fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Polacy szturmują urzędy

Rzeczpospolita
Trzy miliony osób nie wymieniły dowodów. Teraz stoją w ogromnych kolejkach. Nie obyło się bez awantur
W Szczecinie dowodów nie wymieniło jeszcze 20 tys. osób. Pierwszy oczekujący ustawił się pod drzwiami urzędu już około czwartej rano. Pomiędzy godz. 8 a 9 kolejka do biura obsługi interesantów stała już na placu przed budynkiem i sąsiedniej ulicy. Około 11 skończyły się numerki. Magistrat do obsługi oddelegował straż miejską i dodatkowych urzędników.– Tylko na przyjmowanie wniosków przeznaczyliśmy 12 okienek. W dziesięciu mamy komputery z końcówką „rządową“, a dwa dodatkowe przyjmują wnioski na „sucho“ – mówi Adrianna Brzeźniak-Misiuro, zastępca dyrektora biura obsługi interesanta.
W holu wyznaczeni urzędnicy pilnowali kolejki i starali się opanować tłum. Ale i tak dochodziło do kłótni.
– Dlaczego w ogóle mam wymieniać? Na moim dowodzie mam napisane „bezterminowo“ – denerwował się starszy mężczyzna.
– Miał pan siedem lat na wymianę! Czemu pan przychodzi dopiero teraz? – krzyczała zdenerwowana urzędniczka.
O czwartej rano kolejka stanęła też w Katowicach, gdzie dowodu nie wymieniło 13 tys. mieszkańców. – Jesteśmy w stanie obsłużyć dziennie ok. 550 osób, tyle wydajemy numerków – podkreśla Grzegorz Skorupa, zastępca dyrektora wydziału obywatelskiego. – Nie ma szans, byśmy zdołali obsłużyć wszystkich chętnych.
Dantejskie sceny działy się pod wrocławskim urzędem. Kilkusetmetrowa kolejka kończyła się na jednej z głównych ulic miasta. Czas oczekiwania – kilka godzin. Około południa skończyły się numerki. A do wymiany pozostało jeszcze 10 tys. dowodów.
W Lublinie atmosfera była tak nerwowa, że między interesantami doszło do szarpaniny. Interweniowała Straż Miejska
W Olsztynie kolejka liczyła 100 osób, w Lublinie – 300. Otworzone w sierpniu – specjalnie z myślą o wymianie dowodów – nowoczesne biuro z dziewięcioma stanowiskami obsługi nie wytrzymało natłoku. System wydający numerki co jakiś czas przestawał działać. Przez cały dzień urzędnicy przyjęli 1000 petentów.
Numerka zabrakło m.in. dla Bronisława Zawadzkiego, który z wymianą zwlekał niemal do ostatniej chwili. – Nie sądziłem, że tyle osób po świętach przypomni sobie o tym obowiązku – dziwił się.
Atmosfera była tak nerwowa, że między interesantami doszło do szarpaniny. Interweniowała straż miejska.
Aż 33 tys. osób nie złożyło wniosków w Łodzi, gdzie wczoraj prawdopodobnie pobito rekord dnia i przyjęto ponad 1500 wniosków. Bardzo niefrasobliwi okazali się też warszawiacy, którym do wymiany pozostało 110 tys. dokumentów. Wczoraj największe kolejki były na Mokotowie, w Śródmieściu, na Woli i Targówku.
– Zostało nam jeszcze 18 tys. osób. Obsługiwane są w 16 okienkach. Kolejki są bardzo długie. Sytuacja jest tragiczna – załamuje ręce burmistrz Mokotowa Robert Soszyński.
Tam, podobnie jak w większości dzielnic Warszawy, z wymianą dowodów mieszkańcy czekali do ostatniej chwili. – Jeszcze tydzień temu w urzędzie prawie nie było petentów. Mogli się umawiać na wizytę telefonicznie – dodaje Soszyński.
Choć stare dowody będą ważne jeszcze trzy miesiące (do końca marca 2008 r.), to większość osób chce złożyć wnioski przed 31 grudnia. Bo to gwarantuje, że otrzymają nowy dokument przed końcem marca. Stąd szturm na urzędy.
Urzędnicy nie kryją rozgoryczenia, bo magistraty od kilku miesięcy prowadziły specjalne akcje. Część działała w soboty, przedłużano też godziny pracy. Jak podaje Adrianna Brzeźniak-Misiuro, petenci w rozmowach z urzędnikami zwłokę najczęściej tłumaczyli chorobą, wyjazdem i zwykłym przeoczeniem. Choć były też powody mniej typowe. – Byłam tu już raz, zrobiłam sobie zdjęcie w urzędzie, ale nieładnie wyszło, dlatego nie złożyłam wniosku. A teraz przyszłam z nowym zdjęciem – wyjaśniała „Rz“ pani Barbara ze Szczecina.
Dzisiaj urzędy spodziewają się kolejnej fali kolejek. Część z nich zdecydowała się na pracę w sobotę. W Łodzi dziś i jutro będzie można złożyć wniosek do godz. 20. Z kolei Szczecin zdecydował się otworzyć urząd również w niedzielę.
m.k., jak, i. k., barka, tom, j.sad, ma.go.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.stankiewicz@rp.pl
Kłopoty z zieloną książeczką
Akcja wymiany zielonych książeczkowych dowodów osobistych trwa od 2003 roku. Pierwotnie miała się zakończyć 31 grudnia tego roku (wówczas miały stracić ważność stare dokumenty). Kiedy jednak się okazało, że kilka milionów Polaków jeszcze tego nie zrobiło, MSWiA przedłużyło ich ważność o trzy miesiące – do końca marca 2008 roku. Po tym terminie osoby bez nowego dokumentu będą miały kłopoty. Zgodnie z prawem, „kto uchyla się od obowiązku posiadania lub wymiany dowodu osobistego, podlega karze ograniczenia wolności do jednego miesiąca albo karze grzywny”. Gorsze jednak mogą się okazać kłopoty życia codziennego. Bez nowego dokumentu nie załatwimy np. kredytu czy rejestracji auta, nie weźmiemy ślubu, nie rozliczymy się z podatku.
—mst
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA