fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Jach chronić zagrożone zabytki

Rzeczpospolita
Rozmowa z Wiesławem Kaczmarekiem - prezesem Towarzystwa Opieki nad Zabytkami
Rz: Kilka dni temu warszawska firma deweloperska zburzyła zabytkowe Koszary Pułku Huzarów Grodzieńskich, żeby na ich miejscu postawić apartamentowiec. Podobne przypadki zdarzają się regularnie w całym kraju. Polska nie radzi sobie z ochroną zabytków?
Wiesław Kaczmarek: Zdecydowanie nie. Na papierze wszystko jest w porządku, ale w praktyce firmy deweloperskie dość łatwo wyburzają zabytki. To opłacalne, bo na postawieniu w miejscu zabytku nowego domu można dobrze zarobić. Podstawowym błędem jest to, że wciąż nie ma kompleksowych planów zagospodarowania przestrzennego, które zakazywałyby stawiania nowych budynków w miejscu starych koszar czy dworków.  Konserwatorzy reagują dopiero wtedy, gdy zabytek jest zagrożony, wpisując go w pośpiechu na listę obiektów chronionych. Takie doraźne wpisywanie zagrożonych budynków do rejestru zabytków nie zdaje egzaminu?
Niestety, często nie. Generalnie system ochrony nie jest skuteczny. Zbyt słaba jest świadomość urzędników, co  sprawia, że np. nie wydają zakazu rozbiórki budynku, bo nie dowiedzieli się u kolegi z pokoju obok, czy znajduje się on w gminnej ewidencji zabytków. Firmy deweloperskie bardzo umiejętnie wykorzystują przewlekłe procedury i niesprawność urzędów. Co z egzekwowaniem kar za nielegalne wyburzenia? Gdyby choć w kilku przypadkach wydano decyzje nakazujące odbudowę zniszczonego zabytku, inwestorzy na pewno pomyśleliby dwa razy przed decyzją o wyburzeniu. Obecnie kary sprowadzają się do wystawiania mandatów w wysokości kilkuset lub kilku tysięcy złotych za prace niezgodne z dziennikiem budowy albo za rozbiórkę bez zezwolenia. Dla dużych firm te kwoty są śmiesznie niskie. Sytuacja właścicieli zabytków często jest kłopotliwa. Nie mogą wyburzyć budynku, a często nie mogą też na nim zarobić. To jest jeden z podstawowych problemów. Z jednej strony ograniczamy właścicielowi prawo do dysponowania jego własnością, a z drugiej nie dajemy mu nic w zamian. W teorii można się starać o dotacje na konserwację, ale tych pieniędzy jest zdecydowanie za mało i prawie nikt ich nie dostaje. Potrzebny jest specjalny fundusz na ochronę zabytków finansowany np. przez firmy turystyczne, które przecież zarabiają na tym, że mogą pokazywać zabytki turystom. — rozmawiał Adam Tycner
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA