowadzących ponadprogramowe zajęcia wychowania fizycznego. Obecnie z uczniami mogą pracować właśnie osoby z legitymacją  wydaną przez ministra sportu.
SPORT W LICZBACH
Kto może trenować i ilu uczniów
W Polsce zawód instruktora sportu mogą wykonywać 62 194 osoby. 18 979 ma legitymację trenera II klasy, dwie – trenera klasy I, a 506 – trenera klasy mistrzowskiej. Oznacza to, że przeszły one szkolenie, zdały egzamin, otrzymały ministerialną legitymację i mogą być legalnie zatrudniane. Projekt ustawy deregulacyjnej znosi egzamin i uchyla klasy trenerskie.
Z danych GUS wynika, że w Polsce są 142 szkoły sportowe, w których uczy się blisko 46 tys. uczniów. Ponadto w wielu szkołach są klasy sportowe, nieujęte w danych statystycznych. Jak informuje Polska Federacja Sportu Młodzieży, w tym roku w zawodach uczestniczyło 35 tys. uczniów z 1242 klubów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA